Hokej
Podsumowanie sezonu zasadniczego PHL
Za hokeistami TAURON KH GKS-u Katowice 38 meczów sezonu zasadniczego, który zakończyli na drugim miejscu. Przed nimi – faza play-off. Wróćmy jeszcze jednak do tego, co było i przyjrzyjmy się, jak radziliśmy sobie z poszczególnymi drużynami. Opisywać je będziemy w kolejności zgodnej z tabelą końcową PHL.
GKS Tychy
Wyniki (TAURON KH GKS Katowice będzie podawany po lewej stronie): 2:4, 2:3d., 4:3k. 2:4
Bilans punktowy: 3-9
Bilans bramkowy: 10:14
Najwięcej bramek dla TAURON KH GKS-u Katowice: Radosław Sawicki, Bartosz Fraszko, Andrej Themar – 2
Najwięcej punktów dla TAURON KH GKS-u Katowice: Radosław Sawicki, Bartosz Fraszko – 4
Najwięcej bramek dla GKS-u Tychy: Jarosław Rzeszutko – 5
Najwięcej punktów dla GKS-u Tychy: Jarosław Rzeszutko – 5
Tyszanie kompletnie zdominowali rozgrywki regularne. Sezon zakończyli z 97 punktami, co dało aż 15-punktową przewagę nad drugą w tabeli GieKSą. Ponieśli zaledwie jedną porażkę po 60 minutach, a pozostałe 5 spotkań przegrali po dogrywce lub karnych. Każdy z meczów katowickiego GKS-u z tyskim kończyło się jednak nie większą różnicą goli niż dwoma. Do pierwszego starcia doszło 8 października w Satelicie. Zwycięsko z niego wyszli nasi rywale, którzy zdobyli trzy bramki w przewadze i jedną w osłabieniu. GieKSa odpowiedziała bramkami Mikołaja Łopuskiego i Dariusza Gruszki. Do rozstrzygnięcia drugiego spotkania potrzebna była dogrywka, w której decydującą bramkę zdobył Jarosław Rzeszutko, choć w trakcie meczu Tyszanie nigdy nie byli na prowadzeniu. Obie bramki dla naszej drużyny zdobył wówczas Bartosz Fraszko, w tym jedną w osłabieniu. 14 stycznia ponownie spotkaliśmy się w Satelicie. Po pamiętnym meczu z 40-minutową przerwą, spowodowaną rozbiciem osłony nad boksem GKS-u Tychy, GieKSa wygrała po rzutach karnych, a kapitalny debiut zaliczył Shane Owen. Podobnie jak w drugim meczu, zwycięzca ani razu nie prowadził w trakcie spotkania. Dwukrotnie kontaktową bramkę strzelał Andrej Themar, a na 74 sekundy przed końcem trzeciej tercji do wyrównania doprowadził Patryk Wronka. Decydujący rzut karny wykonał Tomasz Malasiński. Czwarte starcie dwóch GKS-ów odbyło się na zakończenie sezonu zasadniczego. Aż do 41 minuty utrzymywał się wynik bezbramkowy, następnie dwie bramki zdobył Radosław Sawicki, niestety Tyszanie w zaledwie 13 sekund doprowadzili do remisu, a następnie wyprowadzili jeszcze dwa ciosy.
Comarch Cracovia
Wyniki: 2:6, 3:0, 4:5k., 2:1
Bilans punktowy: 7-5
Bilans bramkowy: 11:12
Najwięcej bramek dla TAURON KH GKS-u Katowice: Bartosz Fraszko, Radosław Sawicki, Andrej Themar – 2
Najwięcej bramek dla Comarch Cracovii: Teddy Da Costa, Damian Kapica – 2
Najwięcej punktów dla TAURON KH GKS-u Katowice: Patryk Wronka – 5
Najwięcej punktów dla Comarch Cracovii: Maciej Urbanowicz – 4
Poza pierwszym spotkaniem i meczem w półfinale Pucharu Polski (również przegrana 2:6), możemy być zadowoleni z postawy naszej drużyny w starciach z aktualnym mistrzem Polski. Sezon zakończyliśmy z 7-punktową przewagę nad Krakowianami. Od początku sezonu 16/17 w meczach między GieKSą a ,,Pasami” zawsze wygrywa gospodarz. Bilans punktowy jest jednak na korzyść Katowiczan, ponieważ raz do rozstrzygnięcia spotkania potrzebne były rzuty karne. Cracovia w Katowicach była kompletnie bezradna – zdobyła zaledwie jedną bramkę w dwóch spotkaniach. Co ciekawe, to właśnie z Krakowianami GieKSa zanotowała jedyne czyste konto w sezonie – w pozostałych 37 meczach zawsze traciliśmy minimum jednego gola. W pierwszym starciu Cracovia aż sześciokrotnie pokonała Kamila Kosowskiego, my odpowiedzieliśmy jedynie bramkami Bartosza Fraszki i Radosława Sawickiego, które dzieliły 52 sekundy. Drugi mecz był jednym z najlepszych w wykonaniu hokejowej GieKSy w tym sezonie, choć trzeba również przyznać, że Krakowianie zagrali bardzo przeciętnie i brakowało w ich składzie kilku ważnych zawodników. Spotkanie wygraliśmy 3:0 po bramkach Marka Strzyżowskiego, Bartosza Fraszki i Radosława Sawickiego. Trzecim spotkaniu padło najwięcej bramek, a rozstrzygnęło się ono po rzutach karnych. GieKSa dwukrotnie doprowadzała do wyrównania, następnie sama wyszła na prowadzenie po bramce Patryka Wronki w 55 minucie, ale już po 62 sekundach Krakowianie strzelili gola na remis. W rzutach karnych Cracovia wykorzystała wszystkie trzy najazdy, naszym zawodnikom zaś ani razu nie udało się pokonać Rafała Radziszewskiego. Ostatni raz zmierzyliśmy się w przedostatnim meczu sezonu zasadniczego. Spotkanie wygraliśmy 2:1, bramki zdobyli Martin Vozdecky i Patryk Krężołek, ale z tego meczu zapamiętamy przede wszystkim kapitalną interwencję Shane’a Owena, który kijem wygarnął krążek z linii bramkowej.
TatrySki Podhale Nowy Targ
Wyniki: 5:4, 3:6, 5:2, 6:3
Bilans punktowy: 9-3
Bilans bramkowy: 19:15
Najwięcej bramek dla TAURON KH GKS-u Katowice: Tomasz Malasiński – 5
Najwięcej bramek dla TatrySki Podhala Nowy Targ: Krzysztof Zapała, Jarosław Różański, Damian Tomasik – 3
Najwięcej punktów dla TAURON KH GKS-u Katowice: Tomasz Malasiński – 9
Najwięcej punktów dla TatrySki Podhala Nowy Targ: Marcin Kolusz – 8
9 punktów Tomasza Malasińskiego w 4 meczach. Wychowanek Podhala był bezlitosny dla swojego macierzystego klubu. Pierwszego meczu nie będzie najlepiej wspominać Kamil Kosowski. Przy stanie 3:2 dla GieKSy popełnił fatalny błąd, tracąc krążek za bramką, następnie wpuścił jeszcze jedną bramkę, a na trzecią tercję zastąpił go Mateusz Studziński. Naszym hokeistom udało się jednak doprowadzić od wyrównania, a następnie Jakub Grof zdobył zwycięską bramkę podczas gry w osłabieniu. Drugie spotkanie było zdecydowanie najsłabsze w naszym wykonaniu w tej rywalizacji. Choć to Jesse Rohtla zdobył pierwszą bramkę, mecz zakończył się zwycięstwem Podhala 3:6. Rewanż nastąpił już po tygodniu. GieKSa wygrała w Satelicie 5:2. Ostatni mecz również należał dla Katowiczan. Pokonaliśmy Nowotarżan 6:3, a hat-tricka zanotował Tomasz Malasiński.
JKH GKS Jastrzębie
Wyniki: 3:4d., 2:5, 2:1, 3:2
Bilans punktowy: 7-5
Bilans bramkowy: 10:12
Najwięcej bramek dla TAURON KH GKS-u Katowice: Marek Strzyżowski, Jesse Rohtla, Andrej Themar – 2
Najwięcej bramek dla JKH GKS-u Jastrzębie: Radosław Nalewajka, Leszek Laszkiewicz, Tomas Kominek, Dominik Paś – 2
Najwięcej punktów dla TAURON KH GKS-u Katowice: Patryk Wronka – 5
Najwięcej punktów dla JKH GKS-u Jastrzębie: Radosław Nalewajka, Łukasz Nalewajka, Dominik Paś, Leszek Laszkiewicz – 4
Bardzo niewygodny rywal, co widać zresztą po wynikach. Trzy mecze na styku i jeden dosyć wyraźnie przegrany. W pierwszym ulegliśmy Jastrzębianom po dogrywce, gdy krążek, pechowo dla nas, odbił się od stojącego przed bramką Jana Homera i zmylił Kamila Kosowskiego. Drugi, zdecydowanie najgorszy, przegraliśmy aż 2:5. Co ciekawe, mecz ten miał miejsce w tym samym momencie, co piłkarskie derby z Ruchem Chorzów, więc był to bardzo zły dzień dla kibiców GieKSy. Przełamanie przyszło dopiero w trzeciej rundzie. Kapitalne zawody rozegrał Kosowski, a dwie bramki zdobył Andrej Themar. Decydującego gola zdobył na zaledwie 18 sekund przed końcem spotkania. Czwarte spotkanie również padło łupem GieKSy, która do spotkania przystąpiła bez Mikołaja Łopuskiego, Bartosza Fraszki, Marka Strzyżowskiego i Dawida Majocha. Dla GKS-u bramki zdobyli wówczas Grof, Rohtla i Sawicki, a jedną z bramek dla JKH zdobył nasz były zawodnik Dominik Nahunko.
KS Unia Oświęcim
Wyniki: 6:1, 4:2, 0:4, 7:3
Bilans punktowy: 9-3
Bilans bramkowy: 17:10
Najwięcej bramek dla TAURON KH GKS-u Katowice: Andrej Themar – 5
Najwięcej bramek dla KS Unii Oświęcim: Adam Rufer – 3
Najwięcej punktów dla TAURON KH GKS-u Katowice: Bartosz Fraszko – 7
Najwięcej punktów dla KS Unii Oświęcim: Kamil Paszek – 4
Trzy pewne wygrane i jedna, nieco wstydliwa porażka. Unia to jedyna drużyna, której udało się zagrać z nami na zero z tyłu. Tym zwycięstwem Unici rozpoczęli świetną serię 6 wygranych z rzędu, a tuż przed nią doszło w Oświęcimiu do zmiany trenera. Nieco nerwowo było również w drugim spotkaniu, które wygraliśmy jednak 4:2. Pierwszy i ostatni mecz to solidne zwycięstwa bez większych obaw o końcowy wynik. Bilans punktowy 9-3 z drużyną, która nieraz napsuła krwi faworytom, jest jak najbardziej do przyjęcia.
PGE Orlik Opole
Wyniki: 4:3k., 4:5d., 5:3, 3:2d.
Bilans punktowy: 8-4
Bilans bramkowy: 16:13
Najwięcej bramek dla TAURON KH GKS-u Katowice: Andrej Themar – 10
Najwięcej bramek dla PGE Orlika Opole: Radek Meidl – 3
Najwięcej punktów dla TAURON KH GKS-u Katowice: Andrej Themar – 10
Najwięcej punktów dla PGE Orlika Opole – Radek Meidl – 5
Ulubiona drużyna Andreja Themara. 10 bramek strzelił Opolanom nasz słowacki snajper. Niestety pozostali nasi hokeiści chyba nie lubią ekipy z Opola tak, jak Andrej. Bardzo ciężkie spotkania, aż trzykrotnie po 60 minutach na tablicy wyników widniał remis. Nie ma co ukrywać – wszystko wskazuje na to, że to właśnie z Orlikiem zmierzymy się w ćwierćfinale fazy play-off. Dodajmy jednak, że w jedynym przegranym spotkaniu naszym bramkarzem był Mateusz Studziński, który rozegrał wówczas bardzo przeciętne zawody. Trochę punktów na drużynie z Opola straciliśmy, bilans jednak zdecydowanie na korzyść GieKSy. W play-offach będzie jeszcze ciężej, ale nasza drużyna również musi wejść na wyższy poziom.
MH Automatyka Gdańsk
Wyniki: 8:1, 6:1, 5:1, 10:2
Bilans punktowy: 12-0
Bilans bramkowy: 29:5
Najwięcej bramek dla TAURON KH GKS-u Katowice: Tomasz Malasiński – 8
Najwięcej bramek dla MH Automatyki Gdańsk: – Josef Vitek – 3
Najwięcej punktów dla TAURON KH GKS-u Katowice: Bartosz Fraszko – 12
Najwięcej punktów dla MH Automatyki Gdańsk: Josef Vitek – 8
Deklasacja. Drużyna, która jako jedyna pokonała zwycięzcę sezonu zasadniczego w 60 minutach, w ani jednym meczu z nami nie była nawet bliska zdobycia punktu. Bilans bramkowy mówi sam za siebie. Średnio 2 gole na mecz Tomasza Malasińskiego, średnio 3 punkty na mecz Bartosza Fraszki i równie dobra postawa pozostałych zawodników po obu stronach lodu. Cóż tu więcej można dodać. Aż ciężko wytłumaczyć, dlaczego drużyna, która tak wiele razy napsuła krwi innym faworyzowanym rywalom, z nami była kompletnie bezbronna, ale to już nie nasze zmartwienie.
TMH Polonia Bytom
Wyniki: 8:3, 5:4k., 3:4d., 7:2
Bilans punktowy: 9-3
Bilans bramkowy: 23:13
Najwięcej bramek dla TAURON KH GKS-u Katowice: Tomasz Malasiński – 4
Najwięcej bramek dla TMH Polonii Bytom: Błażej Salamon – 4
Najwięcej punktów dla TAURON KH GKS-u Katowice: Tomasz Malasiński, Patryk Wronka – 7
Najwięcej punktów dla TMH Polonii Bytom: Błażej Salamon – 7
Podobna sytuacja jak z Unią Oświęcim – początek i koniec na plus, w środku sezonu mogło być lepiej. Bytomianie, o ile nie sprawią niespodzianki w pre play-offie z Automatyką Gdańsk, będą walczyć o utrzymanie, a z taką drużyną nie wypada dwa razy zremisować w regulaminowym czasie gry. Dodatkowo przypomnijmy, że w obu przypadkach to GieKSa goniła wynik w trzeciej tercji i w obu przypadkach wyrównującą bramkę zdobyliśmy dopiero w 57 minucie. Co ciekawe, tylko w spotkaniach z GKS-em 3 bramki i 3 asysty zanotował Jakub Jaworski, który poprzedni sezon w Katowicach zakończył z bilansem tylko 2 bramek i 2 asyst.
Anteo Naprzód Janów
Wyniki: 9:3, 7:2, 3:2, 3:2
Bilans punktowy: 12-0
Bilans bramkowy: 22:9
Najwięcej bramek dla TAURON KH GKS-u Katowice: Jesse Rohtla, Marek Strzyżowski – 4
Najwięcej bramek dla Anteo Naprzodu Janów: Marek Indra, Wojciech Stachura – 2
Najwięcej punktów dla TAURON KH GKS-u Katowice: Marek Strzyżowski – 8
Najwięcej punktów dla Anteo Naprzodu Janów: Mateusz Adamus – 5
Wszystkie derby Katowic padły łupem GieKSy, nie oddaliśmy naszym rywalom zza miedzy nawet punktu. Dwie solidne wygrane na początek, a potem… też wygrane i to wszystko, co dobrego można powiedzieć o tych spotkaniach. Koniec końców w każdym meczu liczą się tylko 3 punkty, ale każdy fan GieKSy z tyłu głowy marzył o jak największych rozmiarach zwycięstwa nad Naprzodem. Myślę, że nie ma przypadku w tym, że to właśnie Marek Strzyżowski zanotował najwięcej punktów w derbach – zawodnik, który jest w Katowicach już drugi sezon i zawsze gra z olbrzymim sercem.
SMS PZHL Katowice
Wyniki: 11:1, 7:1
Bilans punktowy: 6-0
Bilans bramkowy: 18:2
Najwięcej bramek dla TAURON KH GKS-u Katowice: Andrej Themar, Tomasz Malasiński – 3
Najwięcej bramek dla SMS-u PZHL Katowice: Kamil Wałęga – 2
Najwięcej punktów dla TAURON KH GKS-u Katowice: Bartosz Fraszko, Andrej Themar – 5
Najwięcej punktów dla SMS-u PZHL Katowice: Kamil Wałęga – 2
O starciach GKS-u z SMS-em wypada wspomnieć jedynie z dziennikarskiego obowiązku. W obu spotkaniach bronił Mateusz Studziński i w obu wpuścił po jednej bramce, w drugim meczu było to po jego błędzie za bramką. Kilku naszych zawodników mogło sobie poprawić indywidualne statystyki do klasyfikacji kanadyjskiej i to jedyna korzyść z tych meczów.
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu z Pogonią
Mecz w Szczecinie był ostatnim w tym sezonie. Oczywiście jako redakcja pojawiliśmy się na każdym z 34 meczów ligowych i 5 spotkań Pucharu Polski. Nie będziemy tym razem pisać, że zamykamy temat meczu, bo będzie on w naszych sercach jeszcze bardzo długo. Ale post scriptum musi być.
1. Tym razem pojechaliśmy aż w 5 osób: Misiek, Flifen, Kazik, Marcin i moja skromna osoba. Mieliśmy więc bardzo mocny skład na ten daleki wyjazd. Po meczu więc mieliście okazję obejrzeć m.in. trzy galerie.
2. Wyjazd mieliśmy zaplanowany wcześnie, bo chcieliśmy jeszcze w Szczecinie mieć czas na Ziemniaka. Jak to mówi Misiek – od mojego powrotu trochę zmieniły się zwyczaje – wcześniej redakcja na wyjazdach była o kanapkach, a teraz stołujemy się w knajpach 😊
3. Na mecz wziąłem amulet. Akredytację z Gryfa Wejherowo, czyli pierwszego meczu wyjazdowego w drugiej kadencji Rafała Góraka. GKS wygrał wtedy 2:0. Siedem lat odbudowy. Doprowadziło nas to do europejskich pucharów.
4. Droga była długa, bardzo długa. Zarówno tam i powrót subiektywnie wydawał się dużo bardziej mozolny niż droga do Białegostoku czy Trójmiasta.
5. Oczywiście w tamtą stronę nie brakowało ultraabsurdalnych rozmów. Musiał nam jakoś ten czas zlatywać, w końcu późnym popołudniem już miała być pełna powaga i skupienie.
6. Mogliśmy podziwiać górującą nad Dolnym Śląskiem Ślężę, która zawsze pięknie prezentuje się z autostrady. No i przejeżdżaliśmy obok Świebodzina, gdzie posąg Jezusa jest wyższy niż w Rio.
7. Gdzieś tam po drodze mini postój na mini jedzenie. Pogoda była ładna, wszystko zapowiadało piękną aurę podczas tej ostatniej kolejki na polskich stadionach.
8. Do Szczecina dojechaliśmy nieco przed piętnastą. Mieliśmy już upatrzoną knajpę, w której byliśmy rok temu, czyli „Ziemniak i spółka”. Już wiele miesięcy wcześniej mówiliśmy, że w ostatniej kolejce to będzie obowiązkowy punkt programu.
9. No właśnie – rok temu byliśmy w niedzielę, więc była duża kolejka. Tym razem kolejki nie było żadnej, do tego chłopaki zgadali się z dwoma ziomkami, którzy zajęli nam miejsce. Wszystko więc poszło szybko i sprawnie.
10. Zamówienie też przebiegło sprawnie. Dostaliśmy swoje ziemniaki, względnie inne dania, jak Misiek, który miał piramidkę z placków ziemniaczanych i schabowych. Wyglądało wybitnie, więc to chyba będzie mój wybór w następnym sezonie.
11. Naprawdę wszystko przebiegło bardzo szybko. Dzięki temu nic nam się nie opóźniło, a też do stadionu mieliśmy niedaleko. Ponownie więc przejechaliśmy przez Plac Wolności Platz, czyli Platz, który do złudzenia przypomina nasz Plac Wolności w Katowicach.
12. Po chwili byliśmy pod stadionem Pogoni Szczecin. Tym razem wiedzieliśmy już, gdzie się kierować, więc od razu wjechaliśmy na parking. Obok oczywiście było boczne boisko, na którym GieKSa grała kilka lat temu mecz Pucharu Polski z Pogonią II. Ale o tym już pisaliśmy. Ten mecz pamiętają Arkadiusz Jędrych, Marcin Wasielewski i Adrian Błąd.
13. Tym razem akredytacje były do odbioru w innym miejscu. Rok temu odbieraliśmy je w takim czarnym budynku. Teraz normalnie były w kasie. Wszystko dużymi literami, dlatego poszło szybko i znów bardzo sprawnie.
14. Kibice zbierali się na mecz. Sympatycy Pogoni zadowoleni, że w poprzednim spotkaniu udało im się zapewnić ligowy byt. Chcieli godnie pożegnać swój zespół po tych – niezbyt udanych – rozgrywkach.
15. No i już też wiedzieliśmy, gdzie kierować się do wejścia na stadion. Rok temu pobłądziliśmy – z naszej winy, bo nie przeczytaliśmy informacji na akredytacjach. Teraz więc wszystko było wiadomo, co, jak i gdzie.
16. Weszliśmy, przetrzepali nas i się rozdzieliliśmy, każdy poszedł w swoją stronę. Ja najpierw zakupiłem proporczyk Pogoni. Na różnych stadionach czasem mają, a czasem nie. Udało mi się kupić na Arce czy Cracovii, ale na większości nie było.
17. Poszedłem na dół, znaczy najpierw na górę, bo popierniczyły mi się kierunki, do Sali konferencyjnej. Zazwyczaj podczas meczu wypijam kilka herbat, ale tym razem po tym jedzeniu, nie miałem za bardzo ochoty. Wziąłem więc składy i udałem się na prasówkę.
18. Gdy zobaczyłem, że prawie wszystkie miejsca są oklejone nazwami poszczególnych redakcji, trochę się zirytowałem. Zobaczyłem jednak, że po drugiej stronie też są miejsca ze stolikami, nawet wygodniejsze. Tam więc usiadłem, myśląc, że to nadal są miejsca prasowe.
19. Ku mojemu zdziwieniu przyszedł pan starszy z panem średnim i powiedzieli, że mają na te miejsca bilety. Moja irytacja się zwiększyła, no ale skoro mieli bilety, to co miałem zrobić. Sympatyczni byli. Mimo więc, że byłem już porozkładany i podłączony – musiałem się ewakuować.
20. Wróciłem na pierwotne miejsca i jednak dostrzegłem wolne, więc je zająłem. W takim najniższym rzędzie, przed barierką. To jeszcze jednak nie było problemem, bo widoczność była okej. Większym kłopotem było to, że przed stanowiskiem dosłownie było przejście, którym chodzili kibice i – co gorsza – stali se przy barierkach. Na szczęście podczas meczu się usunęli i nie zasłaniali.
21. I pewnie dobrze, bo był kilka miejsc dalej taki furiat, który, jak ktoś z rzędów już zwykłych kibicowskich przed nim wstawał, to darł się na niego i mocno przeklinał. Z jednej strony rozumiałem złość, ale z drugiej tak łatwo dać się podpalać to zdeczko niefajne.
22. Ten sam jegomość w pewnym momencie odwalił już mega słabą akcję. Jeszcze przed meczem chodził sobie jakiś długowłosy człowiek w tym miejscu. Jakiś chłopak poprosił go o zdjęcie, więc akurat selfiak był robiony dokładnie przed stanowiskiem tego furiata. I ten normalnie walnął tego długowłosego.
23. Nie rozpoznałem go wcześniej, ale po meczu na socialach Pogoni zobaczyłem, że to był Alex Gorgon, czyli były piłkarz Portowców, który zresztą w poprzednim sezonie strzelił nam bramkę na starej jeszcze Bukowej. No i wyobraźcie sobie to – przyjeżdża były piłkarz, lubiany piłkarz, a jakiś facet go wali po plecach, bo ten sobie robi zdjęcie z młodym kibicem.
24. Do meczu było coraz bliżej. Ostatecznie warunki do pracy nieidealne, ale dobre. Prąd jest, stolik wystarczający jest, widoczność okej. Pozostawało tylko czekać na rozpoczęcie spotkania.
25. Pierwsza połowa jaka była – każdy widział. Beznadziejna w naszym wykonaniu. Pogoń objęła prowadzenie. Kibice gospodarzy bardzo głośno dopingowali, kompletnie nie odpuścili ostatniego meczu. Sektor gości też głośno wspierał swoich zawodników.
26. W przerwie był niepokój. GKS przegrywał, Legia wygrywała, więc to piłkarze ze stolicy byli w pucharach. Czekało nas ciężkie 45 minut. Takie, w których trzeba było zagrać dużo lepiej.
27. Minuty mijały. Nadzieja była, ale czasu coraz mniej. Świetnych sytuacji nie wykorzystał Mateusz Wdowiak. Lukas trafił w poprzeczkę. Trener robił już ostateczne roszady w ustawieniu.
28. Czerwona kartka dla Kamińskiego wlała trochę nadziei. Gdyby do końca pozostawało pół godziny, ta nadzieja byłaby wielka. Tu mieliśmy 7-8 minut do końca, więc tliła się. Ale gospodarze grali w dziesiątkę i mieli napastnika w bramce. My też mieliśmy kontuzjowanego bramkarza.
29. Potem to już była tylko historia. Borja Galan przeprowadził kapitalną akcję, podał do Marcela, a ten z 16 metrów strzelił tak, że Cuić nie wiedział czy bronić ręką czy nogą. Ostatecznie w pewnym sensie to był strzał perfekcyjny, bo totalnie zdezorientował bramkarza.
30. Wybuch radości, ekstaza, na boisku i na trybunach. Kilka minut jeszcze przetrwaliśmy bez większego problemu i sędzia zakończył mecz.
31. Nie będę się powtarzał z felietonu z tym, że nie wiedziałem, w co ręce włożyć. Plus ten kontekst emocjonalny. Zrobiłem więc swoją robotę, Flifen wrzucił relację i można było udać się na konferencję prasową.
32. Zadziwiająco było na niej mało dziennikarzy. Znaczy większość to byliśmy my, z Katowic i tylko kilku Szczecinian. Wśród regionalnych mediów, w przeciwieństwie do kibiców, ten mecz jak widać nie wzbudził większego zainteresowania.
33. Co ciekawe – istnieje taka obiegowa opinia, że Szczecin był/jest dla nas bardzo trudnym terenem. Uwielbiam tę opinię, bo jest powielana z dawnych czasów, jeszcze z lat 90. A przecież w nowej historii GKS Katowiczanie wcześniej wygrali tam raz i przegrali dwa razy. Więc nie aż tak źle. Bardzo trudnym terenem to jest dla nas Widzew, gdzie na ileś prób nie wygraliśmy meczu, zaliczając jedynie dwa remisy.
34. No i po raz drugi przeżyliśmy euforię w doliczonym czasie gry. Pamiętamy słynne 4:3 z 2010 roku i remontadę z 1:3 na 4:3 w końcówce. To było jeszcze na starym stadionie. Teraz – już na nowym – znów to mieliśmy okazję przeżyć.
35. Porobiliśmy swoje na salce, oczekiwanie na konferencję się bardzo przedłużało. Wróciliśmy do auta i ruszyliśmy do Katowic. Po drodze jeszcze oczywiście Maczek 😊
36. W drodze powrotnej byliśmy radośni i zmęczeni. Snuliśmy plany. Zastanawialiśmy się, jak ogarniemy puchary, jako redakcja, głównie jeśli chodzi o mecze wyjazdowe. Wyzwania przed nami. Radosne wyzwania. Możemy być dumni.
37. W stolicy Górnego Śląska byliśmy już, gdy było jasno. Po piątej rano. Mogliśmy wrócić do domu i w radości położyć się spać.
38. GieKSa w Europie!
Piłka nożna Wywiady
Czerwiński: Jestem dumny z Wędrychowskiego
Po ostatnim gwizdku arbitra w Szczecinie porozmawialiśmy również z Alanem Czerwińskim.
Chyba takiego scenariusza nie dało się przewidzieć.
Alan Czerwiński: Ja czułem, że tak będzie. Powiem szczerze, że to musiało się skończyć w dziwnych okolicznościach.
Gdy już Kamiński schodził z boiska, to czułeś, że jedno uderzenie i ten remis będzie?
Uważam, że Marcel Wędrychowski zasłużył na tę bramkę, bo jestem mega dumny z tego, jak codziennie pracuje, to był moment, w którym życie mu oddało. Przysięgam wam, że na każdym treningu patrzy się na niego po prostu przemiło i bardzo zasłużył na taki moment. Wspieramy go wszyscy i dziękujemy, że dał nam tym europejskie puchary.
Co czujesz osobiście? Gdy powracałeś do GieKSy po latach to wiedziałeś, że to się tak musi skończyć?
Szczerze? Zagrałem już ponad 20 meczów w europejskich pucharach, więc dla mnie nie ma już rzeczy niemożliwych. Wierzyłem w to. Zobaczyłem, jak chłopaki się prezentują… Może nie spodziewałem się, że to nastąpi tak szybko. Bierzemy, co życie daje, nie?
Po meczu podrzucaliście Rafała Góraka, jak niedoceniona jest jego praca w GieKSie?
Wydaje mi się, że właśnie teraz jest doceniony tak, jak doceniony powinien być wcześniej. Rozwija się cały czas, myślę, że to nie jest ciągle jego sufit. Widzimy, jak ciężko pracuje. Sam jestem ciekawy, jak ta kariera trenera będzie się rozwijać. Jak ktoś myśli, że to jest jego sufit, to ja uważam inaczej.
Na drugą połowę wyszła inna GieKSa niż na pierwszą, w której drużyna nie oddała nawet jednego strzału. To aż wyglądało dziwnie.
Zgadza się, fatalnie weszliśmy w ten mecz. Mieliśmy bardzo dużo strat, które w środku pola napędzały rywali, a Pogoń ma bardzo jakościowych zawodników. Raz, drugi odebrali nam piłkę na naszej połowie i poczuli krew. W przerwie, wiadomo, zobaczyliśmy wyniki, jakie są. Brakowało nam tylko jednej bramki i stwierdziliśmy, że rzucamy wszystko, co mamy na te ostatnie 45 minut. Wiadomo, że powinno być tak od początku, ale czasami tak jest, że wejdzie się gorzej w mecz. Dzisiaj liczy się efekt końcowy.
Piłka nożna kobiet
Kolejne podium!
Trójkolorowe w ostatnim meczu sezonu pokonały AP Orlen Gdańsk, zapewniając sobie miejsce na podium sezonu 2025/26!
Mecz od zbyt głębokiej wrzutki rozpoczęła Klaudia Maciążka, Nicola Brzęczek bez odpuszczania zderzyła się z bramkarką, na szczęście bez żadnych uszczerbków na zdrowiu po obu stronach. Mimo oblężenia Geletova tak naprawdę nie musiała się zbytnio wysilać, najwięcej trudu sprawić mogły jedynie wycieczki po piłkę pod siatkę na końcu murawy. W 7. minucie przytomnie i z łatwością powstrzymała obiecującą kontrę GieKSy, Julia Włodarczyk zdecydowanie zbyt mocno dograła do Nicoli Brzęczek. Wcześniej zamiary rywalek odczytała Oliwia Malesa, niwecząc szybkie rozegranie Klaudii Fabovej. W 11. minucie Klaudia Maciążka obróciła się z piłką otrzymaną od Brzęczek na plecach rywalki, zwodem uniknęła odbioru, położyła bramkarkę drugim ruchem i pewnie kopnęła w środek bramki! Poprawić wynik sama strzelczyni próbowała celnym uderzeniem z dystansu, Geletova z trudem doskoczyła do dolnego narożnika bramki. Jeszcze bliżej była Brzęczek po mocnej, ciętej wrzutce Milovanović z prawej flanki, piłka była jednak zbyt podkręcona, by celnie zmieścić ją pod poprzeczkę. Nie minęła minuta, a Brzęczek obiła słupek po błędzie defensywy, znów upiekło się przyjezdnym. Po drugiej strony piłkę za plecy obrończyń skasowała Kinga Seweryn, dając przy okazji szansę na zorganizowanie wysokiego pressingu. Po kilku nieudanych podaniach Gdańszczanek już na bramkę gnała Maciążka, po kilku zwodach minimalnie mijając okienko z bardzo ostrego kąta. W 30. minucie lewą flanką uciekła Aleksandra Nieciąg po podaniu Oliwii Malesy, ale mimo zastawienia się z piłką, nie doczekała się jednak wbiegnięcia koleżanek w szesnastkę. W 38. minucie mocna centra Katarzyny Nowak została przekierowana przez Brzęczek i Maciążkę, która jednak znalazła się na pozycji spalonej. Minutę później rzut wolny z połowy boiska wykonała… Kinga Seweryn, co prawdopodobnie wprowadziło w szok zespół gościń – Galetova o ułamek sekundy spóźniła się z wyskokiem, równając z ziemią przeciwniczkę we własnym polu karnym. Katarzyna Nowak dość długo nie mogła się pozbierać, mocno odczuwając starcie. Do piłki na jedenastym metrze podeszła Aleksandra Nieciąg, jednak bramkarka odczytała jej zamiary i rzuciła się w dobrym kierunku. Chwilę później po kilku „kółeczkach” w końcu pod bramkę przedostała się Julia Włodarczyk, nieco bezczelnie próbując podcinki z bardzo bliska – wcale tak dużo nie zabrakło do szczęścia. Po jej odbiorze na skrzydle przez krótką chwilę z bramki cieszyła się Patrycja Kozarzewska, dopóki nie ujrzała uniesionej w górę chorągiewki.
Strzelanie na bramkę w drugiej połowie rozpoczęła Julia Włodarczyk, wariantem siłowym nie sprawiając wiele problemów golkiperce. W 55. minucie znów indywidualnie błysnęła Klaudia Maciążka, Geletova z trudem sparowała piłkę w jakimkolwiek kierunku, byleby nie wpadła do siatki. Inicjatywę na kilka minut przejęły przyjezdne, choć Kinga Seweryn nadal nie musiała testować swoich rękawic. W 64. minucie Julia Włodarczyk krótko prowadząc piłkę i zagrywając na obieg z Katarzyną Nowak przedarła się pod samo pole bramkowe, tam jej wszystkie próby strzału zostały zablokowane i skończyło się na rzucie rożnym. W 69. minucie druga linia GieKSy nie doceniła możliwości motorycznych rywalek, dając im wyjść na kontrę 5 na 3 – Zajmi mimo świetnej okazji przegrała starcie z Kingą Seweryn. Odpowiedź po drugiej stronie Oliwi Malesy również zakończyła się wyblokiem, choć miała równie dużo miejsca na przedpolu. W 74. minucie po rajdzie huknęła Julia Włodarczyk, po rykoszecie zatrzepotała boczna siatka. Poprawiała Klaudia Maciążka, a po dośrodkowaniu Katarzyny Nowak w 76. minucie GieKSa podwyższyła prowadzenie. Aleksandra Nieciąg wywalczyła sobie pozycję w szesnastce, pokonując bezradną bramkarkę. Od razu powinno być już 3:0, jednak Klaudia Maciążka po minięciu wszystkich piłkarek niepotrzebnie oszczędziła na sile strzału. W 81. minucie dwójkowo błysnęły Włodarczyk z Nieciąg, ta pierwsza zmusiła bramkarkę do interwencji precyzyjnym uderzeniem. Cztery minuty później na wolne pole przy kontrze wychodziły Nieciąg i Amelia Bińkowska, podanie Klaudii Maciążki skończyło w rękach Geletovej. W końcówce regulaminowego czasu gry na wolne pole z pierwszej piłki i nad głowami defensorek podanie otrzymała od Nieciąg Maciążka, arbiter od razu uniosła jednak chorągiewkę. W 91. minucie Klaudia Maciążka jeszcze wykrzesał resztki sił na sprint, urwała się skrzydłem i wystawiła futbolówkę na pustą bramkę Amelii Binkowskiej.
Kolejny sezon na podium – gratulacje i dziękujemy!
GKS Katowice – AP 2010 Orlen Gdańsk 3:0
Bramki: Maciążka (11), Nieciąg (76), Binkowska (90).
GKS Katowice: Seweryn – Milovanović, Zawadzka, Nowak – Włodarczyk, Kozarzewska (90. Theodoraki), Vojtková (86. Kaláberová), Malesa – Maciążka, Brzęczek (62. Bińkowska), Nieciąg (90. Vuškāne).
AP Orlen Gdańsk: Geletova – Maskiewicz, Nowotny, Derus (86. Okoń), Fabova, Konat (86. Zimecka), Kołodziejek (58. Butlion), Siwińska (86. Myszk), Ostopinka, Jagodzińska, Charaszczak (46. Zajmi).
Kartki: Konat, Nowotny.
W 42. minucie Nieciąg nie wykorzystała rzutu karnego (Geletova obroniła).







































Najnowsze komentarze