Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu z ŁKS
Na podsumowanie wyjazdu do Łodzi zapraszam do klasycznego „Post scriptum”. Na pewno każdy znajdzie dla siebie coś zabawnego, bo mnie jak zawsze przy pisaniu tych postów – wszystko bawi.
- Na wyjazd jedziemy w klasycznym tandemie, czyli ja i Misiek.
- Wyruszamy na spokojnie około 14, czyli 4 godziny przed pierwszym gwizdkiem.
- Droga na stadion mija spokojnie, aczkolwiek obarczona ryzykiem mandatu z odcinkowego pomiaru prędkości.
- Na mecz postanowiłem, że zrobię na dzika radio, live i relację pomeczową samodzielnie (wspierajcie nas, każda pomoc jest potrzebna!)
- Z uwagi na detox organizmu miałem przygotowane żarcie w pudełeczkach, przez co Misiek nie mógł najeść się hot-dogów z Orlenu.
- Tak, tak, to zawsze on chce jeść, nie ja.
- W każdym razie po pauzie na wspomnianym Orlenie w Łodzi udajemy się na parking stadionu zgodnie z wytycznymi z akredytacji.
- Zgodnie z tymi wytycznymi wpuścili nas na płatny parking między stadionem, a Atlas Areną, gdzie już koczowali fani.
- Fani Sanah, której koncert rozpoczynał się o podobnej godzinie co mecz.
- Mogliśmy iść na koncert, byłby ciekawszy – powiedziałby jeden użytkownik znany wszystkim.
- Jednak zaparkowaliśmy i poszliśmy za znakiem MEDIA, szukając akredytacji.
- W pierwszych drzwiach mówią: „dalej”.
- W drugich drzwiach mówią, że w pierwszych.
- Po odpowiedzi mówią, że jednak w następnych.
- W następnych mówią, że to już zaraz za następnymi.
- Tam w końcu dzielna i charyzmatyczna pani ochroniarz w końcu wydaje nam akredytacje.
- Ciśniemy na sektor prasowy windą na 3. piętro i szukamy dogodnego miejsca.
- Dziwne, że dziennikarze miejscowi wszyscy zasiadali z boku sektora, więc środek był idealnie umiejscowiony.
- Tak samo zasiedli chłopaki z oficjalnej, a między nami gościł również Paweł Czado.
- Sam sektor prasowy jeszcze w remoncie, sky boxy ledwo wyposażone w okna, dużo jeszcze do zrobienia.
- Ale stoliki z prądem oraz krzesełka eleganckie, chociaż ta barierka jest tam lekko przeszkadzająca, lepsze rozwiązanie jest na Motorze Lublin.
- Sam stadion prezentuje się już bardzo ładnie i powiem szczerze, że nie płakałbym, jakbyśmy taki mieli.
- Sam mecz do zapomnienia, cieszy duża liczba słuchaczy radia!
- Po spotkaniu udaliśmy się na konferencję.
- Oczywiście szukaliśmy drzwi, gdzie to ma się odbyć, bo mieliśmy wrażenie, że to jest jakaś Narnia.
- Na szczęście złapaliśmy ekipę z kamerą i się podczepiliśmy.
- Długo czekaliśmy, ponieważ zgubił się trener Górak.
- W salce leciała gruba szydera miejscowych z nieoficjalnych portali w temacie drużyny.
- Można było odczuć duże niezadowolenie z gry swojej drużyny mimo wygranej.
- Doszło do tego, że ktoś „ważny” siedzący za mną upomniał redaktora i przypomniał o odpowiedzialności za słowa 🙂
- Po długim czasie udało się znaleźć trenera Góraka, który na konferencji chętnie dyskutował z dziennikarzami.
- Później pojawił się trener ŁKSu, który już przed startem był torpedowany śmiesznymi tekstami.
- Naprawdę to była jedna z takich konferencji, których się nie zapomina.
- Po zakończeniu konferencji udaliśmy się do klubowej toalety przed wyjazdem.
- Genialny czas to był, bo nas zamknęli w budynku 🙂
- Ochroniarz musiał biegać po osobę z kartą, żeby nas wypuściła.
- Akurat jak dochodziliśmy do auta skończył się koncert Sanah.
- Całe szczęście, bo byśmy wyjeżdżali chyba godzinę z parkingu, a tak poszło mega sprawnie.
- Podróż do Katowic była bardzo sprawna, aczkolwiek mgła nie pozwalała rozwinąć prędkości.
- Do jedzenia zostało mi całe pudełko marchewek.
- W zasadzie to czułem się jak jakiś Królik Bugs na tej trasie.
- W domu meldujemy się koło 23:30. Do następnego!
PS. Na miniaturce ananaski, które Misiek złapał po meczu na selfiaczku z pustego już stadionu.
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.
Piłka nożna
Mateusz Wdowiak piłkarzem GieKSy!
Mateusz Wdowiak dołączył do naszej drużyny na zasadzie transferu definitywnego. 29-latek związał się z GieKSą umową do 30 czerwca 2027 roku.
Wdowiak jest pomocnikiem – może grać jako „10” oraz wahadłowy. W poprzedniej rundzie reprezentował Zagłębie Lubin. W barwach tej drużyny wystąpił łącznie w 73 spotkaniach, strzelił 9 bramek oraz zaliczył 6 asyst. W tym sezonie wystąpił w 12 meczach (11 Ekstraklasa, 1 Puchar Polski).
Na wcześniejszym etapie kariery reprezentował Cracovię, z którą był związany od najmłodszych lat. W barwach „Pasów” zaliczył 152 spotkania, strzelając 13 bramek i notując 23 asysty. Z ekipą z Krakowa świętował zdobycie Pucharu Polski, strzelając decydującą bramkę w finale.
Po dobrych występach po zawodnika sięgnął Raków Częstochowa, a dla Wdowiaka nastał najlepszy okres w karierze. Z ekipą z Częstochowy zdobył: Mistrzostwo Polski, Puchar Polski (dwukrotnie) oraz Superpuchar (również dwa razy). W Rakowie wystąpił w 98 spotkań, strzelając 17 bramek i zaliczając 7 asyst.
Nowy zawodnik wkrótce dołączy do drużyny przebywającej na zgrupowaniu w Turcji. Życzymy mu wszystkiego, co najlepsze w naszych barwach!


Najnowsze komentarze