Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Mecz inny, a wynik jak w maju

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W 3. kolejce 2. ligi GKS Katowice zmierzył się z drużyną, z którą to poprzedni mecz zadecydował o spadku GieKSy – Bytovią Bytów. Trener Rafał Górak w porównaniu do dwóch poprzednich spotkań dokonał jednej, wymuszonej zmiany w wyjściowej jedenastce – kontuzjowanego Daniela Rumina zastąpił Arkadiusz Woźniak. Mecz rozpoczął się o godzinie 19:00 przy Bukowej.

Pierwszą okazję do strzelenia gola miała Bytovia w 4. minucie meczu, kiedy to Stefanowicz sfaulował rywala około 25 metrów przed bramką, ale uderzenie bez problemu złapał Mrozek. Już około minuty później byli skuteczniejsi. Piłka po dośrodkowaniu z rzutu wolnego spadła na głowę Czubaka, a piłka po palcach Mrozka wpadła do bramki. GieKSie pierwszy raz udało się przedostać pod pole karne Bytovii w 11. minucie. Michalski ograł rywala na skrzydle i dograł po ziemi do Wrońskiego, lecz ten nie trafił w piłkę. 4 minuty później po rzucie rożnym piłka odbiła się od nogi Gałeckiego, a piłkę złapał Ryngwelski. Po chwili żółtą kartkę obejrzał Rogala. Kolejny raz zrobił się gorąco po stałym fragmencie gry pod naszą bramką. Bardzo aktywny na naszej prawej stronie był Michalski. W 23. minucie ponownie oszukał swojego rywala na w rogu boiska, wszedł w pole karne i uderzył po ziemi, lecz poprawnie interweniował bramkarz. Chwilę później po wymianie piłki między Woźniakiem i Wrońskim ten drugi pogubił się w szesnastce. W 41. minucie ,,żółtko” zobaczył Kiebzak. Pod koniec pierwszej połowy celny strzał sprzed pola karnego oddał Wroński. Kontuzjowanego w Bytovii Adriana Liberackiego zastąpił Michał Rutkowski. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę Deleu z dystansu uderzył nad poprzeczką.

Do drugiej połowy GKS przystąpił bez zmian, natomiast w Bytovii Łukasza Wasiaka zastąpił Adrian Bielawski. Nieco zawahał się Mrozek przy jednym z dośrodkowań, ale sytuację wyjaśnił Jędrych. GieKSa nie miała pomysłu na zagrożenie bramce strzeżonej przez Ryngwelskiego. W 56. minucie Feruga przeprowadził piłkę przez niemal całe boisko, ale ponownie dobrzze interweniował Jędrych. Kiebzak odzyskał piłkę, odegrał do Woźniaka i wybiegał mu na wolne pole, ale nas napastnik podał zdecydowanie za mocno. W 62. minucie Wroński został sfaulowany tuż przed polem karnym, a kartkę za to zagranie obejrzał Kawula. Do piłki podszedł Stefanowicz, ale uderzył w mur. Po chwili trener Górak dokonał jednocześnie dwóch zmian – Tabiś za Wrońskiego i Rogalski za Woźniaka. Gorąco zrobiło się na murawie po tym, jak Bąk zatrzymał atakującego Stefanowicza. W 71. minucie kapitalnie Kiebzak ograł rywala na skrzydle, wszedł w pole karne, podał do Urynowicza, a ten pewnym strzałem umieścił piłkę w bramce. Chwilę po wznowieniu gry Tabiś został powalony przez Lecha i sędzia kolejny raz sięgnął do kieszonki. GieKSa po wyrównaniu stanu meczu zaczęła dążyć do strzelenia bramki dającej prowadzenie. Dobrą okazję miał Rogalski po dośrodkowaniu Tabisia, ale chybił. W Bytovii miejsce Hołtyna zajął Giel. Kiedy wydawało się, że to GKS jest bliżej gola, rywale ponownie skutecznie wykonali rzut wolny. Z ostrego kąta piłkę pod poprzeczką umieścił Rutkowski. Jeszcze przed wznowieniem gry Janik zmienił Czubaka. Rozgrywający bardzo dobry mecz Kiebzak w 84 minucie spróbował strzału z dystansu, a bramkarz Bytovii z problemami przerzucił piłkę nad poprzeczką. Kiebzakowi ponownie udało się dograć do Urynowicza w pole karne, jednak tym razem jego strzał zablokował obrońca. W 90. minucie Urynowicz miał kolejną okazję – tym razem głową, a piłka została wybita, zanim dotarła do linii bramkowej. W doliczonym czasie gry drugą żółtą kartkę utrzymał Kwiatkowski, a kontuzjowanego chwilę wcześniej Urynowicza zastąpił debiutujący w GieKSie Patryk Szwedzik. Mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla Bytovii.

GKS Katowice – Bytovia Bytów 1:2
Bramki: Urynowicz – Czubak, Rutkowski

23 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

23 komentarze

  1. Avatar photo

    Roh

    10 sierpnia 2019 at 21:22

    Widać w Bytowie mają lepszych fschowców od budowania drużyny. To dużo swiadczy o naszych działaczach. Wyglada, ze Pan Goralczyk też się pomylil sciagajać nowych zawodnikow.

  2. Avatar photo

    Jacuś

    10 sierpnia 2019 at 21:38

    Panowie GG coście zmontowali przez te 3 miechy? Ci zawodnicy w większości prezentują 3-cio ligowy poziom. Każdy kto przyjeżdża na Bukową wywozi 3 pkt. Mega dziadostwo.

  3. Avatar photo

    Riko

    10 sierpnia 2019 at 21:48

    Kto obecnie zarządza tym klubem ? Kto bierze za to odpowiedzialność ? Kto odpowiada za tę kontynuację wielu lat upokorzeń ?

  4. Avatar photo

    Kibol

    10 sierpnia 2019 at 22:03

    Słabo mentalnie jednak Bytovia silniejsza od nas szybko gola strzelić kontrolowac i dobic jeszcze GieKSa za młoda na takie numery

  5. Avatar photo

    To

    10 sierpnia 2019 at 23:15

    Bytovia tylko potwierdziła, że to nie był przypadek Gieksa to piłkarska padaka i miejsce jej w 3 lidze nie jest przypadkowe. To nie był żaden pech!

  6. Avatar photo

    Szwejk

    10 sierpnia 2019 at 23:19

    Bytovia miała zespół, my zlepek piłkarzy.

  7. Avatar photo

    maks

    10 sierpnia 2019 at 23:32

    Takiej padaki nie było odkąd chodzę na GieKSę od 1976r ….można sprawdzić w archiwach…jestem już trochę stary i myślę że nie doczekam już GieKSy w 1 lidze…..to wina UM że skończą jak Polonia Warszawa i tym podobne kluby..

  8. Avatar photo

    pablo eskobar

    11 sierpnia 2019 at 00:45

    Maks trafiles w sedno ale kto temu przyzwala gdzie sa kibice?

  9. Avatar photo

    as

    11 sierpnia 2019 at 06:34

    Pewnie ten komentarz nie przejdzie… Jacy kibice? To właśnie kosy i inne mecze kontynuują tu na tym blogu hurra optymizm, namawiają do dopingu mimo istnej tragedii w klubie. A gdzie jest to całe towarzystwo Furtoków i innych zbawców GieKsy? Dlaczego wszyscy na to patrzą i cicho siedzą?

  10. Avatar photo

    Lizak

    11 sierpnia 2019 at 07:32

    Ja sądzę że trzeba dać im jeszcze trochę czasu bo sezon długi o dużo meczów do wygrania, spadek nam nie grozi. Bogate miasto, kasa będzie dalej przelewana/przejadana przez tych grajków. Długów nie mamy, rat nie trzeba spłacać, o strajku i bojkocie nikt tutaj nie mysli. Hokej się zaraz zacznie, więc będzie jeszcze ciekawie w Katowicach. ????????????

  11. Avatar photo

    MARIO76

    11 sierpnia 2019 at 07:43

    Takie miasto jak katowice i taki klub w 2lidze powinien grać wychowankami.Tutaj brak szkolenia młodzieży na dodatek doprowadzili do upadku rozwoju katowice z skąd można by wyciągnąć najzdolniejszych.

  12. Avatar photo

    Korek

    11 sierpnia 2019 at 08:01

    Niby to początek sezonu, dopiero trzeci mecz, dajmy im czas na zgranie, wszystko fajnie i super.
    Tylko że za chwilę czołówka ligi odjedzie, a my będziemy walczyć o utrzymanie, a z taką grą to lecimy jak ta lala.
    W Bytovii grał jeden chłopek z majowego meczu, czyli co? W Bytowie czas leci wolniej? mieli go więcej na zgranie? Zagrali na luzie, przy tym symulując, ciągle wołając ała ała, i na Gieksę starczyło.
    W pierwszej połowie liczyłem z kumplem ile razy Gieksa zagra trzy podania z rzędu do przodu. Naliczyli my całe ZERO. W drugiej połowie już nie liczyłem. Nie mamy umiejętności, stylu, charakteru, nie mamy niczego.
    Nad Bukową wisi jakieś fatum. Jest piłkarz, gra w piłkę w innym klubie, przyłazi do Gieksy i kopie się po czole.
    Smutne to, ale prawdziwe

  13. Avatar photo

    Irishman

    11 sierpnia 2019 at 08:56

    Jak piszecie, że nigdy nie było tak źle, to nie musicie sięgać daleko do przeszłości tylko sobie przypomnieć miniony sezon albo jeszcze wcześniejszy gdy dostawaliśmy regularne baty od chorzowskich gimnazjalistów.
    Za słowa o „zdrajcach” należy się ban nas ten adres ip – o ile jest taka możliwość.

    Co do meczu, to gra nie była taka zła ale jak nie poprawimy wreszcie gry obronnej to faktycznie będzie niewesoło i wcale nie jest powiedziane, ze spadek nam nie grozi.
    Myślę jednak, ze to wszystko w końcu ruszy do przodu i będziemy się tylko cieszyć.

    • Avatar photo

      12w

      11 sierpnia 2019 at 15:14

      Nie ma to jak cieszyć się z własnej głupoty. ip jest zmienne Możesz blokować . Miasto celowo nie wspiera klubu bo jest wszystko ustalone. Ruch już praktycznie jest martwy. Gieksa gra w jakiś pseudoligach. Nie dało się inaczej wyeliminować chuliganstwa to trzeba było sięgnąć po aż tak drastyczne środki i to działa . W kato stawiamy teraz na hockej i siatkówkę i szachy, a wasze dni są policzone. Jesteście naiwni jeżeli tego jeszcze niezauważaliscie. Do następnego meczu z KS Naprzodem Pierdziszew. Tylko zwycięstwo! Drogie dzieci. Tylko Zwycięstwo!

  14. Avatar photo

    Mecza

    11 sierpnia 2019 at 15:50

    Po co tyle frustracji? Ja jestem rozczarowany ale na luzie podchodzę bo tego się spodziewałem. Dajcie czas Górakowi.

    • Avatar photo

      Riko

      11 sierpnia 2019 at 16:44

      Luzik. Jak pisze „Sport” to przecież dopiero rok hańby

  15. Avatar photo

    Mecza

    11 sierpnia 2019 at 17:27

    Pytanie do redakcji. Jak są przekleństwa wpis się nie doda? Może był za długi, bardzo emocjonalny.

  16. Avatar photo

    kosa

    11 sierpnia 2019 at 21:50

    @Mecza nie wiem, czasem niektóre komentarze nie przechodzą i my też ich nie widzimy. Przekleństw raczej nie mamy na liście cenzurowanych, poza tymi które obrażają GieKSę.

  17. Avatar photo

    funclub

    12 sierpnia 2019 at 07:57

    @Riko „Kto obecnie zarządza tym klubem ? Kto bierze za to odpowiedzialność ? Kto odpowiada za tę kontynuację wielu lat upokorzeń ?”

    A może by tak wykupić klub od miasta? Wg danych kapitału w akcjach jest ok. 9 mln. złotych. Przy chętnych 30 tys. kibiców wychodzi po 300 zł na kibica.
    Bo dziś miasto jak będzie chciało to za chwilę na Bukowej będą festyny w stylu Piknik Country żeby zapełnić trybuny chociaż i odmalować płoty.

  18. Avatar photo

    Olo

    12 sierpnia 2019 at 12:08

    Panowie gra nie wyglądała źle ale jak my mamy wygrywać jak napastnicy nie strzelają bramek kiedy w końcu zakontraktuje napastnika z prawdziwego zdarzenia a nie gości którzy nie potrafią trafić w bramkę a jak już trafi to strzela z siłą taka jak mój 7 letni syn

  19. Avatar photo

    Mecza

    12 sierpnia 2019 at 15:40

    Olać to, nie będę próbował go zmieścić. Emocje były czytając wpisy poniżej, nie mam żadnych pretensji do zespołu i sztabu szkoleniowego.

  20. Avatar photo

    kosa

    12 sierpnia 2019 at 23:09

    @Mecza zdecydowanie nie warto odpowiadać na zaczepki anonimów. Swoją drogą uśmiałem się, bo ktoś napisał, że ja i Ty mamy takie samo zdanie. A pewnie w większości tematów się różnimy 😉

  21. Avatar photo

    Irishman

    13 sierpnia 2019 at 10:50

    Jeśli chodzi o wpisywanie tekstów, to ja pisząc długi komentarz zawsze odnawiam raz czy drugi kod, który trzeba wpisać i z reguły nie mam problemów.
    Natomiast jak o tym zapomnę, to faktycznie przy którejś próbie wpisania tekstu on się gdzieś zapamiętuje, pomimo że jest niewidoczny. Wtedy trzeba go zmodyfikować, żeby nie był odrzucany.

Odpowiedz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek 2029!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania. 

Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.

Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga