Łagodnie mówiąc nie był to najlepszy rok dla kibiców GieKSy, co spowodowało, że na mecz z Miedzią Legnica nikt nie czekał z entuzjazmem, a jego zakończenie przyjęto z ulgą. Fajnie, że piłkarze wygrali, chroniąc nas tym samym przed totalną jesienną depresją.
Wokół nas smog i paskudna pogoda, ponadto w tabeli, jak zwykle, na minusie, ale trójkolorowe serca rozgrzewa ogień fanatyzmu i świadomość, że mimo wszystkich problemów znów daliśmy radę. Charakter? Jest! Ambicja? Jest! Na trybunach i osiedlach… Kiedyś na boisku też się doczekamy.
Miedź wspierana była przez zaledwie 66 osób. Co gorsza, zamiast wykorzystać brak dopingu po naszej stronie (w pierwszej połowie), grupa ta… w pewnym momencie też przestała dopingować. Żeby nie wykorzystać takiej okazji do „przekrzyczenia” gospodarzy? Dziwaczne. Co jeszcze bardziej interesujące – wydaje się, że w drugiej połowie goście ponownie zaczęli coś śpiewać. W obliczu uaktywnienia się Blaszoka miało to mniej więcej tyle sensu to doping podczas wyścigu żużlowego.
Żarty na bok – w drugiej połowie GieKSa, zgodnie z zapowiedzią, ruszyła z dopingiem. Chcieliśmy godnie pożegnać ś.p. „Lohena” tym meczem i chyba się udało. Na gniazdo wrócił Junior. Po zwycięstwie na Blaszoku oklaski i „to my hanysy z GieKSy…”.
Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 2350
Goście: 66
Wydarzenia: –
kibol
26 listopada 2017 at 12:26
No to super panowie teraz wszyscy w srode na mecz dziewcząt podziekujmy dopingiem za udaną runde i wspierajmy kobiecą piłke w naszym miescie do zobaczenia na Bukowej