Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska czapa czyli – Co słychać w sieci?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Komentarze po meczu z Espadonem skupiły się na jednym. Oczywiście nad wyczynem Karola Butryna, który zdobył w tym meczu aż 36 punktów! Dla sprostowania – wszystkie artykuły podają liczbę 37 oczek, natomiast w PlusLidze protokół meczowy jest zawsze korygowany dzień po zakończeniu spotkania. I ostatecznie nasz atakujący zdobył właśnie 36 punktów i tak zostanie to ujęte we wszystkich oficjalnych statystykach całej ligi.

katowickisport.pl – GieKSa wygrała w Szczecinie

(…)  Mecz w Azoty Arenie ułożył się idealnie dla zespołu z Katowic. Spotkanie asem serwisowym otworzył Bartłomiej Krulicki, a w kolejnych fragmentach na boisku dominowali siatkarze GieKSy, którzy grali dobrze blokiem oraz zagrywką. Swoje w ataku robili Serhij Kapelus i Karol Butryn. W drugiej części partii nasz zespół Piotra Gruszki potwierdził swoją dominację. Świetnie w bloku prezentował się m.in. Tomasz Kalembka, który dwukrotnie pojedynczym blokiem zatrzymał ataki rywali. Zupełnie inaczej wyglądała druga odsłona. Na jej początku toczyła się walka punkt za punkt, ale później to zespół gości przejął inicjatywę. Punktowa zagrywka Kalembki i ataki Butryna wyprowadziły GieKSę na prowadzenie 16:12. Gdy chwilę później na tablicy widniał wynik 22:18 wydawało się, że będzie prowadzenie w meczu 2:0. Ambitnie grający gospodarze doprowadzili jednak do nerwowej końcówki, którą zakończyli asem serwisowym.  Na początku czwartego seta GieKSa prowadziła 7:4. Z każdą kolejną akcją inicjatywę przejmowali jednak gospodarze, którzy po ataku Danaiła Miluszewa objęli prowadzenie 11:9. Katowiczanie nie odpuszczali i po kolejnym efektownym ataku Butryna po prostej wyszli na prowadzenie 16:15. Końcówka należała jednak do Espadonu, który zdołał wyprowadzić kilka decydujących kontr i objął prowadzenie w meczu. Identycznie wyglądała czwarta odsłona spotkania, ale tym razem GKS nie dał sobie wydrzeć prowadzenia. Doskonała gra Karola Butryna w ataku była motorem napędowym zespołu. Gdy atakujący GieKSy dołożył asa serwisowego było już 23:19. Przewaga wystarczyła w meczy było 2:2.. Tie-break, podobnie jak wcześniejsze sety, był wyrównany. Dopiero po kontrze zakończonej przez Kapelusa goście wyszli na prowadzenie 7:5. Chwilę później dwie mocne zagrywki dołożył Paweł Pietraszko, po których rywale nie zdołali wyprowadzić akcji i GieKSa mogła cieszyć się z 12. zwycięstwa w sezonie.  (…)

siatka.org – PlusLiga: W starciu beniaminków lepsi katowiczanie

Tie-break był potrzebny, by rozstrzygnąć o losach spotkania dwóch beniaminków. Górą okazali się katowiczanie, którzy przed tą kolejką spotkań mieli na swoim koncie trzydzieści punktów. Espadon zaś zajmował przedostatnie miejsce w tabeli rozgrywek PlusLigi. Katowiczanie rozpoczęli mecz znakomicie, Bartłomiej Krulicki pocelował zagrywką Wikę, a następnie kontratak skończył Karol Butryn (2:0). Espadon od początku meczu miał spore kłopoty ze skończeniem ataku, a Marcin Wika nie radził sobie w przyjęciu zagrywki (1:5). O czas szybko poprosił Michał Gogol, po którym przyjmujący Espadonu po raz kolejny miał kłopot z odbiorem (1:6). Katowiczanie mogli spokojnie kontrolować boiskowe wydarzenia, wypracowali sobie za sprawą niemocy rywali i własnej dobrej gry sześciopunktowe prowadzenie. Espadon popełniał dodatkowo własne błędy (11:4). GKS przeważał w każdym elemencie,  ale dobre wejście zanotował wprowadzony na podwójną zmianę z Michałem Kozłowskim Danaił Miluszew, którego atak i zagrywka pozwoliły zbliżyć się na 8:12. Espadon starał się odrabiać straty zagrywką, ale w ekipie GKS-u skuteczni byli chociażby skrzydłowi, co pozwoliło utrzymywać prowadzenie. Kiedy Butryn pocelował zagrywką Wikę, zrobiło się już 19:13 dla gości i natychmiast na parkiecie pojawił się Michał Ruciak. Katowiczanie jednak kontrolowali boiskowe wydarzenia i między innymi po bloku na Miluszewie o czas poprosił Michał Gogol (14:21). Po nim zapunktował Janusz Gałązka, ale rywale dalej nie zwalniali tempa, po ataku Rafała Sobańskiego z drugiej linii były już piłki setowe dla GKS-u (24:16), a po chwili błąd własny Espadonu zakończył tę część meczu.  (…)

 

siatka.org – Karol Butryn: Wiedzieliśmy, że będzie ciężko

(…)  Zacznę od gratulacji za zwycięstwo, jednak nie przyszło ono łatwo. Czy spodziewaliście się, że niżej notowany w tabeli Espadon postawi wam aż tak trudne warunki? – Karol Butryn: – Zgadza się, jest to niżej notowana drużyna, ale należy pamiętać, że zarówno my, jak i Espadon jesteśmy beniaminkami i nikt nie mówił, że to będzie łatwe spotkanie. To, że my jesteśmy na dziewiątym miejscu, a Espadon na piętnastym nie miało znaczenia, wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Drugi set moim zdaniem zadecydował o losach spotkania. Przegraliśmy go przez chyba własną nerwowość i potem musieliśmy bić się w pięciu setach.

Po raz kolejny można było się przekonać, ze starcia GKS-u z Espadonem są bardzo zacięte. Zawsze są to długie mecze i to ciągnie się już od I ligi… – KB: – Na pewno te zespoły dobrze się znają, grają w nich zawodnicy, którzy występowali jeszcze w I lidze. Szkoda, że nie udało nam się wygrać tego meczu za trzy punkty, ale cieszymy się z tych dwóch oczek, bo mogliśmy przegrać tego tie-breaka i wtedy bylibyśmy w nieco gorszych nastrojach.

Dużo chyba pomogły wam zmiany. Wszedł na rozegranie Maciej Fijałek, na przyjęcie Michał Błoński. Pokazuje to, że jesteście wyrównanym zespołem. – KB: – To prawda, dysponujemy wyrównanym składem. Każdy z nas czeka na swoją szansę, ja także czekałem na początku sezonu. Chłopaki dali bardzo dobrą zmianę, zresztą jak za każdym razem. Zawsze kiedy wchodzą, potrafią zrobić coś dobrego.

Dziś pokazałeś swoje duże umiejętności zasłużenie zdobywając statuetkę MVP, to jest twój pierwszy sezon w PlusLidze. Ciężko było na początku odnaleźć się w realiach naszej ekstraklasy? – KB: – Myślę, że nie. Miałem duże wsparcie ze strony kolegów z drużyny i trenera Piotra Gruszki. Cieszę się, że tak to się potoczyło i dostałem swoją szanse grania.

Walczyliście ostatnio dzielnie z ZAKSĄ i z Resovią, a teraz przed wami kolejny rywal z topu, czyli PGE SKRA Bełchatów. Jak nastawienie przed tym meczem? – KB: – Takie samo, jak przed tymi dwoma poprzednimi, a także tym niedzielnym z Espadonem. Będziemy walczyć i mam nadzieję, że skończy się to dobrze.

Wy jesteście zespołem, który może wygrać ze Skrą, a Skra ten mecz musi wygrać. Oni cały czas walczą o czwórkę, której nadal nie mogą być pewni. To mniejsze obciążenie psychiczne może wam pomóc? – KB: – Myślę, że tak. Teraz jest końcówka fazy zasadniczej i takie zespoły, jak PGE Skra nie mogą sobie pozwolić na wpadki. My nie mamy żadnej presji, gramy dla siebie, walczymy o każdą piłkę. Cieszę się, że zajmujemy akurat to dziewiąte miejsce w tabeli, bo na przykład Espadon jest w dużo gorszej sytuacji.

 

polsatsport.pl – PlusLiga: Zacięte starcie beniaminków

(…)  Obie ekipy przed obecnym sezonem uzyskały awans do PlusLigi. W ekstraklasie, póki co, lepiej prezentują się siatkarze z Katowic. Podopieczni trenera Piotra Gruszki zajmują miejsce w połowie ligowej tabeli, stali się również sprawcami kilku niespodzianek, jak choćby dwie wygrane z Lotosem Treflem Gdańsk (3:0, 3:2) i pokonanie Asseco Resovii na Podpromiu (3:2). Ekipa Espadonu, która przeszła w tym sezonie wiele zawirowań, ze zmianą trenera na czele, nie zebrała za swą postawę zbyt wiele pochwał. Przedostatnie miejsce w ligowej stawce świadczy o tym, że ekstraklasowa aklimatyzacja nie przebiega tak, jak chcieliby kibice ze Szczecina.  (…)

polsatsport.pl – Stańczak: Mecze wygrywa się obroną

Już niemal 20 lat w siatkówce funkcjonuje pozycja libero, a zadaniem zawodników na niej grających jest głównie defensywa. – Atak sprzedaje bilety, ale mecze wygrywa się obroną – powiedział Adrian Stańczak z GKS Katowice.

Jak przyznał, na wyborze miejsca w drużynie zaważył wzrost. – AS: – Kiedy zaczynamy treningi, nie wiemy na jakiej pozycji będziemy grać. Początek to kształtowanie techniki. Potem wszystko zależy od parametrów fizycznych. Jedni rosną po dwa metry i grają w ataku lub na środku, a innym wzrostu brakuje. Tak było w moim przypadku i mogę się cieszyć grą na pozycji libero – zauważył.

Jego zdaniem, gdyby nie decyzja światowej federacji sprzed niemal 20 lat, nie miałby szans na występy w ekstraklasie. – AS: – Jestem przeszczęśliwy, że mogę uprawiać sport, który kocham. Z wielu elementów jestem wyłączony, ale mogę pomóc zespołowi w grze defensywnej. Jestem częścią drużyny, jestem częścią siatkówki – podkreślił Stańczak.

Ponieważ nie wolno mu ani zagrywać, ani blokować, to podczas meczów nie skacze tyle, co koledzy. – AS: – Nam jednak też nie jest łatwo, bo trzeba być cały czas aktywnym nisko na nogach. Mimo wszystko możemy pograć sobie do 40. roku życia, a nawet ciut dłużej. Na każdej pozycji można się odnaleźć. Mam wielką frajdę z gry, to czysta radość – dodał z uśmiechem libero GKS.

Czasy gry bez libero pamięta Piotr Gruszka, były reprezentant Polski, a obecnie trener katowiczan. – PG: – Mnie ta zmiana za bardzo nie dotyczyła, bo z moimi warunkami fizycznymi byłem stawiany jako ten ofensywny przy siatce. Myślę, że to była decyzja fajna przede wszystkim dla ludzi niższego wzrostu, eliminowanych na „dzień dobry” z siatkówki na najwyższym poziomie. A to dało im pole do popisu w grze defensywnej. To był dobry ruch pod kątem obrazu siatkówki, która jest bardziej dynamiczna. Libero naprawdę potrafią czynić cuda w obronie – tłumaczył Gruszka.

Wspominał, że początkowo wprowadzenie siódmego zawodnika wywoływało pewne zamieszanie. Po pierwsze dlatego, że miał inną koszulkę od kolegów, a przede wszystkim z powodu „hokejowego” charakteru zmian. – Każdy mecz, każdy turniej utwierdzały jednak ludzi, którzy podjęli tę decyzję, że to był trafny wybór – nadmienił i podsumował: – Libero to ludzie niezbędni, jeżeli chodzi o trudne piłki w obronie. Zadanie jest trochę niewdzięczne, bo rzadko się docenia ich pracę, ale spełniają ważną, choć może mało widoczną, oprócz spektakularnych obron, rolę.  (…)

 

sportowefakty.wp.pl – Espadon – GKS: świetny Karol Butryn poprowadził katowiczan do zwycięstwa

(…)  W drugiej partii rywalizacja wyglądała inaczej. Espadon wywarł presję na przeciwniku. Prowadził 10:8 i GieKSa musiała wrzucić wyższy bieg. Przygotowała serię bloków, zwiększyła siłę zagrywek, czym zmusiła do błędów Michała Ruciaka i Danaiła Miłuszewa. Stratę odrobiła z nawiązką i miała w dłoniach dobre karty, by zwyciężyć. To nie był jednak koniec, a początek falowania. Niebiesko-biali podnieśli się z łopatek, czyli wyniku 14:18 i zwyciężyli 28:26. Efektownymi akcjami, zwrotami wydarzeń i dramaturgią można było obdzielić kilka partii. Do przerwy było 1:1 w setach. Piękny pojedynek toczyli Karol Butryn z Danaiłem Miłuszewem. Siatkarz z Katowic miał na tym etapie 17 punktów, z których 13 zdobył atakiem, trzy blokiem, a jednego zagrywką. Na niego szczecinianie zwrócili uwagę podczas narady w szatni. To, co najważniejsze w trzecim secie, wydarzyło się jednak przy zagrywkach Miłuszewa. Bułgar odrzucił rywali od siatki i pomógł wypracować zaliczkę 22:18. Tego Espadonu nie roztrwonił. Zwyciężył 25:22 i dopisał sobie punkt w tabeli.  (…)

volleyespadon.pl – GKS lepszy w starciu beniaminków

Zespół ze stolicy Pomorza Zachodniego prowadził już 2:1 w pojedynku z GKS-em Katowice, ale ostatecznie skończyło się na porażce. Goście triumfowali w stosunku 3:2 i opuszczają Szczecin z dwoma punktami. Espadonowi na pocieszenie zostaje jedno “oczko”, które pozwala nieco odskoczyć od ostatniego w tabeli AZS-u Częstochowa. Drużyna Michała Gogola przystępowała do niedzielnego spotkania cztery dni po wyjazdowej porażce z Jastrzębskim Węglem. Szczecinianie z seta na set grali wprawdzie coraz lepiej, ale i tak zakończyło się na rezultacie 0:3. GKS, choć też przegrał swój ostatni mecz, miał dużo więcej powodów do zadowolenia. Ekipa Piotra Gruszki przez pięć setów rywalizowała jak równy z równym z Asseco Resovią Rzeszów.  (…)  Czwarty set to z początku przewaga GKS-u. W ataku oraz serwisie nadal świetnie prezentował się Butryn, a przyjezdni dość szybko odskoczyli (10:7). Punkt z zagrywki Macieja Zajdera oraz skuteczny blok Janusza Gałązki na atakującym katowiczan sprawiły, że zrobiło się 15:15. W końcówce goście znów uciekli (23:19) i po chwili stało się jasne, że o losach meczu będzie decydował tie-break. Piąta partia była wyrównana do stanu 5:5. Później GKS odskoczył (10:6) i ostatecznie to siatkarze Piotra Gruszki zakończyli mecz z dwoma punktami na koncie (15:11). MVP spotkania został Karol Butryn, który zdobył aż 37 “oczek”.  (…)

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Od Krakowa do Warszawy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.

Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.

Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.

Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).

Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):

1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna SK 1964

Mural śp. Adama Ledwonia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.

Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.

Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.

Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.

Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.

Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).

Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga