Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta – [23] – Mecz błędów zakończony tie-breakiem dla GKS-u

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z BBTS-em trwał 112 minut, z czego I set 21 min. – II set 23 min. – III set 25 min. – IV set 26 min. – V set 17 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 36: zagrywka 22, atak 9, siatka 5, inne 0.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 35: zagrywka 26, atak 8, siatka 0, inne 1.

Ilość zdobytych punktów – GKS 70: Butryn 19, Quiroga 19, Sobański 13, Pietraszko 7, Kohut 5, Kalembka 3, Krulicki 1, Witczak 1, Komenda 1, Kapelus 1,
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 20: Quiroga 9, Pietraszko 3, Sobański 3, Butryn 2, Kalembka 2, Krulicki 1,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 50: Butryn 17, Sobański 10, Quiroga 10, Kohut 5, Pietraszko 4, Witczak 1, Komenda 1, Kapelus 1, Kalembka 1,
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 16: Quiroga 13, Sobański 6, Butryn 5, Kohut 2, Krulicki 1, Kalembka 1, Pietraszko 1, Komenda -1, Fijałek -3, Mariański -3, Kapelus -6,

Ilość zagrywek – GKS 105: Quiroga 25, Pietraszko 15, Butryn 13, Sobański 9, Kalembka 8, Kohut 8, Kapelus 7, Fijałek 7, Komenda 6, Krulicki 4, Witczak 3,
Ilość błędów na zagrywce – GKS 26: Butryn 6, Pietraszko 4, Kapelus 3, Fijałek 3, Kohut 3, Komenda 2, Kalembka 2, Sobański 2, Quiroga 1,
Ilość asów serwisowych – GKS 7: Quiroga 5, Pietraszko 1, Sobański 1,

Ilość przyjęć – GKS 86: Quiroga 33, Stańczak 15, Kapelus 15, Mariański 13, Sobański 9, Kohut 1,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 6: Mariański 3, Kapelus 2, Quiroga 1,
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 37%: Sobański 56%, Stańczak 40%, Kapelus 40%, Quiroga 39%, Mariański 15%, Kohut 0%,
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 28%: Sobański 44%, Kapelus 33%, Stańczak 27%, Quiroga 27%, Mariański 15%, Kohut 0%,

Ilość ataków – GKS 129: Butryn 41, Quiroga 33, Sobański 21, Kapelus 11, Pietraszko 10, Kohut 6, Kalembka 3, Witczak 2, Krulicki 1, Komenda 1,
Ilość błędów w ataku – GKS 8: Butryn 5, Pietraszko 1, Sobański 1, Quiroga 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 14: Sobański 4, Quiroga 3, Butryn 3, Kapelus 2, Witczak 1, Pietraszko 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 58: Butryn 17, Quiroga 13, Sobański 12, Pietraszko 6, Kohut 5, Krulicki 1, Witczak 1, Komenda 1, Kapelus 1, Kalembka 1,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 45%: Krulicki 100%, Komenda 100%, Kohut 83%, Pietraszko 60%, Sobański 57%, Witczak 50%, Butryn 41%, Quiroga 39%, Kalembka 33%, Kapelus 9%,

Ilość bloków punktowych – GKS 5: Butryn 2, Kalembka 2, Quiroga 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 0:

 

Początek pierwszego seta był dobry w naszym wykonaniu (bo zaczęliśmy od prowadzenia 5:3 i tak doszliśmy do 10:7) i nic nie zapowiadało późniejszej katastrofy. Po pierwszym przestoju w naszej grze, przegrywaliśmy już 12:14 i już do końca tej partii zdobyliśmy zaledwie trzy punkty po własnych akcjach – to wystarcza za wszelki komentarz. Rywale utrzymywali swoją trzy-punktową przewagę od stanu 13:16 do 16:19, a potem dobili nas zagrywką Krikuna (aż trzy asy i wynik brzmiał 17:24. Skuteczność w ataku – GKS miał 41% przy 59% BBTS-u – wynikowo przegraliśmy 9:13. W asach i blokach – klęska 0:4! Błędy własne – GieKSa miał 8 przy 10 bielszczan. Przyjęcie katastrofalne po naszej stronie – dokładne na poziomie 21% do 85%, a perfekcyjne na poziomie 11% do 69%. Trudno po tak słabym secie kogokolwiek wyróżnić.

W drugiej partii gra wyglądała troszkę lepiej, ale i tak przegraliśmy zasłużenie. Zaczęliśmy od prowadzenia 5:4, ale szybko go straciliśmy (na 5:6), by potem zagrać w systemie „punkt za punkt” do stanu 14:15. W decydującym fragmencie seta, goście odskoczyli z wynikiem na 15:18 i już do końca nie byliśmy wstanie odrobić tych strat. Skuteczność w ataku – GKS miał 48% przy 52% BBTS-u – punktowo wyszło 14:12 dla nas. W asach i blokach znów byliśmy gorsi – 2:4. Błędy własne – GieKSa miała 9 przy 6 bielszczan. Przyjęcie tym razem było lepsze u nas – dokładne na poziomie 50% do 38%, a perfekcyjne na poziomie 45% do 19%. U nas trzymał grę Butryn zdobywając aż 7 punktów przy 60% skuteczności.

W trzecim secie zagraliśmy na dobrym oraz równym poziomie i gdyby nie nadmierna ilość błędów własnych (w tym aż 9 na zagrywce), to i wynik zapewne byłby korzystniejszy. Zaczęło się od prowadzenia 3:1, po chwilowym remisie to znów GKS utrzymywał dwupunktowe prowadzenie do stanu 14:12. Potem za sprawą świetnej zagrywki Quirogi (dwa asy) udało się uciec z wynikiem na 19:13, by niepotrzebnie dać gościom nadzieję na wygraną w końcówce (22:20). Skuteczność w ataku – GKS miał 50% przy 57 % BBTS-u – w punktach wyszło 14:8. W asach i blokach tym razem wygraliśmy 4:3. Błędy własne – GieKSa miała aż 11 przy 7 bielszczan. Przyjęcie lepsze u nas – dokładne na poziomie 39% do 20%, a perfekcyjne na poziomie 33% do 20%. Punktowanie rozłożyło się na czterech siatkarzy, a najwięcej oczek zebrał Butryn (5).

W czwartej partii po początkowym prowadzeniu GieKSy (5:4), nastąpił wyrównany fragment gry aż do stanu po 14. Wtedy nasz przestój wykorzystali rywale, wychodząc na prowadzenie 15:18 i przy rezultacie 20:22, wydawało się że już nasz nic nie uchroni przed porażką w meczu. Jeszcze dwa błędy rywali dały nam nadzieję na odwrócenie wyniku (22:23) i po wyrównaniu Butryna, sprawę załatwiły dwa asy serwisowe Quirogi, który uratował nam, tak na dobrą sprawę d… w tym spotkaniu. Skuteczność w ataku – GKS miał 44% przy 57% BBTS-u – wynikowo wyszło 15:13. W asach i blokach znów przegraliśmy 3:5. Błędy własne – GieKSa miała tylko 5 przy 7 bielszczan. Przyjecie lepsze po stronie rywali – dokładne na poziomie 30% do 55%, a perfekcyjne na poziomie 15% do 32%. Całą grę robili tym razem Sobański i Quiroga, obaj zdobyli po 7 punktów. (przy skuteczności odpowiednio 70% i 40%).

Tie-break był bardzo wyrównany, po naszym początkowym prowadzeniu 3:2, to rywale przejęli inicjatywę (5:7), by potem znów nasi siatkarze prowadzili 9:8. W tym momencie po dwóch punktach z rzędu dla gości, szybko odzyskaliśmy prowadzenie (11:10), by w samej końcówce po trzech błędach przeciwników, sprawę rozstrzygnął asem serwisowym Sobański, dla którego był to… pierwszy as w całym sezonie! Skuteczność w ataku – GKS miał 38% przy 38% BBTS-u – wynikowo też remis po 6. W asach i blokach przegraliśmy 3:4. Błędy własne – GieKSa miała tylko 2 przy 6 bielszczan. Przyjęcie zdecydowanie lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 56% do 8%, a perfekcyjne na poziomie 44% do 8%. Punkty zdobywało po równo czterech siatkarzy.

Ogólnie GKS zagrał znów falami, w pierwszej partii bardzo słabo, w drugiej poprawnie, w trzeciej dobrze, w czwartej ze szczęśliwą końcówką oraz w ostatniej partii z pomocą rywali w decydującym fragmencie. Wciąż brakuje nam stabilizacji formy, to najczęstszy problem naszych występów w tym sezonie. Skuteczność w ataku – GKS miał 45% przy 53% BBTS-u – w punktach wyszło 58:52. W asach serwisowych wygraliśmy 7:6, a w blokach punktowych ponieśliśmy klęskę – 5:14! Łącznie po skończeniu własnych akcji, mieliśmy wynik 70:72. Błędy własne prawie na remis – GieKSa miała aż 35 ( w tym aż 26 na zagrywce) przy 36 bielszczan. Przyjęcie lepsze u przeciwników – dokładne na poziomie 37% do 42%, a perfekcyjne na poziomie 28% do 29%. Najwięcej oczek dla naszego zespołu zdobyli Butryn i Quiroga po 19, ale MVP został wybrany Sobański który zagrał tylko w zwycięskich setach. Rafał zdobył 13 punktów, w tym 12 atakiem (na 21 akcji, popełnił 1 błąd oraz 4 razy został zablokowany), przy skuteczności 57%. Ponadto 9 razy zdążył przyjąć piłkę oraz również 9 razy zagrywał, psując 2 serwisy i mając 1 asa przy piłce meczowej.

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 23 meczach (87 setów)

Bilans meczów łącznie – 11:12 – Bilans punktów – 31:38 – Bilans setów – 41:46 – Bilans małych punktów – 1923:1959
Bilans meczów „u siebie” – 5:7 – Bilans punktów – 14:22 – Bilans setów – 18:25 – Bilans małych punktów – 948:984
Bilans meczów „na wyjeździe” – 6:5 – Bilans punktów – 17:16 – Bilans setów 23:21 – Bilans małych punktów – 975:975

Rozegrane mecze – 23: Komenda, Butryn, Kapelus, Quiroga, 22: Witczak, Pietraszko, Kohut, Mariański, 17: Sobański, Fijałek, 16: Stelmach, 15: Krulicki, 13: Kalembka, 12: Stańczak,

Rozegrane sety – 87: Quiroga, 81: Komenda, 80: Butryn, 78: Kohut, 73: Pietraszko, 71: Mariański, 69: Kapelus, 52: Witczak, 44: Sobański, Fijałek, 41: Stańczak, 28: Krulicki, 27: Stelmach, 25: Kalembka,

Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 14.110:17.520

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 2189 minut, z czego I set 567 min. – II set 584 min. – III set 584 min. – IV set 375 min. – V set 79 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 568: zagrywka 329, atak 176, siatka 27, inne 36.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 605: zagrywka 402, atak 147, siatka 21, inne 35.

Ilość zdobytych punktów – GKS 1355: Butryn 327, Quiroga 286, Kohut 168, Pietraszko 156, Kapelus 155, Witczak 84, Sobański 62, Komenda 48, Krulicki 29, Kalembka 28, Fijałek 7, Stelmach 5.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 463: Butryn 113, Quiroga 88, Kohut 56, Pietraszko 55, Kapelus 47, Komenda 36, Witczak 24, Sobański 19, Krulicki 11, Kalembka 6, Stelmach 4, Fijałek 4.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 892: Butryn 214, Quiroga 198, Kohut 112, Kapelus 108, Pietraszko 101, Witczak 60, Sobański 43, Kalembka 22, Krulicki 18, Komenda 12, Fijałek 3, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 505: Butryn 159, Quiroga 127, Kohut 98, Pietraszko 67, Kapelus 40, Witczak 38, Krulicki 15, Kalembka 5, Stelmach 3, Sobański 3, Fijałek -7, Komenda -7, Stańczak -7, Mariański -29.

Ilość zagrywek – GKS 1923: Quiroga 335, Butryn 275, Pietraszko 267, Komenda 231, Kohut 229, Kapelus 219, Witczak 97, Sobański 86, Kalembka 64, Fijałek 58, Krulicki 57, Stelmach 5.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 402: Pietraszko 67, Butryn 66, Kohut 58, Quiroga 48, Komenda 47, Kapelus 39, Kalembka 18, Sobański 18, Witczak 16, Fijałek 13, Krulicki 10, Stelmach 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 121: Quiroga 29, Butryn 24, Pietraszko 20, Komenda 11, Kohut 11, Witczak 9, Kapelus 7, Fijałek 4, Krulicki 3, Stelmach 1, Kalembka 1, Sobański 1,

Ilość przyjęć – GKS 1630: Quiroga 577, Kapelus 384, Mariański 353, Sobański 160, Stańczak 99, Pietraszko 16, Kohut 13, Stelmach 6, Kalembka 6, Krulicki 6, Komenda 6, Butryn 2, Fijałek 1, Witczak 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 130: Quiroga 38, Kapelus 31, Mariański 29, Sobański 14, Stańczak 7, Pietraszko 3, Krulicki 3, Komenda 3, Fijałek 1, Kalembka 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 340: Quiroga 115, Kapelus 87, Mariański 64, Sobański 43, Stańczak 21, Pietraszko 3, Stelmach 2, Kohut 2, Komenda 1, Kalembka 1, Krulicki 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 415: Quiroga 145, Mariański 110, Kapelus 90, Sobański 38, Stańczak 21, Kohut 2, Stelmach 2, Pietraszko 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Witczak 1, Butryn 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%, Mariański 31%, Quiroga 25%, Sobański 24%, Kapelus 23%, Stańczak 21%, Krulicki 17%, Kohut 15%, Pietraszko 13%, Komenda 0%, Fijałek 0%,

Ilość ataków – GKS 2259: Butryn 593, Quiroga 559, Kapelus 337, Kohut 207, Witczak 160, Pietraszko 166, Sobański 133, Kalembka 35, Krulicki 33, Komenda 30, Stelmach 3, Fijałek 3.
Ilość błędów w ataku – GKS 147: Butryn 54, Quiroga 41, Kapelus 14, Witczak 11, Sobański 11, Pietraszko 6, Kohut 4, Komenda 3, Kalembka 2, Krulicki 1,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 171: Butryn 48, Quiroga 32, Kapelus 31, Witczak 19, Sobański 16, Pietraszko 13, Kohut 8, Komenda 2, Kalembka 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1071: Butryn 283, Quiroga 241, Kapelus 137, Kohut 126, Pietraszko 104, Witczak 71, Sobański 53, Kalembka 22, Krulicki 16, Komenda 12, Stelmach 3, Fijałek 3.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Kalembka 63%, Pietraszko 63%, Kohut 61%, Butryn 48%, Krulicki 48%, Witczak 44%, Quiroga 43%, Kapelus 41%, Komenda 40%, Sobański 40%,

Ilość bloków punktowych – GKS 163: Pietraszko 32, Kohut 31, Komenda 25, Butryn 20, Quiroga 16, Kapelus 11, Krulicki 10, Sobański 8, Kalembka 5, Witczak 4, Stelmach 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 21: Butryn 4, Quiroga 4, Kohut 4, Komenda 3, Pietraszko 2, Sobański 1, Kapelus 1, Kalembka 1, Fijałek 1.
MVP – GKS 11: Komenda 4, Butryn 3, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1, Sobański 1,
Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – GKS 11: Butryn 7, Kapelus 1, Sobański 1, Witczak 1, Quiroga 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli.

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga