Dołącz do nas

Felietony

Jeszcze chwila odpoczynku… i do roboty!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Do rozpoczęcia ligowego (i oby pucharowego) maratonu pozostało nieco ponad trzy tygodnie. Już 25 lipca zmierzymy się z pierwszym rywalem w Pucharze Polski – na ten moment nie wiadomo jeszcze, czy będzie to Stal Mielec czy Rozwój Katowice. Zdania wśród kibiców są podzielone – jedni chcieliby zmierzyć się z dawnym ekstraklasowym rywalem z Mielca, inni preferowaliby derby Katowic na otwarcie sezonu. Po tym pucharowym wstępie przyjdą nam dwa mecze ligowe u siebie – z Wigrami Suwałki oraz elektryzujący wszystkich pojedynek z Zagłębiem Sosnowiec.

Jakiś czas temu napisałem felieton o optymizmie przedsezonowym. Ani trochę się ten mój optymizm nie zmniejsza, nawet mimo przegranych dwóch sparingów. W tym momencie przekonuje mnie argument, że „sparingi rządzą się swoimi prawami”. Nawet choćby GKS grał w nich fatalnie, to jednak początek ligi zweryfikuje wszystko.

Po raz kolejny pozbyto się osób, które nie pasowały – dyplomatycznie mówiąc – do charakterystyki takiego klubu jak GKS Katowice. Ktoś może powiedzieć, że rok temu było dokładnie tak samo. To prawda, ale czy to oznacza, że już w nic nie mamy wierzyć? Faktem jest, że czystka rok temu nie była kompletna, a teraz – naprawdę można budować coś od nowa. Do tego sukcesywnie pozyskujemy zawodników, którzy prezentują pewną klasę. Zgoda, nie są to może wirtuozi, ale na pewno nie są słabi. Rok temu też wydawało się, że transfery są mocne – a okazały się kapą. Drugi raz to nie ma prawa się powtórzyć!

To musi być bardzo trudne dla kibiców GKS, aby rok w rok budować nadzieję i optymizm od nowa. Przecież to będzie nasz dziewiąty sezon na zapleczu ekstraklasy. Dziewięć lat w tym samym miejscu! Dla porównania jedynie dla Dolcanu ten okres ciągnie się podobnie długo, bo rozpoczynać będą ósmy sezon w pierwszej lidze, Sandecja – siódmy, Olimpia i Arka – piąty, a cała reszta jeszcze krócej jest na zapleczu ekstraklasy. Ten marazm od wielu lat jest tym bardziej uwidoczniony przez kontekst – oto po raz kolejny wracają do naszej ligi Bełchatów, Zawisza (z góry), Kluczbork ( z dołu), nie mówiąc chociażby o tym, że goliliśmy taki Śląsk Wrocław przy Bukowej, a ten potem zdobywał mistrzostwo Polski, a i tak ten mistrz to już dawna sprawa… Pierwsza liga jest dla nas już po prostu tak nieprawdopodobnie… nudna, że ciężko się motywować na piętnasty mecz z Dolcanem czy trzynasty z Sandecją. My jako redakcja te stadiony znamy już jak własną kieszeń i mamy wrażenie, że jesteśmy tam co chwilę. To naprawdę się w pewnym momencie nuży.

Tym razem będzie inaczej. Przemawia za tym wszystko – pozbycie się starych zawodników, pozyskanie nowych i dobry trener. Dodatkowo pocieszające jest to, że sezon rozpoczynamy ze stratą zera punktów do lidera! Dla osób, które nie zrozumiały, tłumaczę, że to taki żart, choć oparty na prawdzie. Ciekawie mamy ułożony kalendarz, podejmując średnich rywali u siebie (choć Zagłębie jest pewną niewiadomą, nawet niezależnie od sparingu). Jeśli udałoby się fajnie wejść w sezon, czytaj: wyeliminować Stal lub Rozwój, a potem zapunktować solidnie u siebie, wówczas na pierwszy mecz z bardziej liczącą się drużyną, czyli Arką Gdynia, udawalibyśmy się w mega mobilizacji. Oczywiście to wszystko jest takie życzeniowe, a też i wygrywać wszystkiego się nie da. Ale takie wygrane na początek są realne i musimy do tego razem z zespołem dążyć.

Lipiec to dla wielu osób okres urlopu i wakacji. Przed nami bardzo ciężka praca w budowaniu nowej Wielkiej GieKSy. Dlatego też korzystajcie z uroków lata, ładujcie akumulatory, odpoczywajcie, tak żeby ze zdwojoną siłą wejść w nowy sezon. Nie możemy sobie pozwolić na odpuszczanie, na niską frekwencję. Jesteśmy częścią tego klubu i to od nas wiele zależy.

Powiem szczerze, że nieraz sam miałem dysonans i pewne opory związane z kwestią dopingu na meczach. Ciągle na forum były dyskusje o tym, że doping niezależnie od gry musi być, bo przecież nie dopingujemy piłkarzy tylko klub. Abstrahując od tego, że takie tłumaczenie do mnie nie za bardzo trafia, to teraz po prostu nie ma w kadrze zawodników, którzy na doping nie zasługują. Nie ma żadnych powodów, żeby w ogóle się zastanawiać nad tym.

Trzeba po prostu wspierać klub i drużynę od samego początku. Niech taki Bębenek, Trochim czy Burkhardt szybko zobaczą, że gra w GieKSie to nie jest coś takiego jak Sandecja czy Wisła Płock lub Łęczna. Oni muszą nabrać przyjemność z grania dla takich trybun.

Bycie kibicem to nie tylko przyjemność, ale też odpowiedzialność. To my wiele rzeczy wokół klubu kreujemy, zarówno pozytywnie, jak – i tak się zdarza – negatywnie. Negatywne jest choćby to odpuszczanie frekwencji. Nie możemy na to pozwolić, bo zespół startuje od zera. Zarówno punktowego i – teraz to można śmiało napisać – z czystą kartą.

Miejmy nadzieję, że ta karta zapełni się awansem. A teraz chwila odpoczynku, zasłużony urlop i my jako redakcja GieKSa.pl od nowego sezonu dalej będziemy tak zapier… dla Was, jak zawsze 🙂

8 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

8 komentarzy

  1. Avatar photo

    mobil

    3 lipca 2015 at 12:34

    Shellu-widzę że ”sabotażysty” nie znalazłeś GKS nadal przegrywa.Liga też rządzi się swoimi prawami w walce o punkty.Klub pod względem sportowym ”leży na łopatkach”,trzeba kogoś żeby to ogarnął i nic na siłę.

  2. Avatar photo

    Shellu

    3 lipca 2015 at 12:39

    Na razie to są tylko sparingi. Poza tym nawet jesli GKS bedzie przegrywal to ba ten moment szatnia jest oczyszczona. Przede wszystkim nie ma Petiego i herszta Pitrego. Mozna spokojnie budowac nowa ekipe. Z jakim efektem? Zobaczymy.

  3. Avatar photo

    michał

    3 lipca 2015 at 13:06

    a co z kolejnymi transferami to już zamknieta kadra?

  4. Avatar photo

    Irishman

    3 lipca 2015 at 14:51

    Szczerze powiem teraz podchodzę ze znacznie większym optymizmem do nadchodzącego sezonu!
    Rok temu:
    – leczyliśmy jeszcze kaca po katastrofalnej rundzie wiosennej,
    – rozdrażnieni tym napieprzaliśmy na siebie nawzajem,
    – nadal współpracowaliśmy z przegranym trenerem, który wywiesił białą flagę, tyle że nie została ona podjęta,
    – byliśmy z jednej strony po rewolucji na kluczowych pozycjach w drużynie (wraz z niekwestionowanym liderem na bramce), a z drugiej strony nie do końca wyczyszczoną szatnię,
    – mieliśmy jak zwykle problemy z licencją.

    Teraz:
    – jesteśmy po niezłych końcowych meczach rundy wiosennej, które mogą budzić jakiś tam niewielki optymizm,
    – mamy na ławce trenera, który jakiś tam poziom gwarantuje,
    – odeszli raczej rezerwowi i to m.in. ci, którzy powinni już dawno odejść, a trzon drużyny się ostał,
    – doszli moim zdaniem znacznie lepsi piłkarze niż wcześniej, a jak widzę ich zaangażowanie w sparingach to jestem tego pewien. Zagadką jest dla mnie tylko Burkhart ale czytając opinię o nim kibiców drużyn, w których grał wydaje mi się, że będzie OK;
    – mamy nowego, ambitnego dyrektora i moim zdaniem znacznie bardziej nastawiony na awans Zarząd,
    – mamy znowu o kilka milionów mniej długów i nie mamy pierwszy raz od kilku lat wolną rękę co do transferów ze strony PZPN.

    Reasumując – W KOŃCU MUSI BYĆ K…. DOBRZE!!!!!!!!!!

  5. Avatar photo

    Karlik

    4 lipca 2015 at 11:31

    Tak tak zaraz będzie awans z pierwszego miejsca. Z całym szacunkiem dla Piekarczyka i jego sukcesów trenerskich lat 90 tych. Na dzień dzisiejszy jego technika pracy jest przestarzała. Nie pompujcie balonów bo awansu nie będzie w tym sezonie a i w następnym też bym na to nie liczył. Ryba psuje się od góry i dopóki prezesem będzie marionetka grupy „rządzącej” kibiców,plus dyrektor sportowy który ma stać na straży żeby się marionetka przypadkiem nie rozmyśliła z uległości wobec grupy kibiców(kiedyś nimi byli). To awansu nie będzie nigdy i przykro to pisać. Mało to. Za rok, dwa jak nie wcześniej zostaniemy zdeklasowani przez Rozwój. Wspomnicie moje słowa, że klub ze Zgody prędzej znajdzie sponsora strategicznego na miarę 1 ligi niż wizytówka Katowic.

    Panowie Shellu i spółka. W imię GKS Katowice. Bądźcie znowu kibicami i tylko kibicami. Zarobiliście już dość kasy na boku. Myślę, że już wam wystarczy siedzenia na garnuszku sponsora czyli miasta Katowice którego jesteście mieszkańcami maksymalnie od dwóch pokoleń.

  6. Avatar photo

    kibic

    5 lipca 2015 at 16:04

    Do Karlik wreszcie ktos tu powiedzial prawde jak jest w klubie im nie zalezy na awansie tylko na pieniadzach z miasta w ekstraklasie finanse musza byc jawne i latwiej im bylo im w tedy patrzec na rece trzeba pogonic ta bande jesli sama niechce odejsc

  7. Avatar photo

    mobil

    6 lipca 2015 at 11:29

    Karlik-W pełni się zgadzam-”shellu i s-ka na trenera” wszystko wiedzący i znający się na wszystkim.po zapewnieniu utrzymania że zmiana trenera i oparciu składu na kilku nieudacznikach (grając piach-pewny plac) po stracie kilku punktów na siłę szuka się przyczyn takiego stanu rzeczy tzw ”seryjnego sabotażysty”-mimo wszystko niby odbudowana ekipa popełnia te same błędy:trzeba wyciągnąć wnioski.W brew powszechnej opinii to właśnie prezes jest najmocniejszym ogniwem w tej układance-zgoda otoczył się ludźmi nieodpowiedzialnymi i nieudolnymi(tzw ”rządy z tylnego siedzenia),ale jak na razie zapewnia pewny byt-finanse i klub wychodzi na prostą,ale pod względem sportowym klub znajduje się tzw 'dupie węża”.Potencjał był (zaprzepaszczony) wystarczyło głównie wzmocnić ”środek boiska” jak w defensywie tak i ofensywie.Za dużo jest znawców i doradców w otoczeniu drużyny, a odpowiedzialność za niepowodzenia zrzuca się na innych-nie winnych, przynajmniej trzeba mieć przysłowiowe ”jaja” i przyjąć odpowiedzialność na siebie (”klatę”).

  8. Avatar photo

    Kris

    9 lipca 2015 at 00:30

    :)Mnie to bawi, a raczej irytuje. Tyle lat chodziłem i kibicowałem. Ale nie jestem w stanie teraz, w dodatku gdy mam dwóch potomków i im przekazywać… Co to jest??? Klub „zarządzany” przez kibiców??? Normalne jaja. Stary!!! Co Ty piszesz??? Doping dla klubu, a nie dla piłkarzy??? A co to jest ten „klub”??? WY k s-ka??? W głowach Wam się p…ło!!! Sekta jakaś? Herszt Pitry??? A co Ty masz do oceniania w taki sposób? Ty zatrudniasz Pracownikow czyli piłkarzy? Ty jesteś szefem czyli prezesem lub trenerem??? No może jeszcze do mnie do Firmy przyjdzie Klient i powie, że tego i tego pracownika mam zwolnic bo mu nie pasuje???… Hehehe. Ech, i to jest właśnie gIEKSA dziś. Przez małe g… A g… to też początek innego wyrazu niestety. Na tą chwilę to synonim nazwy n(w)aszego „klubu”…

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie będę przesadzał z ubolewaniem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Korona Kielce – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Jacek Zieliński i Rafał Górak. Poniżej prezentujemy główne opinie szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Przyjmujemy i szanujemy tę zdobycz punktową – jednopunktową. Wydaje mi się, że nie byliśmy dzisiaj najlepszą wersją siebie, na pewno mogliśmy grać lepiej, szczególnie w działaniach, gdy mieliśmy piłkę. Trochę to szwankowało i z tego może troszkę jestem niezadowolony. Jednak z samego przebiegu meczu, gdzie uważam, że remis jest sprawiedliwy, nie będę zbytnio przesadzał z ubolewaniem nad tym punktem. Bo to jest trudny teren i nikomu się łatwo tutaj nie gra. Był pełny stadion i to też chyba fajne dla kibiców, bo ci ludzie dzisiaj dużo dawali, widać dużo walki i zaangażowania. Były momenty lepsze i gorsze zarówno w jednej, jak i drugiej drużynie, dlatego uważam, że jest okej. Cieszę się również, że drużyna jako całość zdaje egzamin, w takim momencie, bo dzisiaj przyjechaliśmy bez sześciu ważnych zawodników. Ta głębia kadry, chciałem to podkreślić, daje radę i zawodnicy, którzy grali mniej wchodzą i realizują swoje zadania. Remis przyjmuję ze zrozumieniem, uważam, że jest to wynik zasłużony.

Jacek Zieliński (trener Korony Kielce):
Nie wiem jak ocenić ten mecz i ten punkt, czy on jest zdobyty czy są dwa stracone. Ale jak się goni wynik i ma się punkt w końcówce, to jest to w miarę zdobycz. Natomiast liczyliśmy na więcej, trochę inaczej miała wyglądać pierwsza połowa, oddaliśmy za dużo przestrzeni przy stałych fragmentach. Wiedząc, że GKS jest w tym groźny, to najbardziej boli, jak się traci taką bramkę. No nic, w piątek kolejny mecz u siebie i tu już nie będzie półśrodków, tu po prostu trzeba wygrywać.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga