Dołącz do nas

Piłka nożna

Banik Ostrava przegrywa trzecie spotkanie z rzędu po fatalnej grze w obronie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Niestety Banik Ostrava przegrał wyjazdowe spotkanie ze Slavią Praga i dołączył do niechlubnego grona przegranych tego weekendu po Górniku i GieKSie. Była to trzecia porażka z rzędu i teraz mają dwa punkty straty do czwartej pozycji, na którą wskoczył FK Jablonec. Bilans piłkarzy z Ostravy w tym roku wynosi 1-1-3 i wygląda to dużo gorzej niż przed zimowym okresem przygotowawczym.

Pierwsi do ataku ruszyli piłkarze gości i już w piątej minucie mogli objąć prowadzenie, jednak Dame Diop chciał wykorzystać okazję i wymusić rzut karny, za co zobaczył żółtą kartkę. Sędzia po analizie VAR nie zmienił swojej pierwotnej decyzji i gra toczyła się dalej. Od tego momentu Slavia zaczęła coraz częściej zagrażać bramce Jana Lustuvki, który miał sporo szczęścia, że piłka po rykoszetach wychodziła na rzut rożny. W 17. minucie szczęście już nie dopisało i po rzucie rożnym Slavia otworzyła wynik tego spotkania, a na listę strzelców wpisał się Milan Skoda, który dobił strzał z bardzo bliskiej odległości. Gospodarze złapali wiatr w żagle i kreowali sobie kolejne sytuacje, jednak do przerwy wynik już nie uległ zmianie. Po zmianie stron Slavia dalej kontrolowała spotkanie i nadal skupiała się na ofensywie, co przyniosło im rzut karny w 50. minucie po faulu Jana Lustuvki. Do wykonania jedenastki podszedł Miroslav Stoch, jednak Lustuvka wyczuł go i wynik na tablicy nie uległ zmianie. Po dwudziestu minutach w natarciu Slavia podwyższyła prowadzenie, a zdobywcą bramki był Lukas Masopust, który pokonał bramkarz z piątego metra. Banik Ostrava nie miał żadnych argumentów, aby odwrócić wynik spotkania na swoją korzyść, byli po prostu zdominowani przez bardzo dobrze poukładany zespół z Pragi. W 93. minucie po rzucie rożnym pada trzecia bramka, a zdobywa ją Michal Frydrych, który posłał piłkę głowa na dalszy słupek. Po piłkarzach z Ostravy było widać, że marzą o tym, aby ten mecz się już skończył, jednak Slavia nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i w 97. minucie Mick van Buren dobija rywala czwartą bramką. Defensywa Banika jest w totalnej rozsypce, co przekłada się na fatalne wyniki. W tym roku stracili już 11 bramek, a w ostatnich trzech spotkaniach aż 8. W tym spotkaniu gospodarze stworzyli sobie aż 21 sytuacji bramkowych, a goście tylko 3. Tego dnia w sektorze gości zasiadło 951 fanatyków z Ostavy w tym 9 osób z GieKSy. Oflagowali cały sektor i odpalili trochę pirotechniki, co na pewno było najlepszym akcentem tego dnia. Skrót z tego spotkania możecie zobaczyć poniżej.

.

Następne spotkanie Banik rozegra na swoim stadionie w sobotę 16.03.2019 o godzinie 14:00 z FK Mlada Bolesłav.

SK SLAVIA PRAHA – FC BANÍK OSTRAVA 4:0 (1:0)
Bramki: 18. Škoda, 70. Masopust, 90+3. Frydrych, 90+7. Van Buren.
SK Slavia Praha: Kolář – Frydrych, Kúdela, Ngadeu, Zelený – Souček, Hušbauer – Baluta (69. Masopust), Stoch (90+1. Král), Olayinka – Milan Škoda (77. Van Buren).
FC Baník Ostrava: Laštůvka – Pazdera (17. Mešaninov), Procházka, Stronati, Fleišman – Jánoš, Šindelář – Fillo, Diop, Granečný (76. Holzer) – Baroš (73. Kuzmanovič).
Żółte kartki: Souček, Frydrych – Diop, Mešaninov, Jánoš.
Sędzia: Martin Nenadal.
Widzów: 14 126 z czego 951 gości.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga