Dołącz do nas

Siatkówka

Czas pokonać wicemistrzów Polski i odczarować Spodek!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS KATOWICE – PGE SKRA BEŁCHATÓW 9 marca (piątek) godz. 18.00

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

Przed starciami z tuzami PlusLigi, zadaliśmy pytanie czy może być to dobry początek tych spotkań? A tu przebieg i wynik meczu z ZAKSĄ przerósł najśmielsze oczekiwania.

GieKSa zagrała w Kędzierzynie jedno ze swoich najlepszych spotkań w PlusLidze i paradoksalnie, można mieć nawet niedosyt, że nie udało się pokonać mistrzów Polski w trzech setach! A była ku temu realna okazja. Oczywiście całe środowisko wokół naszego klubu jest całe w euforii po tej spektakularnej wiktorii nad kędzierzynianami, ale niema za bardzo czasu na świętowanie, bo terminarz strasznie goni i już jutro GKS czeka równie trudne (a może jednak „łatwe”?!) zadanie w Spodku. A rywalem będzie wicemistrz Polski z Bełchatowa, z którym podobnie jak było to z ZAKSĄ, nie mamy najlepszego bilansu, choć w tym przypadku udało się wcześniej urwać Skrze chociaż punkt za porażkę w tie-breaku. Trener Piotr Gruszka zaskoczył nas trochę, nie zmieniając wyjściowej szóstki mimo słabego występu Serhija Kapelusa z bielszczanami. I tym oto sposobem MVP tego spotkania, czyli Rafał Sobański całe starcie z kędzierzynianami spędził w kwadracie dla rezerwowych, bo Ukrainiec tym razem zaprezentował się tak, jak się to od niego oczekuje. Po tak dobrym występie GieKSy z mistrzem Polski, nie może być (po prostu) żadnych zmian w wyjściowej szóstce siatkarzy.

Skra w środowej kolejce pauzowała z uwagi na przełożenie meczu z ONICO, więc teraz pojawia się pytanie, kto na tym bardzie skorzysta? Czy Skra, która zagra „normalnym” tygodniowym rytmem? Czy nasza GieKSa, która mimo zmęczenia wczorajszym meczem, ale jest na fali uniesienia po tak spektakularnych zwycięstwie? Wszystko zweryfikuje parkiet katowickiego Spodka. Wystarczy rzut oka na same nazwiska rywali z wyjściowej szóstki, aby dojść do wniosku, przed jak trudnym zadaniem staną znów nasi siatkarze. Na każdej pozycji to gracze o nieprzeciętnych możliwościach i skuteczne przeciwstawienie się tej drużynie, tym bardziej po ostatnim meczu z ZAKSĄ, będzie równie wielką sensacją. Kluczem do wygranej jest oczywiście podtrzymanie swojej dyspozycji z Kędzierzyna, a ułatwieniem wykonania zadania będzie zatrzymanie w swoich poczynaniach, Wlazłego, Lisinaca oraz Bednorza, którzy bez wątpienia są motorem napędowym tego zespołu.

W każdym bądź razie po pięciu wygranych z rzędu, czy jest możliwe szóste zwycięstwo? Jak najbardziej, mecz z ZAKSĄ pokazał że w siatkówce wszystko jest możliwe, więc dlaczego nie pokusić się o pokonanie tym razem wicemistrzów Polski. Tym bardziej, że udało się to beniaminkowi z Zawiercia. Przed meczem środowym liczyliśmy… po cichu na niespodziankę, a przed spotkaniem piątkowym liczymy… już głośniej na kolejną sensację! WSZYSCY DO SPODKA !!!

 

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Komenda, Butryn, Pietraszko, Kohut, Kapelus, Quiroga, Mariański (libero).
Skra: Łomacz, Wlazły, Lisinac, Kłos, Bednorz, Ebadipour, Piechocki (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

skra.pl – Sentymentalny powrót do Spodka

Po tym jak GKS Katowice pokonał ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle 3:1, bełchatowianie wyruszyli na mecz 25 kolejki PlusLigi w pełni skoncentrowani.  – W bloku lepiej spisali się zawodnicy z Katowic (10-5), potrafili też lepiej zagrywać, szczególnie w dwóch pierwszych setach. ZAKSA przyjmowała w nich na poziomie 36-40%. Wydaje mi się, że były to główne czynniki, które zadecydowały o zwycięstwie GKS-u. Dodatkowo w końcówce czwartego seta dodali zagrywkę i udało im się wygrać za trzy punkty – mówi statystyk Robert Kaźmierczak.  – Myślę, że dla każdego ten wynik to duże zaskoczenie. Zespół z Katowic jest nieobliczalny i pokazał, że potrafi wygrać z najlepszymi. Czeka nas trudne zadanie – dodaje Bartosz Bednorz, dla którego będzie to pierwszy mecz w katowickim Spodku. – Mimo że pochodzę ze Śląska i hala znajduje się blisko mojego rodzinnego miasta, to będę w Spodku po raz pierwszy. Cieszę się, że tak duży obiekt będzie areną zmagań. Bardzo lubię grać w takich halach. Dla niektórych będzie do natomiast sentymentalny powrót do Spodka.  (…)

 

{HALA SPORTOWA}

GKS w zeszłym sezonie nie miał zbyt dobrego bilansu – 6 zwycięstw i 10 porażek w meczach „u siebie”, a w meczach rozegranych w Spodku, to 3 wygrane i 2 porażki – z Effectorem Kielce 0:3, BBTS-em Bielsko-Biała 3:0, LOTOS-em Treflem Gdańsk 3:2, Jastrzębskim Węglem 2:3 oraz na zakończenie kampanii z AZS-em Politechniką Warszawską 3:1. W tym sezonie katowiczanie zagrali trzy razy w tej hali przegrywając niespodziewanie 1:3 z Łuczniczką Bydgoszcz oraz 0:3 z mistrzem Polski, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i ostatnio 0:3 z Resovią Rzeszów.
W hali w Szopienicach w poprzedniej kampanii mieliśmy bilans – 3 wygranych przy 8 przegranych – a więc bardzo słabo. W tym sezonie odnieśliśmy 5 zwycięstw przy 4 porażkach, kolejno z MKS-em Będzin 3:0, z Dafi Społem 3:0, z Wartą Zawiercie 0:3 oraz z Cuprum 1:3. W nowym roku GieKSa wygrała z Czarnymi 3:1 oraz przegrała z ONICO 1:3 i z Treflem 0:3 oraz pokonała Espadon 3:1 i BBTS 3:2.

Skra w zeszłym sezonie w meczach wyjazdowych miała bardzo dobry bilans 12 zwycięstw przy tylko 5 porażkach. W obecnej kampanii Skra osiągnęła następujące wyniki: z Jastrzębskim 1:3, z AZS-em Olsztyn 2:3, z Czarnymi 3:2, z MKS-em Będzin 3:0, z ZAKSĄ 1:3, z Treflem 3:1 i w nowym roku z Wartą 0:3, z Resovią 3:2, z Cuprum 3:0 i z Łuczniczką 3:0.

 

{HISTORIA}

Pierwszy mecz ze Skrą odbył się w Bełchatowie w dniu 25 listopada 2016 roku, gdzie gospodarze wygrali 3:0 (25:19, 25:17, 25:22). Punkty zdobywali dla Skry: Lisinac 14, Kurek 13, Szalpuk 13, Penczew 8, Kłos 6, Uriarte 3. Dla GKS-u: Butryn 15, Kapelus 11, Sobański 6, Krulicki 3, Kalembka 1.
Rewanż odbył się w Szopienicach przy pełnej hali kibiców w dniu 4 marca 2017 roku i GieKSa tym razem tanio skóry nie sprzedała, stawiając bełchatowian mocny opór, przegrywając 2:3 (22:25, 25:21, 20:25, 25:22, 13:15). Punktowali dla GKS-u: Butryn 21, Kapelus 18, Sobański 18, Kalembka 12, Krulicki 2, Pietraszko 2, Falaschi 1. Dla Skry: Wlazły 24, Penczew 15, Lisinac 12, Kłos 12, Kurek 11, Uriarte 4, Gładyr 2.

Dodatkowo obie drużyny spotkały się w rundzie VII (czyli 1/8 finału) Pucharu Polski w sezonie 2016/17. Spotkanie to odbyło się 4 stycznia 2017 roku w Bełchatowie, gdzie ponownie lepsi okazali się bełchatowianie, wygrywając tym razem 3:1 (25:22, 25:19, 22:25, 25;19). Punkty wtedy zdobywali dla Skry: Wlazły 21, Winiarski 13, Lisinac 10, Penczew 9, Uriarte 7, Kłos 6. Dla GKS-u: Butryn 11, Błoński 9, Kalembka 8, Pietraszko 7, Van Walle 6, Kapelus 4, Sobański 3, Falaschi 2.

Trzeci mecz w tej rywalizacji w PlusLidze bieżącego sezonu odbył się dnia 18 listopada 2017 roku w hali Energia, gdzie GieKSa po zaciętym spotkaniu przegrała 3:0 (25:22, 25:22, 25:22). Punkty zdobywali dla Skry: Czarnowski 14, Lisinac 10, Bednorz 7, Katić 7, Penczew 7, Romać 4, Ebadipour 3. Dla GKS-u: Butryn 10, Kohut 6, Pietraszko 5, Quiroga 5, Komenda 4, Sobański 4, Kapelus 3, Krulicki 1, Kalembka 1.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – SKRA}

[Bilans meczów] – 0:3
[Bilans punktów] – 1:8
[Bilans setów] – 2:9
[Bilans małych punktów] – 229:258

[Rozegrane mecze – 3] – GKS: 3- Krulicki, Butryn, Kapelus, Kalembka, Fijałek, Mariański, Stelmach, Sobański, 2- Falaschi, Błoński, Van Walle, Stańczak, Pietraszko, 1- Witczak, Komenda, Kohut, Quiroga,
Skra: 3- Lisinac, Penczew, 2- Kurek, Kłos, Uriarte, Piechocki, Janusz, Milczarek, 1- Szalpuk, Winiarski, Wlazły, Gładyr, Bednorz, Katić, Czarnowski, Ebadipour, Romać, Łomacz,

[Rozegrane sety – 11] – GKS: 11- Butryn, 10- Kapelus, Sobański, 9- Kalembka, 8- Falaschi, Stańczak, Krulicki, Mariański, 7- Pietraszko, 6- Fijałek, 5- Stelmach, 3- Van Walle, Komenda, Kohut, Quiroga, 2- Błoński, 1- Witczak,
Skra: 11- Penczew, 10- Lisinac, 8- Kurek, Kłos, Uriarte, Milczarek, 5- Wlazły, Piechocki, 4- Janusz, 3- Szalpuk, Gładyr, Bednorz, Czarnowski, Romać, Łomacz, 2- Katić, Ebadipour, 1- Winiarski,

[Czas trwania spotkań] – 133:156 = łącznie 289 minut
[Widzów] – 1500:4830
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 80 – Skra 69

[Ilość zdobytych punktów] – GKS 149 – Skra 189
GKS – Butryn 46, Kapelus 32, Sobański 28, Kalembka 14, Pietraszko 7, Krulicki 6, Kohut 6, Quiroga 5, Komenda 4, Falaschi 1,
Skra – Lisinac 36, Penczew 30, Wlazły 24, Kurek 24, Kłos 18, Czarnowski 14, Szalpuk 13, Uriarte 7, Bednorz 7, Katić 7, Romać 4, Ebadipour 3, Gładyr 2,

[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 42 – Skra 70
GKS – Butryn 13, Kapelus 12, Sobański 7, Kalembka 4, Komenda 3, Pietraszko 2, Krulicki 1,
Skra – Kurek 14, Lisinac 14, Penczew 10, Czarnowski 6, Uriarte 5, Szalpuk 4, Wlazły 4, Kłos 4, Bednorz 3, Gładyr 2, Ebadipour 2, Katić 1, Romać 1,

[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 107 – Skra 119
GKS – Butryn 33, Sobański 21, Kapelus 20, Kalembka 10, Kohut 6, Krulicki 5, Quiroga 5, Pietraszko 5, Falaschi 1, Komenda 1,
Skra – Lisinac 22, Wlazły 20, Penczew 20, Kłos 14, Kurek 10, Szalpuk 9, Czarnowski 8, Katić 6, Bednorz 4, Romać 3, Uriarte 2, Ebadipour 1,

[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 44 – Skra 83
GKS – Butryn 27, Sobański 14, Kapelus 11, Pietraszko 2, Kohut 2, Kalembka 0, Krulicki 0, Quiroga 0, Van Walle -1, Błoński -1, Stańczak -2, Witczak -3, Mariański -5,
Skra – Lisinac 26, Czarnowski 13, Szalpuk 12, Penczew 12, Wlazły 9, Kłos 9, Bednorz 5, Uriarte 4, Katić 4, Kurek 2, Gładyr -1, Milczarek -1, Romać -5, Ebadipour -6,

[Ilość zagrywek] – GKS 234 – Skra 252
GKS – Butryn 48, Sobański 32, Kapelus 32, Kalembka 28, Falaschi 23, Pietraszko 17, Krulicki 12, Kohut 11, Quiroga 11, Komenda 7, Stelmach 4, Fijałek 4, Błoński 2, Witczak 2, Van Walle 1,
Skra – Lisinac 42, Penczew 38, Uriarte 36, Kurek 27, Kłos 24, Wlazły 15, Szalpuk 14, Czarnowski 12, Gładyr 8, Romać 8, Janusz 7, Katić 6, Ebadipour 6, Łomacz 6, Bednorz 3,

[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 42 – Skra 49
GKS – Kalembka 8, Butryn 7, Kapelus 5, Pietraszko 5, Krulicki 4, Komenda 4, Kohut 4, Sobański 3, Błoński 1, Witczak 1,
Skra – Penczew 10, Lisinac 9, Kłos 7, Kurek 5, Wlazły 4, Uriarte 3, Gładyr 2, Bednorz 2, Katić 2, Ebadipour 2, Romać 2, Czarnowski 1,

[Ilość asów serwisowych] – GKS 11 – Skra 20
GKS – Butryn 4, Kapelus 4, Pietraszko 2, Sobański 1,
Skra – Kurek 4, Uriarte 4, Penczew 3, Lisinac 3, Gładyr 2, Szalpuk 1, Wlazły 1, Katić 1, Romać 1,

[Ilość przyjęć] – GKS 203 – Skra 192
GKS – Sobański 57, Kapelus 51, Mariański 33, Stańczak 27, Quiroga 27, Falaschi 3, Kalembka 2, Krulicki 1, Butryn 1, Pietraszko 1,
Skra – Penczew 58, Milczarek 46, Kurek 43, Piechocki 19, Szalpuk 12, Katić 7, Ebadipour 4, Kłos 1, Wlazły 1, Czarnowski 1,

[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 20 – Skra 11
GKS – Sobański 5, Mariański 5, Kapelus 3, Quiroga 3, Stańczak 2, Butryn 1, Falaschi 1,
Skra – Kurek 7, Penczew 1, Wlazły 1, Milczarek 1, Ebadipour 1,

[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 33,5% – Skra 57,5%
GKS – Kalembka 100%, Quiroga 52%, Mariański 34,5%, Stańczak 31,5%, Kapelus 29,5%, Sobański 23,75%, Krulicki 0%, Butryn 0%, Falaschi 0%, Pietraszko 0%,
Skra – Kłos 100%, Czarnowski 100%, Katić 71%, Piechocki 68%, Szalpuk 67%, Penczew 54,75%, Milczarek 53%, Ebadipour 50%, Kurek 22,5%, Wlazły 0%,

[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 18,5% – Skra 28,25%
GKS – Kalembka 50%, Quiroga 26%, Mariański 22,5%, Kapelus 20,25%, Stańczak 14,5%, Sobański 12,75%, Krulicki 0%, Butryn 0%, Falaschi 0%, Pietraszko 0%,
Skra – Kłos 100%, Ebadipour 50%, Penczew 33,5%, Szalpuk 33%, Milczarek 28%, Piechocki 26%, Kurek 14,5%, Wlazły 0%, Katić 0%, Czarnowski 0%,

[Ilość ataków] – GKS 253 – Skra 274
GKS – Butryn 79, Kapelus 68, Sobański 39, Kalembka 18, Quiroga 17, Kohut 10, Krulicki 8, Falaschi 3, Van Walle 2, Witczak 2, Błoński 1, Pietraszko 5, Komenda 1,
Skra – Penczew 52, Kurek 50, Wlazły 43, Lisinac 37, Kłos 22, Szalpuk 14, Ebadipour 14, Romać 14, Czarnowski 10, Bednorz 7, Katić 7, Uriarte 3, Gładyr 1,

[Ilość błędów w ataku] – GKS 18 – Skra 21
GKS – Butryn 7, Kalembka 4, Sobański 3, Kapelus 2, Krulicki 1, Witczak 1,
Skra – Kurek 4, Ebadipour 4, Romać 4, Penczew 4, Wlazły 3, Kłos 2,

[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 25 – Skra 25
GKS – Kapelus 11, Butryn 4, Sobański 3, Quiroga 2, Kalembka 2, Krulicki 1, Van Walle 1, Witczak 1,
Skra – Wlazły 7, Kurek 6, Penczew 3, Romać 3, Ebadipour 2, Szalpuk 1, Lisinac 1, Gładyr 1, Katić 1,

[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 113 – Skra 144
GKS – Butryn 38, Kapelus 24, Sobański 23, Kalembka 9, Kohut 6, Quiroga 5, Krulicki 4, Pietraszko 2, Falaschi 1, Komenda 1,
Skra – Lisinac 27, Penczew 25, Wlazły 22, Kurek 17, Kłos 15, Szalpuk 10, Czarnowski 9, Bednorz 6, Katić 6, Ebadipour 3, Romać 3, Uriarte 1,

[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 43,25% – Skra 51,5%
GKS – Komenda 100%, Krulicki 72,5%, Kohut 60%, Sobański 53,75%, Kalembka 46,75%, Butryn 46,25%, Kapelus 30%, Quiroga 29%, Falaschi 25%, Pietraszko 25%, Błoński 0%, Van Walle 0%, Witczak 0%,
Skra – Czarnowski 90%, Bednorz 86%, Katić 86%, Szalpuk 71%, Lisinac 66,5%, Kłos 66,5%, Uriarte 50%, Wlazły 51%, Penczew 43%, Kurek 35%, Ebadipour 21%, Romać 21%, Gładyr 0%,

[Ilość bloków punktowych] – GKS 25 – Skra 25
GKS – Kalembka 5, Butryn 4, Kapelus 4, Sobański 4, Komenda 3, Pietraszko 3, Krulicki 2,
Skra – Lisinac 6, Czarnowski 5, Kurek 3, Kłos 3, Szalpuk 2, Uriarte 2, Penczew 2, Wlazły 1, Bednorz 1,

[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 9 – Skra 10
[MVP] – Skra 3: Piechocki 1, Kłos 1, Czarnowski 1,

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga