Kibice
Echa Bukowej #65 – Licznik ani drgnie
Wiele lat temu moja siostra kupiła sobie kubek z Kłapouchym – jednym z bohaterów „Kubusia Puchatka” – i napisem „pamiętaj! Depresja kiedyś minie”. Kubek, choć lekko ubity, służy do dziś, a wielu członków naszej rodziny i znajomych uwielbia sączyć z niego napoje. Sam napis traktując z reguły ironicznie. Tak się składa, że zasiadając do pisania relacji kibicowskiej z niezwykle fascynującego pojedynku GieKSy ze Stalą Mielec, akurat do tego kubeczka nalałem sobie herbatę. I tak się zastanawiam: kiedy to minie? Stan bliski depresji towarzyszy większości kibiców GieKSy, a jeśli ktoś nie jeździ na wyjazdy to już w ogóle kojarzy mecze naszego klubu niemal wyłącznie z cierpieniem. Poza Katowicami jednak czasem wygrywamy, tymczasem jeśli chodzi o mecze przy Bukowej to licznik zwycięstw zaciął się dawno temu.
Jeśli ktoś miałby wątpliwości co do tego, co jest przyczyną tak słabej frekwencji przy Bukowej to z pewnością wystarczyłoby pokazać mu ów licznik. A z frekwencją jest źle, co podkreślam w każdej relacji pomeczowej, przez co robi się to już nudne ale nuda ta jest wprost proporcjonalna do nudy, którą przeżywa się podczas naszych spotkań. Skalę naszej frekwencyjnej degrengolady uświadomiłem sobie ponownie ostatnio gdy trafiłem na zestawienie klubów z województwa śląskiego według frekwencji, opracowywanego przez redakcję strony sportslaski.pl. Obecnie GKS zajmuje tam 9. miejsce. Nie powinno to tak wyglądać, mimo wszystko. O ile nie dziwi fakt, że jesteśmy za drużynami z Ekstraklasy i tymi z I ligi posiadającymi nowe stadiony, o tyle martwi to, że lepszą średnią frekwencję ma nawet Jastrzębie. Zawsze po tego typu wpisach pojawiają się komentarze, czasem długie, osób, które do niedawna chodziły regularnie na Bukową (czasem od lat 80′, 90′) a obecnie nie pojawiają się. Nie zawsze odpisuję, ale zawsze czytam. Ze smutkiem i nie bez dozy zrozumienia… Ostatni mecz tego sezonu jako gospodarz rozegramy za dwa tygodnie, a naszym rywalem będzie Bytovia. W tym dniu odbędą się finały akcji „zagraj na Bukowej” więc można się spodziewać, że uczestnicy wraz z opiekunami zagęszczą nieco trybuny. Zawsze to coś! A sama akcja idzie niesamowicie, kilkaset dzieciaków uczestniczy w treningach w dzielnicach Katowic i miastach ościennych w każdym tygodniu. A już za rok jubileuszowa, dziesiąta edycja. To pocieszające, że w każdych warunkach da się coś konstruktywnego zdziałać! Wierzę, że uda nam się stworzyć taką atmosferę, dla której przynajmniej część z tych dzieciaków będzie chciała wracać na stadion. A po meczu uśmiechniemy się z okazji utrzymania.
Aha, miało być coś o meczu jeszcze. Odbył się, doping był niezły, a po końcowym gwizdku jakoś tak spokojnie, bez wybuchu wściekłości. Nie ma co się oszukiwać, większość z nas tę porażkę miałą wkalkulowaną do swoich wyliczeń. Kibiców Stali pojawiło się kilku, trudno cokolwiek o nich napisać. Na płocie przed sektorem „A” pojawiła się natomiast nasza reprezentacyjna flaga – z okazji święta narodowego. Takie akcenty mnie akurat cieszą. Czołem!
Podsumowanie:
Oprawa: brak
Frekwencja: 1940
Goście: 5
Wydarzenia: brak
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Siwen
5 maja 2019 at 01:31
Depresja nie przychodzi z czwartku na piątek i też nie odejdzie po weekendzie. Na depresje „pracuje” się miesiącami, długimi latami, nierzadko nawraca i niestety bywa, ze zostaje już z nami, pod egidą lekarstw, do końca życia. Splot wielu złych czynników, wydarzeń, decyzji (czasem zależnych od nas a czasem zupełnie niezależnych) następujących systematycznie po sobie, doprowadza ostatecznie do momentu, w którym kolejna maleńka kropelka przelewa wielka czarę goryczy i już, gotowe-mamy depresje! Rzeczy które nas od zawsze cieszyły i bawiły już nie cieszą tylko smucą, hobby odkładamy zupełnie na bok, relacje towarzyskie umierają, następuje pustka, totalne wypalenie i emocjonalna ignorancja wszystkiego co się dzieje wkoło nas. Niektórzy są świadomi tego, że zachorowali i zaczynają szukać pomocy, czasem czujna rodzina lub przyjaciele uświadamiają nas, ze wpadliśmy w depresje i za ich namowa udajemy się do lekarza, niestety spora grupa nie dopuszcza do siebie wiadomości o chorobie i konieczności wizyty u psychiatry. Bojąc się łatki świra udaje, że wszystko jest ok, taki chwilowy dół, ucieka od problemu odkładając go w czasie i tym samym pogłębiając…..Paradoks dzisiejszej GieKSy polega na tym, ze tkwi w tej chorobie (od dłuższego czasu) zupełnie świadoma,kopie puszkę w dół drogi, nie chce żadnej pomocy, z kibiców robi świrów, wysyłając ich do psychiatry mówi im, że przecież wszystko jest w porządku a mała chandra zdarza się każdemu!!!
Zagraj GieKSo jak za dawnych lat!
Kibol
5 maja 2019 at 09:30
SIWEN PIĘKNIE NAPISANE Ale zawsze nadzieja umiera ostatnia chodz już jesteś na dnie musisz wierzyć że ktoś lub cos cię uratuje i wtedy poczujesz ten sens istnienia
GieKSiorz
5 maja 2019 at 10:08
Proste jeśli się robi ludzi latami e ciula to tak jest.tyle lat ładnej gadki o awansie, stadionie itd a dalej wielkie gówno.tylk najgorsze jest to że w tym roku może być nawet cofnięcie się,po degradacji z ekstraklasy do 4 ligi wierzyłem że będzie dobrze, ale po tylu latach robienia nas w huja już nie ma sił wierzyć.komus zależy żeby ten klub ośmieszyć, zarżnąć, obrzydzić i to się komuś udaje przy przyzwoleniu nas kibiców.komu ja stawiam na urząd miasta.bylaby chęć to by nasza Gieksa była już dawno w ekstraklasie zobaczcie Gliwice, Częstochowa, Łódź itd , ktoś tam chce i to robi znakomicie,a u nas miasto wojewódzkie bez stadionu i silnej piłki, porażka, mam nadzieję że w końcu się obudzimy my kibice i postawimy ten klub na nogi.BO GIEKSA TO MY!!!
pablo eskobar
5 maja 2019 at 10:52
Panowie dobrze niebedzie dopoki rzadzacy sie niezmienia jak widac o stadionie cisza druzyna praktycznie w 2 lidze jak spadniemy to wszyscy odejda i znow bodowanie druzyny latami bo to nietakie proste od razu awansowac no chyba ze sie chce a tego napewno niebedzie bo poco aby znow robic nadzieje na lepsze jutro bylo by pisac tak dlugo ale najgorsze w tym wszystkim jest ze wlasnie kibice pozwalaja na to niema nic zero protestow kiedys to by opony chyba palili przed ratuszem szkoda gadac
Bbb
5 maja 2019 at 11:25
Mnie to zastanawiam dlaczego z tym burdelem nikt nic nie zrobi? Dotychczasowy zarzad musi odejsc bo to sa nie odpowiednie osoby do zarzadzania takim klubem w szczegolnosci dyrektor sportowy razem z janickim!!!!! Moze Jakies transparenty anty zarzadowe moze Jakies demonstracje podstadionem wyrazenie swoje go nie zadowolenia? W innych klubach potrafia sie zebrac I pokazac ze Maja jaja A Nam wiecznie w twarz sie pluje I mowimy ze deszcz pada…
thommy
5 maja 2019 at 11:37
Ktos wie co sie dzieje z naszym forum? Od kilku dni nie dziala…
tombotleg
5 maja 2019 at 12:09
Coś w tym jest, lata upokorzeń, porażek, tego normalni ludzie nie są w stanie już znosić są granice, w końcu człowiek łapie się na tym że to ma być rozrywka, miłe spędzenie czasu a nie stres, nerwy, kurwowanie i wieczne bluzgi, przychodzą na to już tylko najtwardsze jednostki..
Kamel
5 maja 2019 at 14:54
wiyncyj polskich fan,frekfencjo no bloszoku no sicher sie dzwigniye,mysla co ze tokimi „akcentami” 100/spiel es realno juz no kolyjny sezon.
Irishman
5 maja 2019 at 15:51
Brawo Kłapouchy! Faktycznie depresja kiedyś minie!
Ale najpierw (i zraz mnie tu ktoś zapewne zj…ie|) może faktycznie trzeba upaść na samo dno?!?!?! Może wtedy NARESZCIE!!! NARESZCIE!!! NARESZCIE!!! nastąpi wietrzenie gabinetów?!?!?! A potem pokoju trenerów i szatni!!! Franek Sput, Jasiu Furtok, Piotr Piekarczyk, Marek Koniarek… a pewnie i ktoś z młodszego pokolenia byłych GieKSiarzy z całą pewnością zaangażowaliby się w plan odbudowy GieKSy piłkarskiej! A może i kibice??? Pamiętam czasy ich zaangażowania się w misję ratowania klubu gdy zaczynaliśmy od IV ligi! Czego im wtedy zabrakło, aby wrócić na należne nam miejsce w ekstraklasie? Wsparcia organizacyjno-finansowego jakie ma dzisiejszy klub!!! TYLKO NAJPIERW TRZEBA POŻEGNAĆ SPADOCHRONIARZY!!!
Marecki
5 maja 2019 at 17:37
Ale to już było…
PanGoroli
5 maja 2019 at 19:11
Karol, takie pytanie do Ciebie – Ty jesteś Polakiem, czy Ślązakiem? Bo jeśli to pierwsze, to może tak trochę szacunku dla krainy i narodu, który Ciebie (i pewnie Twoich przodków) ugościł. Jeśli jesteś jednak Ślązakiem, to weź się porządnie dupnij w łeb. Ślązak, to ani Polak, ani Niemiec. Ani Hanys też – młodzi, jak nie wiecie, to polscy koloniści tak nazwali naszych przodków, by podkreślać niby niemieckość Ślązaków (że niby Hansy -> Hanysy).
Obce barwy narodowe na stadionie stolicy naszego kochanego Śląska, to plucie sobie samemu w twarz. Możemy się nawzajem szanować, ale to nie znaczy, że musimy Polakom od razu do rzici włazić. Młodzi, honoru nie macie…
Irisjman
5 maja 2019 at 19:53
@PanGoroli, to ja proszę o szacunek dla tych Ślązaków, którzy są jednocześnie Polakami, a których przodkowie przelewali krew w powstaniach śląskich o to, aby tu była Polska! Tacy też są i jest ich bardzo wielu!
PanGoroli
5 maja 2019 at 20:21
@Irishman, mam do Ciebie szacunek, czasem piszesz mądre rzeczy, czasem mniej, no, ale teraz to mnie zaszokowałeś. Polacy, Ślązacy, to odrębne narody. nie będę Ci robić wykładu – proste sprawdzenie w wiki, i będziesz mądrzejszy.
Piszesz o powstańcach śląskich w trzeciej osobie, a ja mogę niemal w pierwszej. Wszyscy moi dziadkowie walczyli w powstaniach, i wiem z pierwszej ręki, że żadne z tych powstań nie było o to, by Śląsk stał się Polską, lecz o federację z Polską. Z własnym sejmikiem, ekonomią. Dlatego Polska na powstania się wypięła. Dlatego kurwy polskie czyhały nad Brynicą na rannych powstańców śląskich i odsprzedawali ich władzom niemieckim. Nie ma czegoś takiego, jak Ślązak będącym jednocześnie Polakiem. To jest spolonizowany Ślązak, który się pogubił, utracił swoją tożsamość. Ja i moi koledzy od Polaków po pysku w szkołach dostawaliśmy za godanie po śląsku, z goirolami polskimi się praliśmy na koloniach, jak nas od Hanysów wyzywali. Wiesz, Irishman, dużo by opowiadać, łaćznie o polskich obozach koncentracyjnych i obozach pracy dla Ślązaków po wojnie, w których życie straciło dziesiątki tysięcy Ślązaków. Stawianie równości między Ślązakami i ich oprawcami, kolonizatorami, to jest po prostu obelga.
Irishman
5 maja 2019 at 20:50
Masz swoje relacje, ja swoje. Ja tam nie będę szukał „wyjaśnień” w wiki. Moim guru życiowym był i jest człowiek – Ślązak z dziada pradziada! Jego ojciec i wujek walczyli w powstaniu, nie o „federacją z Polska”. On sam, działał w AK ale niestety gdy dorósł został przymusowo wcielony do Wermachtu. Na szczęście wysłaniu go na zachód. Był saperem ale jak zakładał miny to tak, żeby nie wybuchały, a jak tylko mógł to uciekł i walczył w dywizji generała Maczka. Po wojnie wrócił ale oczywiście musiał ukrywać swoją przeszłość przed zdrajcami z sowieckiej ubecji! Udało się, nie został aresztowany i mógł rozbudowywać Katowice. Budował tu najważniejsze obiekty.
Czy Polska jako państwo mogła zbrojnie poprzeć powstania? NIE! Sami Polacy to robili!
Znam też opowieści cioci, której ojciec walczył na wschodzie w Wermachcie, a ona ukrywała się przed gwałcącymi wszystkich, od praktycznie dzieci po starsze panie ruskimi bandziorami, którzy później razem ze swoimi polskimi kolaborantami wysyłali Ślązaków do obozów koncentracyjnych albo na wschód do kopalni uranu. I CO MAM ZA TO CO ROBILI CI BANDYCI (KTÓRYCH POTOMKOWIE POTEM STRZELALI DO GÓRNIKÓW W KOPALNI WUJEK) NIENAWIDZIĆ POLSKI?????
Irishman
5 maja 2019 at 20:54
A jak już tak piszemy, to jestem bardzo ciekawy Twojego zdania na temat Placu Wilhelma Szewczyka – zaraz po wojnie pracownika Wydziału Informacji i Propagandy Urzędu Wojewódzkiego o którego tak walczy np. RAŚ
PanGoroli
5 maja 2019 at 21:09
A co do tego placu – wiesz, jeśli ukryta opcja rosyjska, która otwarcie ubliża narodowi śląskiemu nazywając go ukrytą opcją śląską stawia sobie pomniki i nazywa swoimi imionami place, to jest to typowe postępowanie okupacyjne, jakie miało miejsce już w przeszłości.
Irishman
5 maja 2019 at 21:10
Aha, dodam tylko jeszcze na koniec, że także ta moja ciocia, która ukrywała się przed bandziorami w piwnicach także nie nie nawidzi Polski.
Irishman
5 maja 2019 at 21:16
OK, zgadzam się, że gadanie o „opcji niemieckiej” byłe po prostu głupie. Ale nie odwracaj kota ogonem – czy Katowice powinny czcić faceta, który pracował w DZIALE PROPAGANDY(!!!) ramię w ramie z ludźmi, którzy wysyłali Ślązaków do obozy koncentracyjnego albo na wschód do morderczej pracy???
PanGoroli
5 maja 2019 at 21:44
Wiesz, Irish, miałem tu długą wypowiedź i mi 'wyparowała’. Nie wypowiadam się o Szewczyku, bo nie znam szczegółów. Ja wiem tylko jedno – Polacy mają krew Ślązaków na rękach. Są odpowiedzialni za 3 pokolenia polonizacji, dyskryminacji i szykan. Ich zasrany obowiązek moralny, to powiedzieć nam, Ślązakom „PRZEPRASZAMY i prosimy o wybaczenie”. To na początek. To, co się odwala na stadionie GieKSy, łaszenie się Polakom, brak szacunku i godności, to po prostu wstyd i hańba. nie mniejsza, jak hajlujący debile chorzowscy.
Irishman
6 maja 2019 at 07:58
Nie Polacy ale Ruscy ich polskie-stalinowskie sługusy oraz Niemcy mają krew Ślązaków na rekach. Ja jestem Polakiem i Ślązakiem, a takie Twoje gadanie jest dla mnie i bardzo wielu mi podobnych po prostu obraźliwe!
EOT z mojej strony! INO GIEKSA!
tombotleg
6 maja 2019 at 16:16
Tak jest Irish ino GieKSA, flaga Polska repry przy takim dniu obowiązkowa brawo, chociaż w tym temacie nie mamy dylematów albo zostały dawno wyjaśnione.
PanGoroli
7 maja 2019 at 08:22
Tak, jedźcie se jeszcze do sosnowca i dajcie se z gorolami buzi. Teraz już rozumiem, dlaczego GieKSa jest tak nielubiana wśród Ślązaków… przykre.
Mecza
7 maja 2019 at 19:16
PanGoroli & Irishman, też was lubię ale trochę nie na temat. Zajrzyjcie do felietonu „Dwie strony medalu w Alfabecie” i poproszę o komentarz. Dawno nie dyskutowaliśmy a James tu pisze najlepsze teksty.