Felietony Piłka nożna
[FELIETON] „Obudźcie się k….wa”
Sezon 2013/14 – 12 kwietnia 2014 Arka- GKS 3:0
GieKSa po dobrej jesieni pod wodzą Kazimierza Moskala z każdym meczem zaprzepaszcza swoje szanse na awans. Kulminacją jest mecz w Gdyni, który przegrywamy 0:3 po fatalnej grze. Trener na konferencji podaje się do dymisji, prezes Cygan po meczu nerwowo sprawdza telefon. Piłkarze po około 45 minutach po meczu zostają wezwani pod trybunę gości gdzie kibice chcą usłyszeć, co mająco powiedzenia. Na rozmowę w imieniu drużyny decyduje się Adrian Napierała, który jedyne, co może powiedzieć to „Przepraszam”. Kazimierz Moskal dostaje pierwsze poparcie, gdy leci gromkie „Kazimierz Moskal”…. Na koniec rozmowy słychać jedynie przeraźliwie głośne na pustym stadionie „OBUDŹCIE SIĘ KURWA!!!” ze strony jednego z kibiców.
Kilka dni potem Kazimierz Moskal dostaje 1964 % poparcia od kibiców oraz prezesa Cygana. Dostaje również 2 miesiące na sprawdzenie i poukładanie drużyny tak jak sobie tego życzy. Niestety trener Moskal zadaniu nie podołał, popełnił kilka błędów jak brak testowania graczy w końcówce sezonu, słabe transfery i utrata kontroli nad zespołem, gdy ten popadał w coraz większy marazm. W połowie rundy zastąpił go Artur Skowronek.
Sezon 2015/2016- wiosna
Po nieudanej końcówce roku 2015 i fatalnym początku z Arką w 2016 GieKSa ma już tylko iluzoryczne szanse na awans. Kolejne mecze potwierdzają, że jesteśmy średniakiem w tej lidze a spotkania z drużynami z dołu tabeli i porażki potwierdzają, że ta drużyna potrzebuje rewolucji. Po porażce z Bytowią powróciły do mnie wspomnienia tego meczu z Arką i ten okrzyk ….„OBUDŹCIE SIĘ KURWA!!!”, Który tym razem w moim odczuciu powinien być kierowany przede wszystkim do działaczy, trenera Brzęczka, dyrektora sportowego Dariusza Motały oraz piłkarzy.
Na zarządzaniu klubem się nie znam, ufam, że Prezes Cygan wie najlepiej, co powinien zrobić przed być może ( mam nadzieję, że nie) ostatnim jego sezonem w barwach GieKSy. Ufam, że obudzi się i zapewni trenerom, sztabowi najlepsze warunki do tego by powalczyć o awans w następnym sezonie. Ufam, że da wolną rękę do tego by w tym klubie można było przeprowadzić rewolucję, na jaką wszyscy czekają od kilku lat. Taką, która realnie pozwoli nam patrzeć na możliwości awansu i progres drużyny.
Trener Brzęczek z tego, co wiem do tej pory nie był zwolennikiem rewolucji w składzie. O ile brak wielkich zmian w pierwszej drużynie w przerwie zimowej można jeszcze było obronić o tyle brak wyraźnych zmian 8-9 zawodników w przerwie letniej sprawi, że kibice w żadną przemianę i budowanie nowego zespołu nie uwierzą. Ta szatnia potrzebuje przemiany, potrzebuje nowego impulsu od zawodników, którzy podniosą, jakość piłkarską, którzy podniosą tą szatnię i tą drużynę mentalnie. Póki, co szatnia jest przesączona porażkami, zawodnicy potrafią wygrywać pojedyncze mecze, ale od 2,5 roku nie udało im się wygrać 3 meczy z rzędu- Przypadek? …Nie sądzę. Jakie jest podejście mentalne do grania w barwach GieKSy pokazał ostatnio Rafał Dobroliński w filmiku „Ustrzel poprzeczkę”. Przy prezentacji przedstawił siebie, jako „Zawodowy rezerwowy”. Gratulacje Rafał za ten tytuł, ale idź być rezerwowym gdzie indziej gdyż ten klub zasługuje na coś więcej niż zawodowych rezerwowych.
Potrzebujemy dużego skoku jakościowego jeśli chcemy walczyć o awans. Trenerze potrzebujemy tej rewolucji i mam nadzieję, że mecz z Arką właśnie to Panu pokazał, że to właśnie wtedy się Pan „obudził” a późniejsze wypowiedzi dla prasy są tylko kurtuazją w stosunku do dziennikarzy i zawodników. Na pewno obudził się wtedy Grzegorz Goncerz, który wyraźnie dał do zrozumienia, że ta drużyna jest za słaba by grać o awans. Trenerze nie bójmy się odważnych decyzji, czas zmienić tą kadrę, proszę nie popełnić błędów trenera Moskala a jedynie wyciągnąć z ich cenną lekcję.
Mam nadzieję, że obudzi się Dariusz Motała. Używając terminologii piłkarskiej – mam nadzieję, że po słabej zimie gdzie praktycznie żaden z jego transferów się nie obronił zaaklimatyzował się on już w mieście, w klubie, w drużynie na tyle, że przystąpi do ofensywy transferowej ze zdwojoną energią i siłą. Potrzebujemy dobrze dobranych graczy, takich, którzy mają nastawienie na rozwój a nie stagnację i odcinanie kuponów. Takich, którzy zapewnią zmianę w szatni pod każdym względem.
Liczymy również na to, że aktywniej będziemy wprowadzać do zespołu młodzież, zwłaszcza teraz w końcówce sezonu by sprawdzić na jakim oni są etapie, jeśli chodzi o ligową piłkę. Niczego już nie ryzykujemy a tylko możemy zyskać. Przypomnę, że AC Milan wprowadził do składu 16 latka na bramkę w kluczowej fazie sezonu a my boimy się wystawić młodzieżowców w „sparingu” z Bytowią. Obudźmy się, bo za chwilę z tej młodzieży nikt nam nie zostanie.
Mam nadzieję, że obudzą się również piłkarze, którzy zostaną z nami, że wezmą przykład z Alana Czerwińskiego i zabiorą się do pracy. W kadrze jest kilka znaków zapytania. Jestem ciekaw, co będzie z takimi zawodnikami jak Iwan, Wołkowicz, Duda, których pozycja w zespole nie jest mocna , ale również nie jest na tyle słaba by w pierwszej kolejności ich pożegnać. Przy całej sympatii dla tych zawodników ( Zwłaszcza dla Iwana za jego przeszłość w klubie) mam nadzieję, że obudzą się i zaczną grać tak jak tego oczekujemy my kibice, trenerzy, zarząd i przede wszystkim oni sami. Jeśli tego nie zrobią następnym przystankiem może być jedynie nasza filia piłkarska w Bytomiu.
I na koniec mam nadzieję, że obudzą się kibice. Jestem pełen podziwu dla wszystkich, którzy jeżdżą na wyjazdy, którzy chodzą dopingować na B1, jestem pełen podziwu dla prowadzących doping, że wygląda on jakby na stadionie było dużo więcej osób. Przy całym tym marazmie, jaki mamy ten klub nie zasługuje jednak na tak słabą frekwencję.
Gdy w rodzinie dzieje się źle to nie odwracamy się od bliskich plecami tylko pomagamy. GieKSa również potrzebuje pomocy, bo musimy przez ten trudny moment przejść razem. Więc niech obudzą się Ci, których teraz na B1 nie ma.
„OBUDŹCIE SIĘ KURWA!!!”
Piłka nożna Wywiady
Jędrych: Stempel mocnej wiary
Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.
Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.
Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.
Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.
Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Felietony Piłka nożna
Marsz ku marzeniom
No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.
Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.
Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.
Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.
GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.
Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.
Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.
I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.
GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.
Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.
Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.
No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.
Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.
I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.
Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.
Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.
Niepojęte. Twierdza od samego startu.
Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.
W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.
Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.
Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.
Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.
Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.
Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.
A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?


pawelas197
3 maja 2016 at 22:39
dobrze napisane tylko zeby byl awans w przyszlym sezonie to wiekszosc musiala by odejsc a sprowadzic 7,8 nowych graczy i ich wkomponowac do zespolu potrzeba czasu na to a my od poczatku musielibysmy cisnac do przodu z punktami nie widze tego naprawde druzyne sie boduje kilka sezonow a my kilka sezonow sie oslabiamy i osmieszamy taka prawda na koniec sezonu powinnismy im wystawic rachunek sumienia i co niektorych wywiesc na taczkach
Boss
4 maja 2016 at 04:54
Słusznie pawelas, jeśli decydujemy sie na rewolucje, to pod warunkiem ze bedzie udana w awans możnaby celować najwcześniej za 2-3 lata. Nikt nie zbudował jeszcze drużyny która po wymianie 3/4 pierwszej jedenastki walczyłaby o najwyższe cele w pierwszym sezonie… A jeśli mu sie udało to było to zwykle szczęście, bardzo rzadko spotykane. Nie mniej jednak rewolucji trzeba , bo mamy skład na bycie średniakiem w 1 lidze, nazywajmy rzeczy po imieniu. Drużyna nie ma potencjału większego, bo jeśli ktoś zagrał kiedyś lepiej tzn ze mu akurat jeden mecz wyszedl i juz. całe sezony gramy w kratkę bo na więcej tych grajków nie stać – po prostu.
Irishman
4 maja 2016 at 09:33
Podpisuję się obiema rękami i całym sercem!
Misiek
4 maja 2016 at 09:57
Jest od dekady chujnia i wszyscy to widzą… A Jarecki mówi, że jest ok… Dajmy im czas… I mamy 1400 na meczu i pokolenie od dekady wychowywane na GieKSie piłkarskim śmietniku…
Tom
4 maja 2016 at 15:24
A do tego dodam, że nie potrzebny nam stadion większy niż 12 tys , ale niech jest ładny- w całości, a nie budowanie dwóch trybun i obietnica, że jak będzie więcej ludzi chodzić to coś dobudują.
Taką chujowinę już mam- kalectwo a nie stadion i wszystkie miasteczka się będą z nas śmiać z takiego udupa
Irishman
4 maja 2016 at 16:30
Tom, jakby wziąć pod uwagę to, do czego doprowadzono nasz klub, to w ogóle żaden nowy stadion nie jest potrzebny!
Ale gdyby w końcu ktoś porządnie, na poważnie, bez obecnej ściemy zainwestował w drużynę piłkarską, wywalił tych, którzy dziś tylko przynoszą nam wstyd, wykorzystał nasz potencjał kibicowski, potencjał Katowic i regionu to nawet Stadion Śląski byłby za mały!
TYLKO CZY TO REALNE?????
Paderewa
5 maja 2016 at 09:03
Wywalić niepotrzebny balast za te pieniądze co połowa z nich ma moge bardzo chętnie zagrać na szpicy i zwolnić się z gruby bo jak patrza na tą patologie jaką oni grają to aż rzygać mi się chce nie ma co się dziwić ludzią że nie chodzą na szpile wina całego zarządu że robią kibiców za ch..u ..j …a i wiem że GieKSa jeszcze przez długi czas nie zagra jak za dawnych lat. !! Pozdro Paderewa H
banik12
5 maja 2016 at 16:21
zróbcie kurwa na przyszły sezon akcje kup karnet to was śmiechem zabije,mom na ten sezon i na chuj mi on,oglądać tych pierdolców!!!!!!!
Irishman
5 maja 2016 at 18:20
Banik12, no ale chyba zmienisz zdanie jak się okaże nareszcie zatrudnimy porządnych piłkarzy, nie na zasadzie „zamienił stryjek siekierkę na kijek”?
Ale zgadzam się z Tobą – już chyba wszyscy mamy dość robienia z nas debili!
Cierpliwy
6 maja 2016 at 10:27
Ja tam będę chodził na GieKSa nawet za 100 lot.
Kibic2
7 maja 2016 at 00:05
@Błażej. Artykuł dobrze napisany ale… ostatnie zdanie, że kibice mają się obudzić woła o pomstę do nieba. Piszesz, że mamy się nie odwracać plecami, GKS wielka rodzina potrzebuje pomocy. Powiedz mi Błażej kiedy to nasi kibice odwrócili się od GKS? Zawsze wspieraliśmy klub, naszych graczy ale są pewne granice. Brak kibiców na stadionie to brak akceptacji z ich strony w stosunku do tego co dzieje się w klubie. Ile razy można się oszukiwać, być zawiedzionym i zniesmaczonym po grze naszych gwiazd????? W końcu w człowieku coś pęka i mówi nie i chuj!!!! Pewnie teraz odezwą się „twardogłowi” z tekstem jak ci nie pasuje to nie przyłaź. Nie potrzebujemy januszów i pikników na naszych meczach. Powiem Wam, prawda jest brutalna: tak potrzebujecie, bo pikniki i janusze wydają kasę na bilety i gadżety, z których idzie kasa dla klubu. Czy wy myślicie, że MU czy Real to kluby nie oparte na piknikach?
Sportowo zniknęliśmy z mapy Polski i to nie jest wina braku kasy. Piłkarze prezentują poziom wręcz 3-4 ligowy, przy okazji wygadując głupoty w wywiadach typu: bramka w 45 min ustawiła mecz. Do kanonów wypowiedzi można zaliczyć wywiad z Gonzem z grudnia, kiedy to mówi, że grudzień jest dla żony 🙂 Oficjalnie mówiąc, że do treningów wraca w styczniu. Powiedz mi Błażej, czy ktoś z klubu zareagował na tak głupią wypowiedź, co mogło wskazywać, że reszta drużyny też ma konkretną labę? Czysty profesjonalizm, na taką przerwę nie mogą sobie pozwolić nawet najlepsi w topowych ligach. W klubie nie ma ciśnienia na grę, nikt nikogo nie gania za spierdolony mecz, tylko kibicom odbija się to czkawką. Przy takim budżecie i wsparciu jakie mamy to wstyd jest grać taką padlinę i raczyć przybyłych kibiców na stadionie. Na bukową przyjeżdżają ogórki i leją nas niemiłosiernie. Komentatorzy to po prostu mają ubaw widząc nieporadność, brak wyszkolenia i głupkowate zagrania. Kiedyś Bukowa twierdza nie do zdobycia, teraz pewniak dla gości. Natomiast przy meczach o stawkę nasze gwiazdy spalają się już w szatni. Ekstraklasa w 2 lata? haha a to dobre. Propaganda trwa w najlepsze w sam raz dla pelikanów. Jak słyszę i czytam forum, że zmiana 4-5 zawodników i jedziemy dalej to ogarnia mnie śmiech. Najgorsze jest jednak to, że jesteśmy karmieni propagandą jakiej nie powstydziłby się Goebbels. Ludzie widzą i mają dość więc obudźcie się. Jak czytam wasze noty meczowe to bierze mnie wku….nie, że jesteście tak oderwani od rzeczywistości jak nasi piłkarze. Błażej piszesz na forum, że nota 5 jest za wyjście w podstawowej jedenastce na mecz. Powiedz mi po co skala od 1-10 skoro 50% jest za wejście na murawę??? Taka skala tylko na Bukowej! Sypiecie 7-8 jak z rękawa za jedną wrzutkę w meczu a przy okazji nie widzicie, że piłkarze wywracają się o własne nogi. Gdzie wasz obiektywizm?? Obudźcie się!!!!
Podsumowując: co raz więcej ludzi widzi tą patologię i zaczyna o tym mówić głośno, pisząc na forum (nie udzielam się tam). W każdym bądź razie nie dzieje się dobrze. Czekać tylko jak dojdzie do podziału kibiców. No ale to już temat na odrębny wpis.
ursus
7 maja 2016 at 02:08
Błażeju – przyjacielu, czy Ty nie rozumiesz, że rodzina funkcjonuje w oparciu o zasadę wzajemnej miłości i szacunku? To nie jest masochistyczna relacja jednostronna i nigdy nie będzie, bo na okazywane serce nie odpowiada się gwałtem.
Jeśli ktoś ma się zbudzić, to tacy jak Ty. Nie stawia się domu na piachu, ale na dobrym gruncie. Kto szuka i patrzy, chce – ten go znajdzie.
Fanatyzm nie pomaga, tylko Cię tu zaślepia – nie do końca rozumiesz co sam napisałeś. Spoglądasz i nie dostrzegasz: nie ma rzeczy danych, o wszystko trzeba zabiegać.
Bartolo
7 maja 2016 at 11:15
Kibic2!Brawo,brawo i jeszcze raz brawo!!Wydaje mi się,i chyba nie tylko mnie,że niektórzy z piszących felietony itp.są na garnuszku UM i zarządu.Robią dla nich niezłą robotę wciskając nam kity…jest ch….wo,ale wy naiwniaki MUSICIE być na meczu!(bo mamy z tego swoją działkę?)
lukasz
7 maja 2016 at 11:34
Blazej na zarzadzaniu klubem sie nie znasz co sam przyznales, ale Twoj plan naprawy GieKSy przez sciagniecie 7-8 zawodnikow rowniez pokazuje ze niewiele masz pojecia o zarzadzaniu sportowym. Nie ma sensu rozwijac sie nad szczegolami. Szeroko rozumiane „przemiany” mialy miejsce juz kilka razy z jakim skutkiem kazdy wie. Bylo wietrzenie szatni, wymiana hamulcowych itd … Nic to nie dalo i raczej nic nie da. Po pierwsze zrozumcie ze nie ma opcji zeby 8 czy 9 nowych pilkarzy nagle w ciagu 1,5 miesiaca przygotowan zaczelo ze soba grac tak jakby grali od lat. Powtorze to co pisalem juz klika razy – nie ma nikogo kto zagwarantuje nam dobra gre, robiac rewolucje marzenia o awansie odlozmy na kolejne 10 lat. Rewolucje mozna zrobic w kadrze narodowej wymieniajac generacje starszych na mlodszych ale nie w klubie w ktorym brakuje duzej kasy na wzmocnienia albo – co najgorsze, jesli rzeczywiscie awansu nikt procz kibicow nie chce. Mozna dobrac zawodnikow z oodpowiednimi cechami wolicjonalnymi, ale tez z tych co sa wykrzesac poklady ambicji. Sa rozne metody glownie chodzi o to ze rewolucja sukcesu nam nie przyniesie a jedynie co bedzie to kolejne pompowanie balona i nadzieja ze zagraja „jak za dawnych lat”. W dupie mam te hasla ja chce widziec grupe pewnych siebie facetow ktorzy zmierzaja po jasno okreslony cel.
lukasz
7 maja 2016 at 11:40
A ogladanie tej zgraji pseudozawodowców po prostu powoduje ze kibice nie chca ogladac tego produktu, bo co z tego ze ladnie opakowany jak w srodku sam syf i piach. I jeszcze nam Kibicom wciskaja ze wcale nie jest tak zle i tylko my zle widzimy jak to nasi kopacze wspaniale walcza do ostaniej minuty.
Bartolo
7 maja 2016 at 14:42
@lukasz
Uważasz,że rewolucji kadrowej nie wolno robić.Z drugiej strony twierdzisz,że tych pseudokopaczy nie da się oglądać.To jaka jest twoja propozycja???…bez odpowiedzi.Rewolucje przed sezonem to zrobił Piast.Z drużyny z zeszłego sezonu zostało DWÓCH czy TRZECH piłkarzy z pierwszego składu!Więc ja ci mówię:JEST TO MOŻLIWE!Dzisiejszy Piast powstał niemal w całości latem zeszłego roku.Można?Można!Grają jak z nut.Życzę im mistrzostwa.Naszych kopaczy trzeba pożegnać i to najlepiej wszystkich.W zamian wolałbym wziąć żywcem drużynę załóżmy z Pcimia Dolnego,k…a cokolwiek nie wiem amatorów z Bora Bora,chłopaków z 5 ligi bułgarskiej.Cokolwiek,bo z naszych grajków już NIC nie będzie.Więc trzeba spróbować czegoś innego,bo brak rewolucji w składzie to kolejny stracony rok,bo jeżeli ma być dalej tak jak teraz to lepiej to zaorać i postawić biedronkę.