Piłka nożna
Lepsze czasy dla Widzewa?
Zmiany, które zostały dokonane w ostatnich miesiącach w Widzewie Łódź wlały w serca kibiców RTS nadzieję na „lepsze jutro” po stosunkowo słabych poprzednich sezonach. Wiosną większościowym udziałowcem został Robert Dobrzycki, właściciel firmy Panattoni, który do tej pory wydał na Widzew 42 miliony złotych.
W niedawnym wywiadzie Dobrzycki powiedział o najbliższych planach drużyny:
„Pierwszym naszym celem było utrzymanie się w lidze (w poprzednim sezonie – przyp. red). Drugi nasz cel to okienko transferowe, powoli je kończymy, zostały nam trzy transfery. Moim marzeniem jest, żeby ktoś za kilka lat spojrzał na tabelę Ekstraklasy i porównał ją z tą z poprzedniego sezonu i powiedział “No nie spodziewałem się”. Na wynik w piłce składa się jednak zbyt wiele czynników, by mówić teraz o tym, że celem jest mistrzostwo Polski. To na razie marzenie.”
W przerwie pomiędzy sezonami działacze z al. Piłsudskiego podpisali umowy jak na razie z jedenastoma nowymi zawodnikami. Wśród nich jest m.in. Sebastian Bergier (wiadomo z jakiego klubu), Mariusz Fornalczyk (Korona), Samuel Akere (Botev Plovdiv), Ricardo Visus (Real Betis), Maciej Kikolski (Legia), Dion Gallapeni (FC Prishtina) czy Peter Therkildsen (Djurgården). Łącznie na transfery klub wydał ok. 3,3 milionów euro.
Przed sezonem zespół przebywał na zgrupowaniu w Opalenicy i rozegrał siedem sparingów. Pięć z nich drużyna wygrała, a największe wrażenie zrobiło zdemolowanie Jagiellonii 7:1 oraz zwycięstwo 2:0 z Banikiem. Przegrane nastąpiły w spotkaniach z Odrą Opole (1:2) oraz z Miedzią (0:3).
W rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy RTS w pierwszej kolejce pokonał Zagłębie Lubin 1:0 (1:0), a przed tygodniem uległ na wyjeździe Jagiellonii 2:3 (1:1). W domowym spotkaniu z MKS-em na początku meczu przewagę mieli goście, ale potem inicjatywę przejął Widzew i pięć minut przed przerwą Juljan Shehu zdobył pięknego gola. W drugiej połowie lekką przewagę utrzymywali gospodarze, ale nie potrafił zdobyć drugiej bramki. W kolejnym meczu Widzew postawił bardzo trudne warunki Jagiellonii, bardzo dobrze prezentując się przez całe spotkanie. Od 3. minuty prowadziła Jaga, następnie od 25. minuty był remis, a w 60. minucie Widzew zdobył bramkę na 2:1. Ostatecznie w doliczonym czasie gry goście, po szkolnych błędach obrony, pozwolił sobie wbić dwie bramki i przegrali. Ciekawostką jest fakt, że w tym meczu z pięciu strzelonych goli, aż trzy zdobyli zawodnicy, którzy w ubiegłym sezonie grali w GieKSie. Dla BKS-u trafił Dawid Drachal, a dla Widzewa dwie bramki zdobył Sebastian Bergier.
W drużynie Željko Sopića w spotkaniu z GieKSą na pewno zabraknie Petera Therkildsena, który doznał kontuzji w meczu z Zagłębiem.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze