Dołącz do nas

Piłka nożna

Oceny po Koronie Kielce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do zapoznania się z ocenami redakcji za mecz z Koroną Kielce. Jako MVP został wybrany Borja Galan. Oceny zostały podane w skali szkolnej.

Rafał Strączek (5-) – Jeżeli można się do czegoś przyczepić, to jedynie do piąstkowania – ewidentnie nie jest to jego mocną stroną. Zapewnił spokój między słupkami i stanął na wysokości zadania w chwili testu, a pod sam koniec meczu zabrakło po prostu zgrania z resztą zespołu. Jest sporym beneficjentem umiejętności naszych obrońców do wybijania piłki z linii bramkowej.

Lukas Klemenz (5-) – Co do jego mobilności zdania nie zmienimy, natomiast w końcu zaczął grać jak ten Klemenz, którego zapamiętaliśmy z poprzedniego pobytu w Katowicach. Odważny, nieustępliwy i dokładał swoje trzy grosze po stałych fragmentach. Tym razem jego doskoki przynosiły dużo dobrego i nie wyniknęła z nich żadna groźna akcja Korony. Niestety nadal przydarzają mu się kuriozalne błędy, ale przynajmniej przez pozostały czas spisuje się na medal.

Arkadiusz Jędrych (4+) – Był solidnym spoiwem naszej obrony, jednak… Arek Jędrych ma swoją markę w Katowicach i przez pryzmat tego oczekiwania wobec niego mamy większe. Brakowało trochę tego, co jest jego znakiem rozpoznawczym, czyli odważnych piłek do przodu.

Marten Kuusk (5-) – W zasadzie nie ma nawet o czym pisać, zrobił, co do niego należy i nie przytrafił mu się żaden poważny błąd. W kontekście naszej defensywy tak pewny występ całej trójki to coś naprawdę wyjątkowego.

Borja Galan (5; MVP) – Wahadłowy pełną gębą, był tu i tam jednocześnie. Wybijał z naszej linii bramkowej, nadstawiał własną głowę i doskonale spisywał się w defensywie. Wielki szacunek za to, że nie bał się zgrać tak mocnej centry, zabandażowaną już wcześniej głową. W ofensywie prezentował się dosyć sporadycznie i spontanicznie, a jego podania były często niedokładne. Dodatkowy minus za brak skuteczności, bowiem powinien dopisać sobie jeszcze trafienie po rzucie wolnym w pierwszej połowie.

Jesse Bosch (3-) – Uspokoił naszą grę aż za bardzo, takiego typu występu potrzebowalibyśmy w przypadku znacznie ofensywniejszej reszty drużyny. Prawdopodobnie jeszcze nie do końca „załapał” naszą taktykę, a już najwyższy czas na poprawę. Przy innej obsadzie sędziowskiej sprokurowałby karnego po zagraniu ręką.

Mateusz Kowalczyk (4) – Rywale ewidentnie starali się wykorzystać jego agresję w pressingu, a mimo tego i tak potrafił wychodzić zwycięsko z takich potyczek. Dużo jednak było złych decyzji w fazie kreowania sytuacji, często brakowało mu także dokładności.

Marcin Wasielewski (4) – Również brakuje tych kilku procent zrozumienia ze strony reszty zespołu, a i w ofensywie nie dał tyle, ile zazwyczaj obserwujemy. Był jednak do bólu solidny i sporo się w tym spotkaniu nabiegał.

Bartosz Nowak (5-) – Ależ potrafi zirytować, a za chwilę znowu wprowadzić człowieka w zachwyt. Dobrze rozprowadzał nasze ataki, a stałe fragmenty gry znów były naprawdę udane –  chorągiewki przy Arenie Bukowej wydają się być jego naturalnym środowiskiem.

Eman Marković (2-) – Tak, wystąpił w tym meczu. Gdzieś tam się dobrze ustawiał, gdzieś tam dobrze podał, nasze oczekiwania wobec niego też powoli gdzieś się ulatniają. Ciągle wygląda na nieprzyzwyczajonego do takiego pressingu.

Adam Zrel’ak (4-) – Występ z serii „napastnik grający tyłem do bramki”. Schodził na skrzydło, do rozegrania, dużo pressował, ale brakowało go w najważniejszych strefach, w których mógłby stworzyć zagrożenie samodzielnie.


Marcel Wędrychowski (4+) – Jeśli niektórych trzeba motywować przed meczem, tak jego prawdopodobnie trzeba wrzucać do lodowatej wody. Biega, drybluje, odbiera, wchodzi w pojedynki i gra bardzo efektownie, świetny na wejście z ławki. Brakuje mu jednak trochę okrzesania oraz odpowiedzialności i prawdopodobnie przez to Rafał Górak nie wystawia go w wyjściowym składzie.

Sebastian Milewski (5) – Wszedł, zdobył piękną, ważną bramkę i nie wpadł w euforię, tylko od razu wyciągnął wnioski na przyszłość. Mógł mieć także asystę i wejście smoka, ale Nowak minimalnie spalił. Dojrzały piłkarsko zawodnik, warto mieć kogoś takiego na ławce.

Ilja Szkurin (4-) – Brakuje mu tej siły fizycznej, za to wykorzystywał w pojedynkach swoją inteligencję i dynamikę. Podobnie jak w przypadku kolegi spod znaku „9” zabrakło konkretów.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga