Dołącz do nas

Klub Piłka nożna

Piotr Mandrysz odchodzi z „GieKSy”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Decyzją klubu, Piotr Mandrysz przestał pełnić funkcję trenera drużyny GKS Katowice.

Stanowisko trenera drużyny GKS Katowice w Nice I lidze objął w czerwcu 2017 r. zastepując Jerzego Brzęczka. GieKSa w rundzie jesiennej, prowadzona przez Piotra Mandrysza zajęła 7. miejsce w tabeli.

– Dziękujemy trenerowi Mandryszowi za pracę na rzecz GKS-u i życzymy powodzenia w dalszej karierze szkoleniowej. Jeszcze przed rozpoczęciem przygotowań drużyny do rundy wiosennej zaprezentujemy nowego trenera – wypowiedział się na temat odejścia trenera Tadeusz Bartnik, dyrektor sportowy GKS-u.


29 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

29 komentarzy

  1. Avatar photo

    abtyGrzyb

    10 stycznia 2018 at 14:29

    No i sie stało gorszy juz nie przyjdzie

  2. Avatar photo

    KaTe

    10 stycznia 2018 at 14:37

    Co za ciule. Teraz znowu wymiana połowy drużyny i pieprzenie się w II lidze do czasu wybudowania stadionu – czyli ad Calendas Graecas. Tak to jest w klubach zarządzanych przez miasto. Panom Uszokom i Krupom wydaje się, że GKS to – to samo co MPWiK

  3. Avatar photo

    Maks

    10 stycznia 2018 at 14:38

    No i spoko,.,.. myślę że to dobry ruch….

  4. Avatar photo

    Ksawery

    10 stycznia 2018 at 14:43

    Cudowna wiadomość! Musze to dzisiaj oblać! 🙂

  5. Avatar photo

    Mecza

    10 stycznia 2018 at 15:16

    No to teraz kaplica, koniec marzeń o dobrej wiośnie. Walka o utrzymanie. Ciekawe jakie powody.

  6. Avatar photo

    Irishman

    10 stycznia 2018 at 15:25

    Piłkarze (nie do ruszenia) – Trenerzy GKS Katowice 6:0

    …i to byłoby na tyle jeśli chodzi o szansę na awans w ciągu najbliższych kilku lat 🙁 🙁 🙁

  7. Avatar photo

    Mecza

    10 stycznia 2018 at 15:35

    Masakra, straciłem wszelkie nadzieje. Tak ważna była stabilność i trener który zna się na rzeczy. Czy popełniał błędy? Oczywiście ale kurw.. nawet w FM potrzeba przynajmniej 6 miesięcy zanim piłkarze nawet najlepsi taktykę opanują. Jeśli nie ma jakiś mocnych argumentów których nie znany wychodzi na to że Bartnik jest… nie chcę obrażać.

  8. Avatar photo

    Irishman

    10 stycznia 2018 at 15:59

    Mecza, no ale przecież jest stabilnie! Wszyscy, ci których oglądasz od lat zostaną. Może odejdzie kilku, którzy niedawno przyszli ale beton zostanie!

  9. Avatar photo

    Irishman

    10 stycznia 2018 at 16:02

    Ja tylko mam nadzieję, że kiedyś Mandrysz powie jak to wyglądało od środka! Jak było z transferami itp.

  10. Avatar photo

    roberto

    10 stycznia 2018 at 16:03

    Z Motała sie Mandryszowi udało ale widac Bartnik nie da sobie narzucać kogo ma sprowadzać Mandrysz chciał kolejnego grajka z Niecieczy Flisa a Bartnik powiedział NIE i dobrze. Bo mam wrazenie ze dżazgą we fiucie był właśnie trener!!!!

  11. Avatar photo

    Tomek

    10 stycznia 2018 at 17:19

    Jasny sygnał, że nie gramy o awans. Prokić -najlepszy zawodnik odchodzi do sąsiada w tabeli, stare dziady zostają i za naszą kasę będą udawać że grają.

  12. Avatar photo

    Dziadek

    10 stycznia 2018 at 18:53

    Mieszane uczucia. Szamotał się jesienią, kibicom ubliżał, ale końcówkę miał ok i myślałem, że coś trybi. Teraz na pewno budowa od nowa, czyli sezon stracony. A z 7 lokatą po jesieni i 6 pkt straty do drugiego można było jeszcze atakować ekstraklasę…

  13. Avatar photo

    MARCIN

    10 stycznia 2018 at 19:07

    Charakterek to Mandrysz ma i nie dziwię się, że nigdzie nie zagrzewa długo miejsca..

  14. Avatar photo

    Berol

    10 stycznia 2018 at 19:08

    tak czy inaczej trudno sobie wyobrazic bardziej zjebany rok jak 2017 w ryj na kazdym kroku od piłkarzy ,zniechecenie do siebie nawet najwierniejszych kibiców.Zgadzam sie że głównym problemem nie były tu osoby trenerów a banda chujograjców w naszych koszulkach którym raz sie chciało ale przewaznie raczej sie nie chciało a juz w kazdym waznym dla nas meczu to musowo musieli nam napluc w pysk swa postawa …..Oprócz wywalenia trenera trzeba jeszcze wywalic musowo paru z tej bandy pseudopiłkarzy ,Nam nawet nie potrzeba jakiegos wybitnego trenera tylko goscia który wziąłby to towarzystwo wreszcie za ryj i zmusił do roboty .

  15. Avatar photo

    achim

    10 stycznia 2018 at 19:37

    Był jaki był, ale info jakby z 1 kwietnia. Prokić, Mandrysz … chyba coś sie kroi grubszego, a 6 pkt wydaje sie możliwe do odrobiynio.

  16. Avatar photo

    groszek

    10 stycznia 2018 at 20:29

    Marek Koniarek ? 🙂

  17. Avatar photo

    @Berol

    10 stycznia 2018 at 20:52

    Takim kimś miał być Mandrysz. Mówili, że jak on nie to już nikt. No i wziął za ryj więc wyleciał (albo chciał wzmocnień a nie osłabień a dostał na dzień dobry „prezent” w postaci Prokicia).Tymczasem banda nierobów zostanie, cieplutkie posadki i wysokie kontrakty Goncerza, Kamińskiego, Foszmańczyka i reszty pozostają niezagrożone

  18. Avatar photo

    Maks

    10 stycznia 2018 at 21:11

    Jutro lub pojutrze nazwisko nowego trenera..

  19. Avatar photo

    Irishman

    10 stycznia 2018 at 21:59

    Co tam 6 punktów? Ludzie, czego Wy chcecie! Przecież właściciel klubu ogłosił jeszcze chyba we wrześniu, ŻE NIE MA SZAN NA AWANS! No to jak nie to nie ma! I tyle w temacie!

  20. Avatar photo

    kejta

    11 stycznia 2018 at 00:16

    Czy wie ktos ktorego to juz trenera zwolnil najlepszy srodkowy obronca wszechczasow w Gieksie M. Kaminski??

  21. Avatar photo

    @Irishman

    11 stycznia 2018 at 00:52

    Dokładnie. Niestety Mandrysz niebezpiecznie zbliżył się do strefy awansu a może i chciał awansu i wzmocnień żeby tego dokonać ! A tu trzeba spełnić plany Krupy… Skoro prezydent po kilku meczach sezonu wypowiedział takie słowa, to nie znaczy, że nie wierzy, to znaczy, że zakładał tak od początku.

  22. Avatar photo

    kejta

    11 stycznia 2018 at 02:48

    Odstawiajac juz zarty na bok czas porzadnie sie zastanowic (tutaj licze na Shella I jakis felieton jutro) o co tutaj chodzi? Podobno Mandrysz przyjechal na Bukowa rozmawiac o celach transferowych a tymczesem uslyszal ze jest zwolniony co bylo szokiem nie tylko dla niego ale wszystkich w klubie. Do tego Mandrysz ma kontrakt jeszcze przez 1,5 roku wiec Nasze Miasto bedzie go musialo splacic! A do tego nastepca ma zostac Paszulewicz zwolniony z Olimpii kilka dni temu i ma podpisac polroczny kontrakt!! GKSie dokad zmierzasz…?

  23. Avatar photo

    Mecza

    11 stycznia 2018 at 06:44

    Do tego nowy trener ogłosi że każdy ma czystą kartę i dostanie szansę. Znowu trener będzie przez kilka miesięcy próbował Kalinkowskiego, Goncerza, Pleve i im podobnych a my będziemy musieli za to płacić i oglądać znowu to samo.

  24. Avatar photo

    stefano

    11 stycznia 2018 at 08:49

    Koniec z pierdoleniem się , kto chce grac o awans , to gra reszta OUT.
    Bartnik , jedziesz dalej z tymi opierdalaczami.

  25. Avatar photo

    Irishman

    11 stycznia 2018 at 09:02

    Stefano…. pytanie, czy nie jest odwrotnie???

  26. Avatar photo

    furti

    11 stycznia 2018 at 09:11

    robia nos w chuja tak samo z awansem ja i ze stadionem kurwy jebane !!! do wora z chujami

  27. Avatar photo

    KaTe

    11 stycznia 2018 at 09:37

    Paszulewicz? Eksperyment na żywym organizmie.
    Trenerzy na pół roku. Piłkarze na sezon. Zostaje 1500 kibiców, którzy muszą to oglądać i wierzyć w bajki…

  28. Avatar photo

    stefano

    11 stycznia 2018 at 10:15

    Irish , gorzej już nie będzie , bo kibic ma tez jakies granice.
    Wszyscy chcieli rewolucji i zmian , to mamy , czekamy na kolejne zwolnienia .
    Po tak upokazającym roku , niech wietrzą szatnie ile się da.
    Krupa i tak ma wyjebane na awans.

  29. Avatar photo

    potf

    11 stycznia 2018 at 16:48

    Może trochę dziwny moment na tak drastyczną decyzję zarządu, ale okej, pan Mandrysz swoim prowadzeniem Gieksy już od dawna mnie nie przekonywał, mimo że u progu sezonu wiara w niego była.

Odpowiedz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Tychach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W 20. kolejce THL nasza drużyna wyruszyła do Tychów żeby zmierzyć się z miejscowym GKS-em.

Pierwszą tercję rozpoczęliśmy od szarpanej gry w tercji neutralnej. Dopiero w 4. minucie strzał na bramkę Fucika zdołał oddać Wronka, ale jego uderzenie nie sprawiło problemów bramkarzowi gospodarzy. W 7. minucie miejscowi wyszli na prowadzenie. W drugiej połowie pierwszej odsłony nasza drużyna stanęła przed szansą wyrównania wyniku za sprawą liczebnej przewagi. Pomimo oddania kilku groźnych strzałów, to żaden z naszych zawodników nie zdołał pokonać Fucika. W 19. minucie fantastyczną interwencją popisał się Eliasson ratując nas przed utratą drugiej bramki. Chwilę przed syreną kończącą pierwszą tercję Eliasson ponownie zachował czujność i pewnie obronił kolejne strzały gospodarzy.

Drugą tercję rozpoczęliśmy od zdecydowanego ataku na bramkę Fucika, blisko zdobycia bramki był Wronka i Varttinen. W 24. minucie gospodarze zdobyli drugą bramkę, wykorzystując liczebną przewagę. Kilkanaście sekund później gospodarze ponownie podwyższyli. W 25. minucie nastąpiła zmiana bramkarza w naszej drużynie. W 28. minucie czwartą bramkę dla drużyny gospodarzy zdobył Drabik, wykorzystując bierną postawę naszych obrońców. W 33. minucie w sytuacji sam na sam z Fucikiem znalazł się Dupuy, ale jego strzał był za lekki, by pokonać bramkarza gospodarzy. Na sam koniec drugiej odsłony gospodarze po raz piąty wbili krążek do naszej bramki.

Trzecią odsłonę rozpoczęliśmy od kilku strzałów na bramkę Fucika. Jednak to gospodarze ponownie znaleźli drogę do naszej bramki, zdobywając szóstą bramkę w tym meczu. Minutę później po raz siódmy do bramki trafił Viinikainen. Na sam koniec meczu bramkę honorową dla naszej drużyny zdobył Jonasz Hofman.

GKS Tychy – GKS Katowice 7:1 (1:0, 4:0, 2:1)

1:0 Filip Komorski (Valtteri Kakkonen, Rafał Drabik) 06:16
2:0 Alan Łyszczarczyk (Rasmus Hejlanko, Valtteri Kakkonen) 23:23, 5/4
3:0 Mark Viitianen (Dominik Paś) 24:18
4:0 Rafał Drabik (Szymon Kucharski, Mateusz Bryk) 27:48
5:0 Mateusz Gościński (Hannu Kuru, Olli Kaskinen) 38:56
6:0 Hannu Kuru (Juuso Walli, Bartłomiej Pociecha) 45:23
7:0 Olli-Petteri Viinikainen (Alan Łyszczarczyk, Rasmus Hejlanko) 47:54
7:1 Jonasz Hofman

GKS Tychy: Fucik, Lewartowski – Viinikainen, Bryk, Łyszczarczyk, Komorski, Knuutinen – Kaskinen, Kakkonen, Jeziorski, Kuru, Heljanko- Walli, Pociecha, Karkkanen, Paś, Viitanen – Bizacki, Ubowski, Drabik, Kucharski, Gościński.

GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Maciaś, Hoffman, Wronka, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Anderson, Monto, Dupuy – Runesson, Lundegard, Michalski, McNulty, Hofman Jo. – Chodor, Dawid, Hofman Ja.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Komu nie zależało, by zagrać?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Gdy wyjrzałem dziś za okno z pokoju hotelowego, zobaczyłem szron na pobliskich dachach. I tyle. Śniegu nie było ani grama, jedyne, co mogło nas przyprawiać o lekkie dreszcze to przymrozek i konieczność spędzenia tego meczu w tak niskiej temperaturze. Wiadomo jednak, że podczas dobrego widowiska można się porządnie rozgrzać i emocje sportowe niwelują jakiekolwiek atmosferyczne niedogodności. Głowiłem się, jak to jest, że w różnych rejonach Polski mamy atak zimy, a przecież okolice bieguna zimna, które teoretycznie najbardziej są narażone na popularny biały puch, tym razem są wolne od tego.

Gdy jechałem autobusem na mecz i zaczęło lekko prószyć – a było to o godz. 10.30 ani przez myśl nie przeszło mi, jak to się wszystko skończy. Po prostu – śnieg zaczął sobie padać, nie był to jakiś armagedon, a i same opady śniegu, choć były wyraźne, nie przypominały tych, które znamy z przeszłości.

Po wejściu na stadion zobaczyłem taką właśnie oprószoną murawę – niezasypaną. Białawo-zieloną lub zielonkawo-białą. Typowy widok, gdy mamy pierwsze opady śniegu w roku lub też szron po mroźnej nocy. Białe gunwo (że tak zejdziemy z romantycznej wersji o puchu) ciągle jednak z białostockiego nieba spadało. I w pewnym momencie rzeczywiście murawa stała się dość biała. Nie przeszkodziło to jednak obu drużynom oraz sędziom rozgrzewać się. Kibice wypełniali stadion, zwłaszcza ci z Jagiellonii jeszcze przed meczem głośno dopingując swój zespół. Sympatycy GieKSy powoli zaczęli wchodzić na sektor gości i też dali znać o sobie. Przyznam, że nie myślałem w ogóle o tym, że mecz może się nie odbyć. Nie miałem takiego konceptu w głowie.

Za łopaty wzięło się… kilka osób. Zaczęli odśnieżać pola karne. Wyglądało to tak, że na jednym skrzydle stało trzech chłopa i sami nie wiedzieli, jak się za to zabrać. „Gdzie kucharek sześć…” – powiedziałem Miśkowi. A na drugim skrzydle szesnastki jeden jegomość odśnieżył na kilka metrów szerokość pola karnego, pokazując, że „da się”. A tamci deliberowali. Do tej pory odśnieżone były tylko linie i wspomniany kawałek. Na drugim polu karnym natomiast jakiś artysta „odśnieżał” w taki sposób, że zagarniał, wręcz zdrapywał śnieg, zamiast go nabierać na łopatę. Nie trzeba być śnieżnym omnibusem, żeby wiedzieć, że średnio efektywna jest to metoda. Po niedługim czasie wszyscy położyli na to lachę i sobie poszli czy tam przestali działać.

Dopiero kilka minut przed meczem zorientowałem się, że sędzia się dziwnie zachowuje, wychodzi i sprawdza. Załączyłem Canal+, by nasłuchiwać wieści i tam było jasne, że arbiter Wojciech Myć sugerował, iż szanse na rozegranie tego spotkania są dość marne. Potem wyszedł na boisko jeszcze raz, ze swoimi asystentami i patrzyli, jak zachowuje się piłka. W moim odczuciu ta rzucana i turlana przez nich futbolówka reagowała normalnie, z odpowiednim odbiciem czy brakiem większego oporu przy toczeniu się po ziemi. Do końca miałem nadzieję, że mecz się odbędzie.

Sędzia jednak zadecydował inaczej. W wywiadzie dla Canal+ powiedział, że ze względu na zdrowie zawodników, a także ograniczoną widoczność – podejmuje decyzję o odwołaniu meczu. Podał też argument, że do pomarańczowej piłki przykleja się śnieg i tak jej nie widać. A linie, które zostały odśnieżone i tak za chwilę zostałyby zasypane.

Mecz się nie odbył.

Odniosę się więc najpierw do słów sędziego, bo już one są dla mnie kuriozalne. Odśnieżone linie po 40 minutach (także już po odwołaniu meczu) nadal były widoczne. I nie zanosiło się specjalnie na to, że mają zostać momentalnie zasypane. Nawet jeśli – to chwila przerwy w meczu lub po prostu w przerwie między dwiema połowami – pospolite ruszenie do łopat i gotowe. A argument o piłce to już kuriozum do kwadratu. Na Boga – przecież śnieg to nie jest jakiś klej czy oleista substancja. I nawet jeśli w statycznej sytuacji klei się do piłki, to jest ona cały czas KOPANA. Dla informacji pana Mycia – to powoduje drgania w futbolówce, a to (plus odbijanie się od ziemi) z piłki przyklejony kawałek śniegu strząsa. Więc naprawdę nie mówmy takich głodnych kawałków na głos, bo tylko wzmacniamy opinię o sędziach taką, a nie inną.

Trener Siemieniec już po decyzji mówił dla Canal Plus, że z punktu widzenia logistyki w rundzie jesiennej, nie na rękę jest im nie grać, w domyśle, że ten mecz trzeba będzie jeszcze gdzieś wcisnąć. Tylko przecież WIADOMO, że tego spotkania nie da się rozegrać jesienią, bo przecież po ostatnim meczu ligowym Jaga gra dwa razy w Lidze Europy plus jeszcze w środku grudnia zaległy mecz z Motorem. Więc z GKS musieliby zagrać tuż przed świętami, a przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie przedłuży rundy GieKSie o dwa tygodnie z powodu zaległego meczu. Niech więc trener Adrian nie robi ludziom wody z mózgu. Poza tym trener powiedział, że ze względu na stan boiska, była to jedyna i słuszna decyzja i trudno nie było odnieść wrażenia, że z powodu napiętego terminarza właśnie TERAZ, dłuższy oddech dla Jagiellonii to najlepsze, co może ich spotkać…

A Rafał Górak? Bardzo dyplomatycznie mówił, że rozumie decyzję sędziów, ale chyba trzy razy podczas wywiadu dał do zrozumienia, jakie miał zdanie… Panowie za zamkniętymi drzwiami rozmawiali, każdy dał swoje argumenty. Trener zwrócił uwagę, że ze względu na szczelnie wypełniony sektor gości mogło to wyglądać inaczej. Że białe linie widać i przy dobrej woli organizatora, boisko można byłoby doprowadzić do stanu używalności. Że taki wyjazd bez meczu to dodatkowe koszty dla klubu. Jakbym więc miał typować, to pewnie wyglądało to tak „ej Rafał, wiesz, jak jest, jaką mamy sytuację, wiem, że nie jest to wam na rękę, ale zgódź się na przełożenie meczu, odwdzięczymy się dobrym winkiem”… Być może więc ze względu na solidarność kolegów po fachu i gentelmen’s agreement, szkoleniowiec, mimo że wolałby zagrać – nie oponował.

No i właśnie. To jest pytanie – czy komuś zależało, żeby wykorzystać opady i meczu nie rozegrać? Powiem wprost – reakcja organizatora meczu na tę „zimę” jest mocno zastanawiająca i nie wiem, czy Jagiellonia nie powinna z tego tytułu ponieść konsekwencji. Powtórzę – klub nie zrobił absolutnie nic, żeby ten mecz rozegrać. Począwszy od prognoz – przecież atak zimy w Polsce był już wczoraj, więc nie można było nie zakładać, że podobna sytuacja powtórzy się w Białymstoku. A jeśli tak, to przygotowuje się zastępy ludzi – choćby na wszelki wypadek – do tego, żeby boisko odśnieżyć. Pamiętacie, co było w zeszłym sezonie w meczu Radomiaka z Zagłębiem? Momentalnie, w ciągu kilku minut płyta po nawałnicy zrobiła się biała. Tam też było ryzyko przerwania i odwołania meczu. Ale ludzie robili, co w swojej mocy, odśnieżali, jak tylko się da i spotkanie zostało dokończone. Wczoraj w Rzeszowie kompletnie zasypany stadion został odśnieżony i mecz również się odbył. A w Białymstoku? Nie było chętnych czy nie miało ich być? Mogli nawet tych żołnierzy wziąć, co to zawsze są na trybunach. Cokolwiek. A tutaj kilku ludzi z łopatą zaczęło nieskładnie machać, ale chyba ktoś im powiedział, że to bez sensu – no i przestali.

Nie będę wnikał, czy na takim boisku można grać czy nie. Jak bardzo wpływa to na zdrowie zawodników. Wiem, że w przeszłości takie mecze się odbywały i nikt nie płakał i nie zasłaniał się ani zdrowiem, ani terminarzem. GieKSa taki mecz rozgrywała z Arką Gdynia – pamiętny z niewykorzystanym karnym Adamczyka – i jakoś się dało. Nie jest to może najbardziej estetyczne widowisko, ale mecz jest rozegrany i jest z głowy.

Natomiast tu nie chodzi o to, czy na zaśnieżonym boisku można grać. Chodzi o to, że nikt nie zajął się odśnieżaniem. Dlatego cała ta sytuacja ostatecznie wydaje mi się po prostu skandaliczna. Dosłownie godzinkę śnieg poprószył – bez jakiejś większej nawałnicy – i odwołujemy mecz.

I tak – piłkarze pojechali sobie na drugi koniec polski, by pobiegać na murawie stadionu Jagiellonii. Klub zapłacił za hotel, wyżywienie, przejazd. Teraz będzie to musiał zrobić drugi raz – najpewniej na wiosnę. Kibice zrywali się o drugiej w nocy, niektórzy pewnie nawet nie poszli spać, by stawić się na zbiórkę w ciemnych Katowicach. Jechali w tak wielkiej liczbie przez cały kraj – też przecież zapłacili za bilety i przejazd. I dostali w bambuko, bo paru osobom nie chciało się wyjść i doprowadzić boisko do jako takiego stanu.

Uważam, że PZPN czy Ekstraklasa, czy kto tam zarządza tym całym grajdołkiem, nie powinien przyzwalać na taką fuszerkę. To jest kupa kasy i czas wielu ludzi, którzy zdecydowali się do Białegostoku przyjechać. To po prostu jest nie fair.

Nieraz bywały jakieś sytuacje czy to z pogodą, czy wybrykami kibiców i kapitanowie lub trenerzy obu drużyn zgodnie mówili – gramy/nie gramy. Była ta wyraźna jednogłośność. A czasem spór. Grano nawet po zapaści Christiana Eriksena – choć tam akurat uważam, że ta decyzja była fatalna (choć z drugiej strony to Euro, więc logistyka dużo trudniejsza). Tutaj zabrakło determinacji, żeby mecz rozegrać. Rozumiem trenera Góraka, że podszedł dyplomatycznie do sprawy. Ja tego protokołu dyplomatycznego trzymać nie muszę i wysuwam hipotezę, że komuś na rękę był ten niezbyt wielki opad śniegu.

Dotychczas wielokrotnie pisałem i mówiłem, że cenię Jagiellonię i Adriana Siemieńca za to, jak łączą ligę i puchary. Byłem pod wrażeniem, że rok temu Jaga nie przełożyła spotkania z GKS na jesień, gdy sama była pomiędzy meczami z Ajaxem – trener gospodarzy dzisiejszego niedoszłego pojedynku mówił, że poważna drużyna musi umieć grać co trzy dni. Tym razem jednak w obliczu meczu z KuPS i końcówki ligi, takie zdanie przestało już zobowiązywać.

Nam nie pozostaje nic innego, jak przygotować się do sobotniego spotkania z Pogonią. Oby piłkarze GKS również wykorzystali fakt, że nie będą mieli Jagi w nogach i jak najlepiej mentalnie i fizycznie przygotowali się do spotkania z Portowcami. A z Jagiellonią i tak się już niedługo zmierzymy, bo za jedenaście dni w Pucharze Polski.

Kups!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz z Jagiellonią odwołany!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W związku z atakiem zimy w Białymstoku i niezdatnymi według sędziego warunkami do gry mecz Jagiellonia Białystok – GKS Katowice został odwołany.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga