SK 1964
Poszukujemy przewoźników
Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” poszukuje przewoźników chętnych do jeżdżenia z kibicami GieKSy podczas zbliżającego się sezonu. Interesują nas zarówno autokary, jak i busiki. Prosimy o podawanie w zgłoszeniach numeru telefonu do właściciela, krótki opis floty, liczbę miejsc oraz cenę. Prosimy jedynie o sprawdzone namiary, czyli takich przewoźników którzy wiedzą że wyjazdy kibicowskie nie są szkolną wycieczką. Liczymy na aktywność kibiców GieKSy w poszukiwaniach – większa ilość przewoźników powinna pozytywnie wpłynąć na cenę wyjazdów. Zgłaszać można się między innymi poprzez formularz kontaktowy na naszej stronie internetowej.
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.


BMG
16 lipca 2012 at 21:18
Na którą ligę te wyjazdy będą?
GieKSiarz
16 lipca 2012 at 22:18
logiczne że na PIERWSZĄ !!
chyba że podoba Ci się pomysł fuzji….
Wodogłowiec
16 lipca 2012 at 22:42
gdzie chcecie jeździc tymi busikami do krakowa? kurwa mac
ŁYSY
16 lipca 2012 at 23:00
Busami pod dom Króla,jesli prawda jest to co piszą 🙁
Arcymon
16 lipca 2012 at 23:44
Pewnie że na ekstraklasę tylko nie wiadomo czy do Grodziska, Warszawy, Krakowa czy do Suwałk: http://zeszlami.pl/pokaz/423/koncept-jozefa-wojciechowskiego.html
:DDD
Damian
16 lipca 2012 at 23:46
Tylko GieKSa przy zielonej trawie e nie przy zielonym stoliku!!!!!!!
Nigdy nie zaakceptuje tej fuzji.
MARTIN
16 lipca 2012 at 23:55
Nie ma mowy że podje na tą Ekstraklase!! To nie będzie nasz GKS!
KARTAMAN
17 lipca 2012 at 00:06
KOLEJNI ŚMIESZNI SIĘ ZNALEŹLI! NA CO CHCECIE JEŹDZIĆ? MOŻE W PRAYSZŁYM SEZONIE POJEŹDZIMY NA LEGŁĄ? PFF! PRECZ Z OKUPANTEM!
Centrum
17 lipca 2012 at 01:44
Co kurwa nie bd jezdzic jak bedziecie to nie bd Nasza Gieksa ale pokazmy ze kibice nie upadli tylko klub! pierdolenie wszyscy do krakowa i bluzgac huji zlodzieji!! Pomyslcie !! tu trzeba sie utorzsamiac jako gieksa a nie ze jedziemy na kp katowice i inne wynalazki tylko Reprezentowac Giekse!!! kurwa mac!
AS
17 lipca 2012 at 02:10
Jo do zodnego Krakowa nie byda jezdził ani sosnowsia na te KP, dejcie se pokój. To jest całkiem nowy twór-klub. Nie jestem sprzedajna kurwa. Jestem kibicem GKS Katowice od 85 roku i bede zawsze tam gdzie Nasza GieKSa gra, choby to było w B-klasie
BMG
17 lipca 2012 at 08:15
GieKSiarz weź mnie nie obrażaj.
Oby było tak jak mówisz, że SK ma plan. Choć osobiście już w nic nie wierzę…
Żadnej fuzji qrwa, zacznę na ruch jeździć jak Boga Kocham jeśli do tego dojdzie.
krokiet
17 lipca 2012 at 12:03
zalosni jestescie… chcecie jezdzic na to gowno !!?? TO NIE JEST GIEKSA ZA KTORA DARLISMY MORDY ILE BYLO SIL I ZA KTORA SIE JEZDZILO NA KONIEC POLSKI ZEBY DOPINGOWAC !!!! PIERDOLE TO KP !!! JEZDZILEM OD 12 LAT !!! JAK GIEKSA ZACZNIE OD 4 LIGI ZACZNE JEZDZIC ZNOWU A NA TO GOWNO NIE MAM ZAMIARU !! SPRZEDALISCIE SIE TAK JAK ZARZAD !!!!
Wlodek
17 lipca 2012 at 12:13
zgadzam sie z krokietem tez pierdole takie gowno ale zaraz to przeciez logiczne prawda???
nie zamierzacie chyba dopingowac kp katowice ???
INO GieKSa !!!
Hank
17 lipca 2012 at 12:56
Panowie jeżeli to jest prawda to czy jest organizowany jakiś protest/manifestacja w centrum Katowic pod UM? Uważam, że powinna byc jakaś reakcja na to. No i bojkot KP. Zdaję sobie sprawę, że praktycznie nic nie można zrobić w tej sprawie więcej. Według gazety za 2 miesiące ma być z powrotem GKS Katowice, więc trzeba jakoś reagować na to. Trzymcie sie
do bmg
17 lipca 2012 at 13:50
„zacznę na ruch jeździć jak Boga Kocham jeśli do tego dojdzie” to spierdalaj do nich smrodzie, a my nawet jak bedize trzeba to od B-klasy zaczniemy
Romuald (ten Piękny)
17 lipca 2012 at 14:12
WYCOFAĆ OGŁOSZENIE!!! NIKT NIGDZIE NIE POJEDZIE NA ŻADEN MECZ TEGO GÓW..A!!!!
AS
17 lipca 2012 at 14:26
Ludzie którzy pójdą na taki mecz nie mają sie co nazywać kibicami GieKSy
Centrum
17 lipca 2012 at 14:42
Pierdolenie,zobaczymy co zrobia wazniejsi ludzie z Kibicow GiekSy moze jakis bunt lub Rozjebanie tego klubu poprzez kibicow !
worriorek
17 lipca 2012 at 15:54
W dupie mam te wyjazdy zadne KPkatowice trzeba isc pod ratusz by Uszok rozpierdolil te towarzystwo
Pietja
17 lipca 2012 at 15:59
Już nic zdołacie zdziałać. Wasz właściciel kupił Wasz klub za 5mln srebników. Tyle jest warta Wasza tradycja i honor klubu… Przykre… Ten twór zleci po sezonie. Powinniście zrobić protest 2 miesiące temu, tak jak to zrobiła Pogoń i Śląsk. Nie może tak być, że każdy kupuje sobie licencję w ekstaklasie, to jest po prostu chore jak cała nasza piłka i ten PZPN… Skończycie jak Polonia w IV lidze i zaczniecie wszystko od początku.
DISKOPOLO => KATOPOLO – i to nie jest śmieszne…
Łączę się z Wami w bólu…
Kibic Legii
worriorek
17 lipca 2012 at 16:14
Chodza na Gieksa 40 lot za bajtla jak trzymol jeszcze Czaja .Trzeba bojkotowac ten sztuczny stwor,niech sie Krol som kibicuje KP KATOWICE. TO NIEJEST NASZA DRUZYNA WOLA CHODZIC NA A LUB B KLASA GRUNT ZEBY TO BYLA NASZA KOCHANO GIEKSA.CO NATO PREZYDENT MIASTA KATOWICE .GDZIE JEST NASZE HASLO . KATOWICE GRAMY FER PLAY.CZY ZNOW MOMY SIE WSTYDZIC ,ZA JAKIS GAMONI .JO W KAZDYM RAZIE NIEMOM ZAMIARU NIKAJ JEZDZIC . MOMY SWOJ STADION .MOM NADZIEJA ZE REZERWY NIEZMIENIOM NAZWY ,I IM BYDA KIBICOWOL JAK BYDZIE NASZA GIEKSA .KROL WEZ SWE ZABAWKI ISWYCH PRZYDUPASOW I WYNOS SIE Z GIEKSY GODO CI TO STARY CHOP
Pszczyna
17 lipca 2012 at 19:01
najgorsze je to ze smrody a przedewszystkim zabole cieszom sie z upadku klubu bo kibice pojdom za ich klubym,nigdy nie pojda na inny klub,jo jezdza na Banik i chuj
Robert
17 lipca 2012 at 20:11
a co ma UM do tego że prywatny koleś kupił inny klub i jego licencje??? Popukajcie sie w łeb. GKS to nie miejski klub tylko tego kto daje kase. A ja jako podatnik i nie kibic nie życzę sobie żeby z min moich podatków sponsorowano kopaczy.
Robert
17 lipca 2012 at 20:14
a i jeszcze jedno. Jak komuś nie pasi to niech na smrodów jeździ. Bo pewien czas temu widziałem jakiegoś kolesia z młyna co sie ze śmierdzielami zwąchał a w młynie na nich nadawał.
dd
17 lipca 2012 at 20:39
na ekstraklase
Luke Skywalker
17 lipca 2012 at 22:30
Pietja co Ty dupisz człowieku ?! Nie wiem czy masz problemy z logicznym myśleniem ale król kupił Polonie za 5 mln, a nie GieKSe !!!
Nasze barwy i nasza tradycja jest BEZCENNA!
A jako Legionista chyba powinieneś wiedzieć co znaczy walka z pojebanymi biznesmenami chcącymi bawić się w piłke…
INO GieKSa! Nawet w IV lidze wolę żebyśmy grali niż sprzedać się jak Polonia 4 lata temu! I teraz dostali po mordzie.. zamiast extra mają IV lige.
gks
17 lipca 2012 at 22:35
Albo na 1-szo liga abo dupa.. bojkot tego ekstraklasowego tworu!! GKS to mo być klub z zasadami a nie PRZEKRĘTAMI!!!
Luke Skywalker
17 lipca 2012 at 22:35
a ty robert jak ci cos nie pasuje do wypierdalaj do Chorzowa!
Katowice to miasto GieKSy czy ci sie to podoba czy nie i miasto powinno dbać o swoją najlepszą szansę na promocje poprzez GieKSe.
Mietek
18 lipca 2012 at 06:15
Jaka GieKsa, hehehe teraz to klub piłkarski Katowice Panowie i Panie.
waszsąsiad
18 lipca 2012 at 17:36
Jo wiyrza i wspumnicie moja słowa że kiydyś znów Katowice bydom cołkie Niybieskie. pyRsk 🙂