Piłka nożna
Wszyscy jeszcze mogą spaść
Kolejne kolejki nie przynoszą rozwiązań w tabeli. Lech Poznań, mimo okupowania fotelu lidera na 7 kolejek przed końcem, dalej ma matematyczne szanse na spadek, a ostatnią Termalicę od pucharów dzieli 16 punktów. Co przyniesie nam Ekstraklasa w 28. kolejce?
Dzisiaj (10 kwietnia) polską piłkę obiegła informacja o śmierci Jacka Magiery, drugiego trenera reprezentacji Polski. W związku z tym PZPN ogłosił minutę ciszy przed wszystkimi meczami nadchodzącej kolejki.
Pierwszy mecz odbędzie się w Płocku, gdzie Wisła podejmie Lechię Gdańsk. Gospodarze mają okazję wrócić na miejsca premiowane pucharami, jednak nie są jedyni w pościgu za top 4. Na równi punktowo z Nafciarzami są także dwie inne ekipy – Raków Częstochowa i GKS Katowice. Lechia Gdańsk nie powinna znajdować się w Ekstraklasie. Dookoła Korony Kielce stało się ostatnio głośniej głównie za sprawą kontraktu dla Martina Remacla, a właściwie jego braku. Podstawowy zawodnik Jacka Zielińskiego na razie mówi, że chce dać z siebie dać maksimum w ostatnich siedmiu meczach, co raczej nie jest powodem do zadowolenia fanów ze świętokrzyskiego. Rywalem ekipy z Kielc będzie Jagiellonia Białystok, której tragiczne punktowanie od kilku kolejek nie przeszkadza w zajmowaniu pozycji wicelidera. Kilka dni temu Jagiellonia Białystok podpisała nowy kontrakt z Adrianem Siemieńcem, chyba ostatecznie znika temat przejścia trenera do innego klubu.
Weekend rozpocznie pojedynek na dnie. Widzew Łódź ma aktualnie pięć punktów przewagi nad Termalicą, potencjalnie po tym meczu może się ta różnica zredukować do dwóch. Termalica odblokowała się w poprzedniej kolejce, a w Łodzi ma szansę zrobić bardzo śmieszną rzecz. Do Widzewa ciągle nie wrócili Kapuadi oraz Bukari, chociaż brak tego drugiego można postrzegać jako wzmocnienie. Słonie dalej mają daleko do utrzymania, ale wygrana w Łodzi pozwoliłaby na marzenia fanom z Niecieczy. Zagłębie Lubin stwierdziło, że nie ma zamiaru już więcej wygrywać spotkań i poszybowało z pierwszego miejsca na czwarte w trzy kolejki, przegrywając wszystko, co się dało. Miedziowi zmierzą się u siebie z rywalem w gorszej formie, bo na ich stadionie pojawi się Radomiak. Zawirowania trenerskie ewidentnie nie służą zespołowi z Radomia, od początku roku udało im się wygrać tylko z tragiczną na wyjazdach Arką Gdynia, poza tym uzyskali pięć remisów. Legia Warszawa ciągle czuje oddech strefy spadkowej na karku, lecz poza pierwszym meczem 2026 roku nie poniosła ani jednej porażki. Fakt, wygrali tylko dwa razy, ale jest to już duży progres względem poprzedniej części sezonu. Legioniści podejmą u siebie świeżo upieczonego finalistę Pucharu Polski – Górnika Zabrze.
Cracovia ma przed sobą mecz, którego według logiki nie powinna przegrać, czyli prawdopodobnie jednak straci w nim punkty. Do Krakowa w niedzielę przyjedzie najmniej skuteczna drużyna na wyjazdach w tym sezonie, czyli Arka Gdynia. Pierwszy mecz za sterami nadmorskiego klubu Dariusza Banasika okazał się bardzo udany, Arka wygrała na swoim stadionie 3:1. Może nowemu trenerowi uda się odczarować te wyjazdy? Drugi finalista Pucharu Polski zagra na wyjeździe w Lublinie. Raków może być mocno zmęczony po 120 minutach gry w czwartek, to będzie grało na korzyść Motoru. Lech Poznań podejmie u siebie GieKSę i to raczej gospodarze będą postrzegani jako faworyci tego pojedynku. Katowiczanie także mają dużo minut w nogach po półfinale, a do tego pod znakiem zapytania stoi występ Lukasa Klemenza, zmienionego w trakcie ostatniego meczu z powodu problemów z łydką.
Kolejka zakończy się w Gliwicach. Tam Piast podejmie drugą najsłabszą na wyjazdach drużynę w tym sezonie, czyli Pogoń Szczecin. Piast za to prawie najmniej w lidze korzysta z przewagi własnego stadionu, również są drudzy od końca w tej statystyce. Gospodarze bardzo skomplikowali sobie sytuację w tabeli porażką z Termalicą, co zauważa sam Daniel Myśliwiec, trener Piasta. Oba zespoły aktualnie dzieli w tabeli jeden punkt.
Piątek (10 kwietnia):
Wisła Płock (5.) – (9.) Lechia Gdańsk | 18:00 (Canal+ Sport 3)
Korona Kielce (10.) – (2.) Jagiellonia Białystok | 20:30 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport, Canal+ 4K)
Sobota (11 kwietnia):
Widzew Łódź (17.) – (18.) Bruk-Bet Termalica Nieciecza | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Zagłębie Lubin (4.) – (13.) Radomiak Radom | 17:30 (Canal+ Sport 3)
Legia Warszawa (15.) – (3.) Górnik Zabrze | 20:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 4K)
Niedziela (12 kwietnia):
Cracovia (11.) – (16.) Arka Gdynia | 12:15 (Canal+ Sport 3, Canal+ 360)
Motor Lublin (8.) – (6.) Raków Częstochowa | 14:45 (Canal+ Sport 3)
Lech Poznań (1.) – (7.) GKS Katowice | 17:30 (Canal+ Sport 3, TVP Sport, Canal+ Premium, Canal+ 4K)
Poniedziałek (13 kwietnia):
Piast Gliwice (12.) – (14.) Pogoń Szczecin | 19:00 (Canal+ Sport 3, Canal+ Sport 5)
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze