Hokej
[RELACJA] Bez prezentu noworocznego
4 stycznia po raz pierwszy w 2022 roku spotkaliśmy się w katowickiej Satelicie. Rywalem GieKSy była Comarch Cracovia, a mecz rozpoczął się o 18:30. W składzie GKS-u zadebiutował Miro-Pekka Saarelainen.
Z początku spotkania dwukrtonie szansę na zapisanie pierwszego punktu w barwach GieKSy miał nasz nowy nabytek, jednak najpierw jego podanie przed bramkę minęło kij Monto, a po chwili sytuacja się odwróciła, lecz z takim samym efektem. W 4. minucie Wanacki wypatrzył pustą przestrzeń między bulikami i podłączył się do akcji ofensywnej, wypatrzył to Pasiut i celnie dograł, ale nasz obrońca uderzył nieczysto. Po chwili Hudson wylądował na ławce kar. O dwie akcje w osłabieniu pokusił się Michalski. Bardzo dobrze broniliśmy w czwórkę, ale Murray przepuścił strzał Guli spod niebieskiej, który nie powinien sprawdzić mu problemu. Chwilę później Yatsenko obił słupek. Ciężar gry wziął na siebie Jakub Prokurat, wypracował sobie dobrą pozycję do strzału, ale chybił. W 10. minucie było już 0:2. Csamango wziął obrońcę na plecy, a następnie wyminął bramkarza. Wrzutka Rompkowskiego z niebieskiej zatrzymała się na słupku. Minęły 2 minuty od gola Csamango, a goście znów znaleźli sposób na Murray’a. Wypluł przed siebie krążek, a tam czekał Popitich i umieścił gumę w odsłoniętej bramce. Po drugiej stronie lodu Perevozchikov bez problemu zatrzymywał wszystkie próby katowiczan. Zmieniło się to w 16. minucie, kiedy został zaskoczony szybkim wystrzałem Grzegorza Pasiuta. 2 minuty później Wanacki znów podłączył się do akcji i najeżdżał na bramkę, wypatrzył go Wronka, ale krążek minął kij defensora. Po 20 minutach przegrywaliśmy 1:3.
Choć Cracovia miała dwubramkowe prowadzenie, to ona była znacznie aktywniejsza od początku drugiej tercji, a od 24. minuty powinno być 1:4, jednak krążek przetoczył się przed linią bramkową po sytuacyjnym uderzeniu Bezwińskiego. Zamiast tego złapaliśmy kontakt za sprawą Patryka Wronki, który w locie trącił krążek wrzucony przez Wanackiego i zmienił jego kierunek tak, że wylądował w bramce. 3 minuty później również Wronka był bliski tego, by doprowadzić do wyrównania, jednak Perevozchikov zdążył przytulić się do słupka i zablokować jego dobitkę. Po chwili Nemec musiał w asyście partnerów opuścić lód po tym, jak przy starciu pod bandą ucierpiało jego kolano. Radość z kontaktowego gola mogła nie trwać długo, ale Voroshilo spudłował na odsłoniętą bramkę po strzale z pierwszego krążka. Po kilkunastu sekundach znów zakotłowało się przed polem bramkowym, jednak Murray zdołał zamrozić krążek. Okazję na odzyskanie inicjatywy otrzymaliśmy w 29. minucie, kiedy karę 2+2 otrzymał Dudas. Nie potrafiliśmy znaleźć żadnego sposobu na rozpracowanie broniącej czwórki, a na 28 sekund przed końcem kary sami otrzymaliśmy wykluczenie za nadmierną ilość graczy na lodzie. Goście cały czas nie pozwalali na przejęcie inicjatywy, a ich napór przyniósł skutek w 37. minucie. Murray wypuścił krążek przed siebie po strzale w klatkę piersiową, a na odbitą gumę przed polem bramkowym czekał Bodrov i nie miał problemu ze skierowaniem jej do siatki. Monto mógł odpowiedzieć na to trafienie, ale w dobrej sytuacji uderzył w pleksę. Na 100 sekund przed końcem tercji do boksu kar trafił Dugin. Mieliśmy problem z założeniem zamka, lecz spróbowaliśmy kilku strzałów z mniej dogodnych pozycji. Po dwóch tercjach wynik brzmiał 2:4.
W 42. minucie Saarelainen powinien debiutanckim golem złapać kontakt, ale w sobie tylko znany sobie sposób zgubił krążek pod nogami i nie umieścił go z najbliższej odległości w bramce. Jeszcze w tej samej minucie po strzale Nemeca uratował nas słupek. W naszej grze ofensywnej była zauważalna poprawa, uprościliśmy nasze akcje i częściej szukaliśmy dograń przed bramkę, przy których nawet w przypadku niedokładności interweniować musiał bramkarz. W 46. minucie Krężołek stanął oko w oko z Perevozchikovem, ale strzelił mu prosto do łapawicy. Po chwili Dugin znów wylądował na ławce kar. Dzięki aktywnej grze kijami krakowianie nie pozwalali nam dokładne, kreatywne podania. Paradoksalnie do lepszych okazji dochodziliśmy, gdy Dugin powrócił już na lód – Krężołek próbował dobitek, a Fraszko obił słupek. W 50. minucie Hudson spróbował strzału z niebieskiej, ale został zablokowany, od razu z kontrą ruszył Brynkus i znów zadźwięczało obramowanie bramki. W drugiej połowie trzeciej tercji gra się wyrównała – nie zagrażaliśmy już tak często bramkarzowi gości, a ,,Pasy” coraz częściej gościły w naszej tercji. Dodatkowo w 56. minucie karę za uderzanie kijem otrzymał Kruczek. Po zaledwie 19 sekundach było 2:5. Cracovia wymieniła kilka podań i wykorzystała naszą chwilę nieuwagi dogrywając na wprost bramki do Dugina, a ten wystrzelił w samo okienko. Na 2 minuty przed końcem meczu najpierw Patryk Krężołek sfaulował rywala pod bandą, a chwili mieliśmy okazję zobaczyć w jego wykonaniu pojedynek pięściarski z drugim numerem 88 na tafli – Artemem Voroshilo. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:5.
GKS Katowice – Comarch Cracovia 2:5 (1:3, 1:1, 0:1)
0:1 Jiri Gula (Collin Shriley, Erik Nemec) 5:42 5/4
0:2 Stepan Csamango (Ivan Yatsenko, Sebastian Brynkus) 9:39
0:3 Yevgeni Popitich (Yevgeni Bodrov) 11:44
1:3 Grzegorz Pasiut (Bartosz Fraszko, Mateusz Rompkowski) 15:32
2:3 Patryk Wronka (Jakub Wanacki, Bartosz Fraszko) 23:43
2:4 Yevgeni Bodrov (Jakub Muller, Yevgeni Popitich) 36:17
2:5 Yegor Dugin (Eric Nemec, Jiri Gula) 55:42 5/4
GKS Katowice: Murray (Miarka) – Rompkowski, Wanacki, Fraszko, Pasiut, Wronka – Kruczek, Wajda, Eriksson, Lehtonen, Bepierszcz – Hudson, Valtola, Krężołek, Monto, Saarelainen – Musioł, Yakimenko, Michalski, Smal, Prokurat
Comarch Cracovia: Perevozchikov (Zabolotny) – Gula, Saur, Bezwiński, Dugin, Nemec – Dudas, Muller, Popitich, Bodrov, Voroshilo – Karlsson, Kunninen, Brynkus, Yatsenko, Csamango – Gosztyła, Augustyniak, Shirley, Jaracz
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.
Piłka nożna
Mateusz Wdowiak piłkarzem GieKSy!
Mateusz Wdowiak dołączył do naszej drużyny na zasadzie transferu definitywnego. 29-latek związał się z GieKSą umową do 30 czerwca 2027 roku.
Wdowiak jest pomocnikiem – może grać jako „10” oraz wahadłowy. W poprzedniej rundzie reprezentował Zagłębie Lubin. W barwach tej drużyny wystąpił łącznie w 73 spotkaniach, strzelił 9 bramek oraz zaliczył 6 asyst. W tym sezonie wystąpił w 12 meczach (11 Ekstraklasa, 1 Puchar Polski).
Na wcześniejszym etapie kariery reprezentował Cracovię, z którą był związany od najmłodszych lat. W barwach „Pasów” zaliczył 152 spotkania, strzelając 13 bramek i notując 23 asysty. Z ekipą z Krakowa świętował zdobycie Pucharu Polski, strzelając decydującą bramkę w finale.
Po dobrych występach po zawodnika sięgnął Raków Częstochowa, a dla Wdowiaka nastał najlepszy okres w karierze. Z ekipą z Częstochowy zdobył: Mistrzostwo Polski, Puchar Polski (dwukrotnie) oraz Superpuchar (również dwa razy). W Rakowie wystąpił w 98 spotkań, strzelając 17 bramek i zaliczając 7 asyst.
Nowy zawodnik wkrótce dołączy do drużyny przebywającej na zgrupowaniu w Turcji. Życzymy mu wszystkiego, co najlepsze w naszych barwach!


Kris
5 stycznia 2022 at 03:29
Jest slabo. Gra obronna lezy podobnie jak gra w przewagach. Sila ataku oparta w zasadzie tylko na pierwszej piatce. Co sie stalo z Patrykiem Krezolkiem? Dlaczego szans na gre w bramce nie dostaje Miarka? Dzisiaj Jasiek po drugiej bramce powinien zostac zmieniony. Panowie do PO jeszcze troche czas pozostalo. Mam nadzieje, ze przezwyciezycie kryzys. Prawdziwych facetow poznaje sie po tym jak koncza a nie jak zaczynaja. Wiara umiera ostatnia. Mam nadzieje, ze kontuzja Grzegorza Pasiuta to powaznego. Do boju GieKSa!
Kris
5 stycznia 2022 at 04:14
Patrząc na ostatnie nasze sezony mam mieszane odczucia co do zaciagu z Finlandii. Jak dokąd po poczatkowym okresie dobrej gry i punktowania, podobnie jak w poprzednich sezonach, nastepuje okres zastoju i niemocy strzeleckiej. Duzo wiatru, pieknej jazdy figurowej z ktorych nic nie wynika. Moze chlopakom brakuje schabowego z łosia albo tracajacego z leksza sledzia, zeby obudzic w sobie moc. U nas xaczyna to juz byc powoli schematem. Mam nadzieje, ze w tym sezonie to tylko chwilowe niemoc i chlopaki sie odblokuja na PO.