Hokej
[RELACJA] Bez prezentu noworocznego
4 stycznia po raz pierwszy w 2022 roku spotkaliśmy się w katowickiej Satelicie. Rywalem GieKSy była Comarch Cracovia, a mecz rozpoczął się o 18:30. W składzie GKS-u zadebiutował Miro-Pekka Saarelainen.
Z początku spotkania dwukrtonie szansę na zapisanie pierwszego punktu w barwach GieKSy miał nasz nowy nabytek, jednak najpierw jego podanie przed bramkę minęło kij Monto, a po chwili sytuacja się odwróciła, lecz z takim samym efektem. W 4. minucie Wanacki wypatrzył pustą przestrzeń między bulikami i podłączył się do akcji ofensywnej, wypatrzył to Pasiut i celnie dograł, ale nasz obrońca uderzył nieczysto. Po chwili Hudson wylądował na ławce kar. O dwie akcje w osłabieniu pokusił się Michalski. Bardzo dobrze broniliśmy w czwórkę, ale Murray przepuścił strzał Guli spod niebieskiej, który nie powinien sprawdzić mu problemu. Chwilę później Yatsenko obił słupek. Ciężar gry wziął na siebie Jakub Prokurat, wypracował sobie dobrą pozycję do strzału, ale chybił. W 10. minucie było już 0:2. Csamango wziął obrońcę na plecy, a następnie wyminął bramkarza. Wrzutka Rompkowskiego z niebieskiej zatrzymała się na słupku. Minęły 2 minuty od gola Csamango, a goście znów znaleźli sposób na Murray’a. Wypluł przed siebie krążek, a tam czekał Popitich i umieścił gumę w odsłoniętej bramce. Po drugiej stronie lodu Perevozchikov bez problemu zatrzymywał wszystkie próby katowiczan. Zmieniło się to w 16. minucie, kiedy został zaskoczony szybkim wystrzałem Grzegorza Pasiuta. 2 minuty później Wanacki znów podłączył się do akcji i najeżdżał na bramkę, wypatrzył go Wronka, ale krążek minął kij defensora. Po 20 minutach przegrywaliśmy 1:3.
Choć Cracovia miała dwubramkowe prowadzenie, to ona była znacznie aktywniejsza od początku drugiej tercji, a od 24. minuty powinno być 1:4, jednak krążek przetoczył się przed linią bramkową po sytuacyjnym uderzeniu Bezwińskiego. Zamiast tego złapaliśmy kontakt za sprawą Patryka Wronki, który w locie trącił krążek wrzucony przez Wanackiego i zmienił jego kierunek tak, że wylądował w bramce. 3 minuty później również Wronka był bliski tego, by doprowadzić do wyrównania, jednak Perevozchikov zdążył przytulić się do słupka i zablokować jego dobitkę. Po chwili Nemec musiał w asyście partnerów opuścić lód po tym, jak przy starciu pod bandą ucierpiało jego kolano. Radość z kontaktowego gola mogła nie trwać długo, ale Voroshilo spudłował na odsłoniętą bramkę po strzale z pierwszego krążka. Po kilkunastu sekundach znów zakotłowało się przed polem bramkowym, jednak Murray zdołał zamrozić krążek. Okazję na odzyskanie inicjatywy otrzymaliśmy w 29. minucie, kiedy karę 2+2 otrzymał Dudas. Nie potrafiliśmy znaleźć żadnego sposobu na rozpracowanie broniącej czwórki, a na 28 sekund przed końcem kary sami otrzymaliśmy wykluczenie za nadmierną ilość graczy na lodzie. Goście cały czas nie pozwalali na przejęcie inicjatywy, a ich napór przyniósł skutek w 37. minucie. Murray wypuścił krążek przed siebie po strzale w klatkę piersiową, a na odbitą gumę przed polem bramkowym czekał Bodrov i nie miał problemu ze skierowaniem jej do siatki. Monto mógł odpowiedzieć na to trafienie, ale w dobrej sytuacji uderzył w pleksę. Na 100 sekund przed końcem tercji do boksu kar trafił Dugin. Mieliśmy problem z założeniem zamka, lecz spróbowaliśmy kilku strzałów z mniej dogodnych pozycji. Po dwóch tercjach wynik brzmiał 2:4.
W 42. minucie Saarelainen powinien debiutanckim golem złapać kontakt, ale w sobie tylko znany sobie sposób zgubił krążek pod nogami i nie umieścił go z najbliższej odległości w bramce. Jeszcze w tej samej minucie po strzale Nemeca uratował nas słupek. W naszej grze ofensywnej była zauważalna poprawa, uprościliśmy nasze akcje i częściej szukaliśmy dograń przed bramkę, przy których nawet w przypadku niedokładności interweniować musiał bramkarz. W 46. minucie Krężołek stanął oko w oko z Perevozchikovem, ale strzelił mu prosto do łapawicy. Po chwili Dugin znów wylądował na ławce kar. Dzięki aktywnej grze kijami krakowianie nie pozwalali nam dokładne, kreatywne podania. Paradoksalnie do lepszych okazji dochodziliśmy, gdy Dugin powrócił już na lód – Krężołek próbował dobitek, a Fraszko obił słupek. W 50. minucie Hudson spróbował strzału z niebieskiej, ale został zablokowany, od razu z kontrą ruszył Brynkus i znów zadźwięczało obramowanie bramki. W drugiej połowie trzeciej tercji gra się wyrównała – nie zagrażaliśmy już tak często bramkarzowi gości, a ,,Pasy” coraz częściej gościły w naszej tercji. Dodatkowo w 56. minucie karę za uderzanie kijem otrzymał Kruczek. Po zaledwie 19 sekundach było 2:5. Cracovia wymieniła kilka podań i wykorzystała naszą chwilę nieuwagi dogrywając na wprost bramki do Dugina, a ten wystrzelił w samo okienko. Na 2 minuty przed końcem meczu najpierw Patryk Krężołek sfaulował rywala pod bandą, a chwili mieliśmy okazję zobaczyć w jego wykonaniu pojedynek pięściarski z drugim numerem 88 na tafli – Artemem Voroshilo. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:5.
GKS Katowice – Comarch Cracovia 2:5 (1:3, 1:1, 0:1)
0:1 Jiri Gula (Collin Shriley, Erik Nemec) 5:42 5/4
0:2 Stepan Csamango (Ivan Yatsenko, Sebastian Brynkus) 9:39
0:3 Yevgeni Popitich (Yevgeni Bodrov) 11:44
1:3 Grzegorz Pasiut (Bartosz Fraszko, Mateusz Rompkowski) 15:32
2:3 Patryk Wronka (Jakub Wanacki, Bartosz Fraszko) 23:43
2:4 Yevgeni Bodrov (Jakub Muller, Yevgeni Popitich) 36:17
2:5 Yegor Dugin (Eric Nemec, Jiri Gula) 55:42 5/4
GKS Katowice: Murray (Miarka) – Rompkowski, Wanacki, Fraszko, Pasiut, Wronka – Kruczek, Wajda, Eriksson, Lehtonen, Bepierszcz – Hudson, Valtola, Krężołek, Monto, Saarelainen – Musioł, Yakimenko, Michalski, Smal, Prokurat
Comarch Cracovia: Perevozchikov (Zabolotny) – Gula, Saur, Bezwiński, Dugin, Nemec – Dudas, Muller, Popitich, Bodrov, Voroshilo – Karlsson, Kunninen, Brynkus, Yatsenko, Csamango – Gosztyła, Augustyniak, Shirley, Jaracz
Hokej
Kompromitacja w Sosnowcu
W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.
Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.
W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.
W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.
ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)
1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02
ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.
GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025
Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.
Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.
Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.
Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!
We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.
Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.
Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.
Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.
I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.
Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.
Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.
W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.
GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.
Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.
Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.
Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.
Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
Piłka nożna Wywiady
Witek: Każdy może zostać mistrzem
W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.
Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.
We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.
Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.
Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.
Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.
Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.
Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.
Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.
















Kris
5 stycznia 2022 at 03:29
Jest slabo. Gra obronna lezy podobnie jak gra w przewagach. Sila ataku oparta w zasadzie tylko na pierwszej piatce. Co sie stalo z Patrykiem Krezolkiem? Dlaczego szans na gre w bramce nie dostaje Miarka? Dzisiaj Jasiek po drugiej bramce powinien zostac zmieniony. Panowie do PO jeszcze troche czas pozostalo. Mam nadzieje, ze przezwyciezycie kryzys. Prawdziwych facetow poznaje sie po tym jak koncza a nie jak zaczynaja. Wiara umiera ostatnia. Mam nadzieje, ze kontuzja Grzegorza Pasiuta to powaznego. Do boju GieKSa!
Kris
5 stycznia 2022 at 04:14
Patrząc na ostatnie nasze sezony mam mieszane odczucia co do zaciagu z Finlandii. Jak dokąd po poczatkowym okresie dobrej gry i punktowania, podobnie jak w poprzednich sezonach, nastepuje okres zastoju i niemocy strzeleckiej. Duzo wiatru, pieknej jazdy figurowej z ktorych nic nie wynika. Moze chlopakom brakuje schabowego z łosia albo tracajacego z leksza sledzia, zeby obudzic w sobie moc. U nas xaczyna to juz byc powoli schematem. Mam nadzieje, ze w tym sezonie to tylko chwilowe niemoc i chlopaki sie odblokuja na PO.