Dołącz do nas

Hokej

[RELACJA] Od Cracovii uciekamy, do Unii się zbliżamy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

4 lutego drugi w tabeli GKS Katowice podejmował w Satelicie trzecią Comarch Cracovię. W składzie GieKSy po raz pierwszy znalazł się sprowadzony tuż przed zamknięciem okienka transferowego Filip Wielkiewicz. Spotkanie rozpoczęło się o 18:30.

Jako pierwszy przed okazją do otworzenia wyniku spotkania stanął Jakub Wanacki, którego podłączającego się do akcji wypatrzył Monto. Wysoki obrońca próbował oszukać Perevozchikova, ale ostatecznie trafił w jego parkan. Już po 100 sekundach gry Smal został sfaulowany przez Gulę. Podczas gry w przewadze wydawało się, że Monto musi skutecznie dobić strzał Erikssona, ale bramkarz wykazał się świetnym refleksem. Po kilkunastu sekundach gry 5 na 5 Cracovia objęła prowadzenie. Murray nie zdołał zamrozić krążka i Mischenko nie miał innej opcji jak umieszczenie go w pustej bramce z kilku centymetrów. Po przechwyceniu podania w tercji ofensywnej do wyrównania mógł doprowadzić Eriksson, ale wystrzelił prosto w bramkarza. Perevozchikov miał nieporównywalnie więcej pracy od Murray’a, był jednak bezbłędny. W 10. minucie goście zagrozili nam drugi raz w tym spotkaniu, ale tym razem strzał został zatrzymany. 3 minuty później Eriksson znów przechwycił gumę, lecz jego uderzenie minęło zarówno bramkę, jak i kij Patryka Krężołka, który mógłby przekierować krążek w odpowiednią stronę. Od 14 minuty to GieKSa grała w osłabieniu po karze dla Fraszki. Dobrze przecinaliśmy groźne podania Cracovii. Na 3 minuty przed końcem tercji Lescovs został ukarany za wystrzelenie krążka poza lodowisko. Nie zagroziliśmy bramce strzeżonej przez Perevozchikova. W pełnych składach graliśmy przez 19 sekund, po czym Wronka został nieprzepisowo zatrzymany przez Bodrova. Zakotłowało się pod bramką gości, ale przerwę zjechaliśmy z wynikiem 0:1.

Drugą tercję rozpoczęliśmy w przewadze, a w momencie, gdy Bodrov stawiał pierwsze kroki na lodzie po opuszczeniu boksu kar, Kruczek precyzyjnym strzałem doprowadził do wyrównania. Wydawało się, że w 24. minucie Cracovia odzyska prowadzenie, ale Nemec nie trafił do odsłoniętej bramki. Minutę później strzał Hudsona spod niebieskiej zatrzymał się na poprzeczce. W 28. minucie sprawnie przeprowadzony atak po wysokim odzyskaniu krążka zakończył się zbyt łatwym strzałem. Oddaliśmy dwa groźne uderzenia, lecz oba niecelne – najpierw po podaniu Erikssona strzelał Monto, a w trakcie sygnalizowanej kary dla Kinnunena Hudson. Przed świetną okazją stanął Wronka, ale przy jego trąceniu krążka zabrakło nieco precyzji. W 34. minucie znów uderzał Wronka, tym razem po podaniu Pasiuta zza bramki, nie zdołał jednak się przebić przez Perevozchikova, a po chwili po uderzeniu naszego kapitana ponownie zadźwięczało obramowanie. W 37. minucie Smal ostro potraktował Yatsenkę – nasz zawodnik otrzymał karę za natarcie, a Yatsenko potrzebował dłuższej chwili, by być w stanie opuścić taflę. Najgroźniej było już po zakończeniu kary, gdy Murray musiał odbić kilka uderzeń Popiticha. Szybko jednak znów musieliśmy bronić w osłabieniu, bo Wanacki został ukarany za starcie z Jezekiem. W ostatnich sekundach tercji Fraszko nie wykorzystał sytuacji sam na sam i po 40 minutach mieliśmy remis 1:1.

Po powrocie do gry wciąż trwała kara Wanackiego, ale duet Fraszko-Pasiut ukradł sporo cennych sekund i Cracovia zagroziła nam dopiero po indywidualnej akcji Kinnunena, po której nieco szczęśliwie interweniował Murray – wcześniej dał się wyciągnąć ze światła bramki. W 43. minucie przy kontrze faulowany był Eriksson, a na łąwce kar zasiadł Lescovs. Po dograniu Kruczka minimalnie z krążkiem minął się Pasiut. Po zakończeniu kary Cracovia zamieszała się tak, że najpierw przez chwilę grali w trzech, potem w czterech, a gdy na lodzie pojawiał się piąty zawodnik, to Wronka z Pasiutem byli już w sytuacji 2 na 1, która została zakończona precyzyjnym strzałem kapitana. ,,Pasy” pierwszy raz w tym meczu wyraźnie ruszyły do ataku, ale ich zapędy szybko zostały zatrzymane przez kolejną karę wywalczoną dzięki Wronce. 16 sekund później do Kinnunena dosiadł się Yatsenko, ale jednocześnie na krótki odpoczynek został wysłany Fraszko – zawodnicy lekko poszarpali się po sporym zamieszaniu pod bramką Perevozchikova, gdzie centymetry dzieliły nas od skutecznej dobitki. Świetną indywidualną akcję przeprowadził Wronka – on jednak nie zdołał pokonać bramkarza, ale po chwili dokonał tego Krężołek, przepychając krążek za linię. Po tej bramce trener Rohacek poprosił o czas. W 53. minucie Rompkowski otrzymał karę za wybicie krążka. Po szybkiej akcji Cracovii krążek trafił w zewnętrzną stronę siatki. Ponownie ukradliśmy kilkanaście sekund, utrzymując gumę w tercji ofensywnej. Fraszko mógł zamknąć mecz, jednak gdy przymierzał się do dopełnienia formalności po dograniu Wronki – został przyblokowany. Goście dopiero na 36 sekund przed końcem meczu zdjęli bramkarza. Strzałem do pustej bramki wynik meczu na 4:1 ustalił Fraszko. Uciekliśmy w tabeli Cracovii na 5 punktów, mając zarazem 2 mecze rozegrane mniej. W tym samym czasie Re-Plast Unia Oświęcim przegrała po rzutach karnych z Energą Toruń, dzięki czemu zbliżyliśmy się do lidera na 1 punkt.

GKS Katowice – Comarch Cracovia 4:1 (0:1, 1:0, 3:0)
0:1 Grigory Mischenko (Collin Shirley, Jiri Gula) 4:31
1:1 Maciej Kruczek (Bartosz Fraszko, Marcin Kolusz) 21:20
2:1 Grzegorz Pasiut (Patryk Wronka, Maciej Kruczek) 45:11
3:1 Patryk Krężołek (Patryk Wronka) 49:05 5/4
4:1 Bartosz Fraszko (Grzegorz Pasiut) 59:53

GKS Katowice: Murray (Miarka) – Rompkowski, Valtola, Fraszko, Pasiut, Wronka – Kruczek, Wajda, Wielkiewicz, Lehtonen, Kolusz – Hudson, Wanacki, Eriksson, Monto, Krężołek – Yakimenko, Saarelainen, Bepierszcz, Smal, Michalski.

Comarch Cracovia: Perevozchikov (Zabolotny) – Gula, Saur, Solovyov, Dugin, Nemec – Dudas, Jezek, Popitich, Bodrov, Ismagilov – Vorobyev, Kinnunen, Brynkus, Tatsenko, Oksanen – Lescovs, Augustyniak, Voroshilo, Shirley, Mischenko.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Kato

    4 lutego 2022 at 22:00

    Dali radę.
    Wielkie dzięki za ten wygrany mecz, ważny mecz.

Odpowiedz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga