Dołącz do nas

Kibice Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka Zapasy

Złote Buki 2023. Możemy wybrać najlepszych sportowców GKS-u Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki, hokeja  oraz zapasów GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Po raz 16 trwa plebiscyt Złote Buki 2023 na najlepszego sportowca GieKSy, zapraszamy do głosowania. W drużynach piłkarskich kobiecej i męskiej trwają przygotowania do startu rundy rewanżowej sezonu 2023/24. W trakcie zakończonego zgrupowania w Opalenicy zespół rozegrał dwa spotkania towarzyskie: w środę z zespołem Lecha Poznań UAM oraz z niedzielę z Medykiem Konin. Spotkania zakończyły się zwycięstwami naszej drużyny 1:0 i 2:1. W najbliższą sobotę piłkarki rozegrają sparing z drużyną Slavii Praga. Drużyna męska zmierzyła się w meczu towarzyskim z Hutnikiem Kraków, wygrywając 2:1. Przed startem rundy rewanżowej zespół zmierzy się z drużyną Odry Opole. Spotkanie zaplanowane jest na sobotę. Przy Bukowej powstanie zadaszone boisko treningowe dedykowane młodzieży.

Siatkarze przegrali kolejne spotkanie tym razem z drużyną Jastrzębskiego Węgla 1:3. Kolejne spotkanie zespół rozegra w sobotę z ZAKSą Kędzierzyn-Koźle. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 20:30.

Mistrzowie Polski w hokeju na lodzie w ubiegłym tygodniu pokonali Ciarko STS Sanok 3:2 (po dogrywce) oraz przegrali z Unią Oświęcim 2:4 (również po dogrywce). Ze względu na mecze reprezentacji następne spotkania ligowe zaplanowane są na 14 lutego.

 

KLUB

wkatowicach.eu. – Złote Buki 2023. Możemy wybrać najlepszych sportowców GKS-u Katowice

Rozpoczęto nową edycję plebiscytu „Złote Buki”. To już 16 raz, kiedy wybierani są najlepsi sportowcy, którzy w danym roku najlepiej reprezentowali barwy GKS-u Katowice. Znamy listę nominowanych. Można już oddawać głosy.

„Złote Buki” to tradycyjny plebiscyt organizowany przez klub GKS Katowice we współpracy z redakcją GieKSa.pl, w którym kibice wybierają najlepszych sportowców poszczególnych sekcji reprezentujących barwy GKS-u Katowice. Dodatkowo wybierane jest także najważniejsze wydarzenie ostatnich miesięcy.

W kategorii „piłkarka roku” nominację po raz drugi otrzymała napastniczka Amelia Bińkowska. Do walki staną także napastniczka Klaudia Maciążka oraz bramkarka Kinga Seweryn, które w plebiscycie znalazły się po raz pierwszy. Z kolei w kategorii “piłkarz roku” kibice będą wybierali pomiędzy nominowanym wcześniej obrońcą Arkadiuszem Jędrychem oraz debiutującymi w plebiscycie napastnikiem Sebastianem Bergierem i pomocnikiem Antoni Kozubalem.

Wśród nominowanych do miana “siatkarza roku” znaleźli się libero Bartosz Mariański i przyjmujący Jakub Szymański, którzy w plebiscycie uczestniczyli już wcześniej. Kategorię uzupełni Sebastian Adamczyk. Dla środkowego to pierwsze takie wyróżnienie.

Bardzo interesująco zapowiada się walka o głosy w kategorii “hokeista roku”. W szranki staną bramkarz John Murray oraz napastnicy Joona Monto i Hampus Olsson. Dla Fina oraz Szweda to pierwsza nominacja.

Bardzo ciekawie zapowiada się też rywalizacja w kategorii „wydarzenie roku”. Głosujący muszą wybierać bowiem spośród trzech wspaniałych sukcesów. Nominacje otrzymały bowiem – Mistrzostwo Polski hokeistów, Mistrzostwo Polski piłkarek oraz zwycięstwo szachistów Hetmana GKS-u w Superlidze.

Zachęcamy do oddawania głosów już teraz NA TEJ STRONIE. Głosowanie potrwa do środy 7 lutego. Laureatów głosowania poznamy w trakcie gali jubileuszowej GKS-u Katowice.

Lista nominacji w plebiscycie „Złote Buki 2023”
Piłkarz roku:

Sebastian Bergier,
Arkadiusz Jędrych,
Antoni Kozubal.
Piłkarka roku:

Amelia Bińkowska,
Klaudia Maciążka,
Kinga Seweryn.
Siatkarz roku:

Sebastian Adamczyk,
Bartosz Mariański,
Jakub Szymański.
Hokeista roku:

Joona Monto,
John Murray,
Hampus Olsson.
Wydarzenie roku:

Mistrzostwo Polski hokeistów,
Mistrzostwo Polski piłkarek,
Hetman GKS zwycięzcą Superligi.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Mistrz Polski znowu zwycięski w sparingu, zadecydował rzut karny

GKS Katowice wciąż nie stracił żadnej bramki w tegorocznych spotkaniach kontrolnych. Mistrzynie Polski przedłużyły swoją serię wczorajszym wygranym 1:0 sparingiem z Lechem Poznań UAM.

Był to trzeci mecz GieKSy w trakcie zimowych przygotowań. Podopieczne Karoliny Koch najpierw zremisowały bezbramkowo z SMS-em Łódź, a następnie pokonały 3:0 Rekord Bielsko-Biała. Także dla piłkarek “Kolejorza” był to trzeci mecz kontrolny, jednak pierwszy z kobietami. Wcześniej beniaminek Orlen I ligi przegrał bowiem z juniorską drużyną Sucharów Suchy Las (0:9) oraz 1:2 z chłopcami z UKS Śrem.

Wczorajszy sparing rozgrywany był w Opalenicy, gdzie GKS przebywa na obozie przygotowawczym. O triumfie GieKSy zadecydował faul na Dżesice Jaszek, po którym w 70. minucie rzut karny wykorzystała Marlena Hajduk.

Katowiczanki przez najbliższe dni pozostaną w Wielkopolsce, a 4 lutego swój pobyt tam zakończą meczem z Medykiem POLOmarket Konin.

 

Sparing: GKS Katowice lepsze od Medyka Polomarket Konin

Medyk POLOmarket Konin przegrał 1:2 w meczu towarzyskim rozegranym w Koninie z GKS-em Katowice.

Katowiczanki od początku spotkania prowadziły grę, a w 21. minucie Jaszek zagrała do Julii Włodarczyk, która wyprowadziła mistrzynie Polski na prowadzenie. W drugiej części spotkania kibice zgromadzeni na stadionie w Koninie zobaczyli dwa gole. W 55. minucie prowadzenie przyjezdnych podwyższyła Anita Turkiewicz. Gospodynie odpowiedziały w 63. minucie, a wynik nie uległ zmianie do końca spotkania, które zakończyło się wygraną drużyny GKS-u.

GKS Katowice kolejny mecz sparingowy rozegra 10 lutego ze Slavią Praga.

 

wkatowicach.eu – Młoda GieKSa zyska nowe boisko treningowe. Będzie działać cały rok

Zawodnicy Wielosekcyjnej Akademii „Młoda GieKSa” zyskają nowe możliwości rozwoju. Przy ul. Bukowej wybudowane zostanie nowe boisko treningowe, które w sezonie jesienno-zimowym będzie zadaszane z wykorzystaniem hali pneumatycznej, tzw. balonem. Zadanie zostanie dofinansowane ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej w ramach Programu rozwoju infrastruktury piłkarskiej – edycja 2022.

O tym, że Katowice stawiają na sport nie trzeba nikogo przekonywać. Oddane do użytku przede wszystkim mieszkańców naszego miasta trzy baseny, kompleks sportowy przy ul. Asnyka czy liczne remonty przyszkolnych boisk to przykłady infrastruktury sportowej, która w ostatnich latach mocno się w Katowicach rozwinęła. Oczywiście największą inwestycją w tym zakresie jest budowany miejski kompleks sportowy z halą widowiskowo-sportową i stadionem – mówi prezydent Katowic, Marcin Krupa

Aby zwiększyć komfort treningów najmłodszych dostępną infrastrukturę dostosujemy pod potrzeby Akademii Młodej GieKSy, w której na co dzień trenuje ponad 600 dzieci. Właśnie ogłaszamy przetarg na nowe boisko treningowe, które będzie zadaszane z wykorzystaniem hali pneumatycznej, tzw. balonem dodaje prezydent

Nowy obiekt powstanie obok istniejących już boisk treningowych, na terenie wykorzystywanym między innymi podczas rozgrzewek. Inwestycja zostanie przeprowadzona w trybie zaprojektuj i wybuduj, a efektem prac będzie boisko piłkarskie o polu gry 26x52m z nawierzchnią ze sztucznej trawy, zabezpieczone piłko chwytami, z systemem drenażu i oświetleniem zewnętrznym.

W okresie jesienno-zimowym montowana będzie hala pneumatyczna o szerokości 29 metrów i długości 61 metrów, której wysokość sięgnie około 8-9 metrów. Tzw. balon również zostanie wyposażony w oświetlenie. Dodatkowo wykonana zostanie modernizacja terenów zielonych, które służyć będą przeprowadzaniu rozgrzewek i treningów piłkarskich.

Dzięki uwzględnieniu w przedmiocie realizacji zadania inwestycyjnego hali pneumatycznej, warunki atmosferyczne nie będą wpływać na harmonogram i jakość realizowanych treningów. Realizacja inwestycji będzie możliwa po wyborze wykonawcy. Postępowanie przetargowe już trwa – tłumaczy dyrektor ds. inwestycji kubaturowych w Katowickich Inwestycjach S.A., Jarosław Łuczyński

Zainteresowani inwestycją wykonawcy mogą składać oferty w postępowaniu przetargowym – ten etap potrwa do 16 lutego. Następnie komisja przeanalizuje złożone oferty, a wybrany wykonawca będzie miał 11 miesięcy na zrealizowanie inwestycji i przekazanie jej do odbioru. Czas ten ma być liczony od daty podpisania umowy. Na odbiory inwestycji przewidziano do 3 miesięcy.

Jednocześnie trwają intensywne prace przy budowie miejskiego kompleksu sportowego, który będzie składał się zarówno ze stadionu piłkarskiego, jak i hali widowiskowo-sportowej. Oprócz tego, w ramach pierwszego etapu inwestycji, powstają też boiska treningowe, miejsca parkingowe oraz niezbędna infrastruktura drogowa.

Konstrukcja hali została już w pełni zamontowana i w tej części obiektu trwają intensywne prace wykończeniowe. Cały czas prowadzone są również roboty instalacyjne, m.in. związane z oświetleniem, instalacją wodno-kanalizacyjną, centralnym ogrzewaniem. Z kolei na zewnątrz wykonywana jest elewacja, attyka, trwa także montaż okien.

Projekt „Budowa Stadionu Miejskiego w Katowicach – konstrukcja żelbetowa stadionu piłkarskiego” zrealizowano przy pomocy dotacji celowej z budżetu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii w ramach Funduszu Odporności w 2023 roku w wysokości 23.673.058,00 zł. Pierwszy etap budowy stadionu ma być gotowy w II połowie roku.

 

dziennikzachodni.pl – GieKSa rozegrała przedostatni sparing przed wiosną w Fortuna 1. Lidze

GieKSa rozpocznie ligową wiosnę 19 lutego meczem u siebie z Motorem Lublin. Spotkanie z Hutnikiem rozegrane na boisku Rapid było przedostatnim sprawdzianem przed walką o punkty w Fortuna 1. Lidze. Zespół z Nowej Huty zajmuje 6. miejsce w tabeli II ligi.

Hutnik Kraków tej zimy grał już w sparingu na Śląsku i zremisował w Tychach z pierwszoligowym GKS-em 3:3. W sobotę sprawdził formę drużyny trenera Rafała Góraka.

GieKSa prowadziła do przerwy 2:0. Najpierw pięknym strzałem zza pola karnego w dalszy róg prawie w „okienko” popisał się Adrian Błąd. Trzy minuty później podwyższył uderzeniem głową Oskar Repka, wykorzystując dośrodkowanie z rzutu wolnego Shuna Shibaty. W 60. minucie Hutnik zdobył gola kontaktowego. Z rzutu wolnego trafił Dominik Zawadzki.

Zimą GKS Katowice pozyskał jednego zawodnika – jest to 29-krotny reprezentant Estonii, obrońca Marten Kuusk, który występował wcześniej w ekstraklasie Węgier w drużynie Ujpest FC.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Złe miłego początki Jastrzębskiego Węgla

Jastrzębski Węgiel przystępował do meczu z GKS-em Katowice bez Benjamina Toniuttiego, więc Jarosław Macionczyk został szybko rzucony na głęboką wodę. Mistrz Polski miał jednak problemy tylko w pierwszym secie. W kolejnych jastrzębianie kontrolowali przebieg gry i finalnie wygrali 3:1, inkasując tym samym komplet punktów.

Chociaż to gospodarze wygrali dwie pierwsze partie, to szybko dobra gra blokiem GKS-u Katowice nie tylko doprowadziła do remisu, ale pozwoliła graczom z Katowic przejąć inicjatywę (9:5). W tym elemencie nie próżnował również Tomasz Fornal, który swoją dobrą grą na siatce sprawił, że jego zespół złapał kontakt (9:10). Gra się wyrównała, do remisu doprowadził Rafał Szymura (12:12). Przez chwilę to miejscowi mieli minimalną zaliczkę (16:15), ale zmieniło się to między innymi za sprawą Marcina Walińskiego. To jego kontra w ważnym momencie dała GKS-owi dwupunktowe prowadzenie (22:20) i to on zdobył również ostatni punkt w tej odsłonie.

Początek drugiej części meczu był wyrównany, dopiero kiedy przyjezdni zaczęli mieć problemy z przyjęciem, inicjatywa przeszła na stronę jastrzębian. Dobrymi zagrywkami i to kilkoma z rzędu popisał się Fornal (13:7), a jego zespół prawie zamurował siatkę (16:9). Katowiczanie nie mieli absolutnie nic do powiedzenia, nie mogli sforsować siatki, a jeśli już, to uderzali w aut (13:22). Co prawda w końcówce trafiony serwisem został Jean Patry, ale po błędzie w polu zagrywki GKS-u był remis w meczu.

Kontra Marko Sedlacka pozwoliła Jastrzębskiemu Węglowi odskoczyć już na początku (3:1), ale gospodarze problemy mieli z zagrywkami Lukasa Vasiny (4:5). Raz jeszcze jednak zmorą katowiczan okazał się Fornal i jego serwisy (7:10). Z dobrej strony na środku siatki pokazał się Łukasz Usowicz (12:12), ale po chwili wyrównanej gry znów do głosu doszedł jastrzębski blok (18:14). Tym razem podopieczni Marcelo Mendeza nie wypuścili już z rąk prowadzenia, chociaż końcówka tej partii stała pod znakiem błędów w polu zagrywki (24:19). Ostatni akcent seta należał do udanego ataku Jeana Patry.

Set numer cztery w pierwszej fazie toczył się po myśli ekipy z Katowic. Przy serwisach Walińskiego odskoczyła na 6:3. Przez chwilę błędy własne GKS-u sprawiły, że był remis. Problemy w ofensywie zaczęli mieć jednak mistrzowie Polski (7:11). Brak skuteczności nadrabiali blokiem, po “czapie” Norberta Hubera i akcji na siatce Fornala było po 12. Minimalnie lepsi cały czas byli podopieczni Grzegorza Słabego (16:15). Nie na długo, stanęli oni przy zagrywkach Patry’ego (16:18). Potem całą serię Jastrzębski Węgiel miał w najważniejszych momentach: dobrze grał zagrywką i blokiem. Potężny serwis Mateusza Jóźwika doprowadził do piłki meczowej i po błędzie rywali spotkanie dobiegło końca.

Jastrzębski Węgiel – GKS Katowice 3:1 (23:25, 25:18, 25:20, 25:19)

 

HOKEJ

hokej.net – Ciężka, lecz zwycięska przeprawa GieKSy. Ambitni sanoczanie

GKS Katowice umocnił się na pozycji lidera, pokonując na wyjeździe Marmę Ciarko STS Sanok 3:2. O losach spotkania przesądziła jednak dogrywka. Architektami zwycięstwa mistrzów Polski okazał się szwedzki duet napastników GieKSy. Hampus Olsson zaliczył dwa trafienia, a jego rodak Sam Marklund stał się autorem złotego gola.

Bez charakterystycznego dla siebie mocnego uderzenia rozpoczęli spotkanie w Sanoku podopieczni Jacka Płachty. W 2. minucie Konrad Filipek stał się autorem premierowego strzału na bramkę, próbując z prawego bulika zaskoczyć Michała Kielera.Ten jednak przytomnie zamknął parkany i zbił krążek do boku. W kolejnych minutach mistrzowie Polski dłużej utrzymywali krążek w posiadaniu, jednak nie potrafili znaleźć sposobu na szczelną sanocką defensywę. Gospodarze nie zamierzali jednak ograniczyć się do defensywy. W 7. minucie Filip Sienkiewicz zainicjował groźny dwójkowy kontratak, jednak przy pomocy wracającego Mateusza Michalskiego zdołał tą akcje odeprzeć Michał Kieler. Wraz z upływem czasu zespół Elmo Aittoli czuł się coraz bardziej swobodnie, efektem czego były kolejne wycieczki sanoczan do katowickiej tercji.

Lepiej w drugą tercję weszli gospodarze i tak oto w 21. minucie sporo przestrzeni na prawym skrzydle odnalazł Johan Ceder. Doświadczony Szwed zbyt długo zwlekał z decyzją o oddaniu strzału, co pozwoliło na skuteczną interwencję Jakubowi Wanackiemu. Katowiczanie choć sprawiali wrażenie wciąż nieco ospałych wraz z początkiem drugiej odsłony, to w 22. minucie otworzyli wynik spotkania. Z pomocą drużynie przyszedł Hampus Olsson, który pozostawiony bez opieki posłał krążek pod samą poprzeczkę sanockiej bramki. W 26. minucie miało miejsce pierwsze wykluczenie. Na ławce kar zasiadł Dawid Musioł. Jak można było się spodziewać, katowiczanie mocno przyspieszyli rozegrania, dysponując liczebną przewagą na lodzie. I tak, choć sanoczanom udało się wybronić karę swojego obrońcy, to wraz z powracającym na lód Musiołem, Olsson po raz drugi pokonał Salamę.

W 43. minucie Hampus Olsson stanął przed niebywała sposobnością, aby skompletować hat tricka, tym razem posłany przez niego krążek minął jednak bramkę sanoczan. W 47. minucie sanoczanie dopięli swej ambitnej postawy. Marcus Kallionkieli stał się autorem kontaktowej bramki. To trafienie dało sporo wiary podopiecznym Elmo Aiitoli, którzy zaczęli szturmować bramkę Kielera. W 51. minucie działanie te zmaterializował Krzysztof Bukowski, który dobił krążek do pustej bramki, po interwencji Kielera. W ostatnich minutach trzeciej tercji, to gospodarze stwarzali sobie dogodniejsze sposobności do zdobycia bramki, jednak z opresji ratował swoją drużynę Michał Kieler. I tak o to wraz z 60. minutą spotkania na tablicy wyników utrzymywał się remis, co oznaczało, że arbitrzy zmuszeni byli zarządzić pięciominutową dogrywkę.

Podczas gry w formacjach 3 na 3, wydarzenia co nie może dziwić działy się błyskawicznie. W 62. minucie Dominik Salama zniweczył marzenia Hampusa Olssona o trzecim trafieniu, wygrywając z nim pojedynek „sam na sam”. Karuzela ofensywnych wydarzeń na dobre rozkręciła się w 64. minucie. Najpierw Olsson przejął krążek w tercji rywala i gdy wydawało się, że może wyłożyć go do któregoś z partnerów na zakończenie meczu, to zagrał go na kontrę, którą uderzeniem wprost w Kielera wykończył Viitanen. Po chwili raz jeszcze Sanoczanie stanęli pod katowicką bramkę, jednak zaprzepaścili i tą okazję, nawzajem próbując odebrać sobie krążek. Zimnej krwi nie zabrakło za to Samowi Marklundowi, który na 42 sekundy przed końcem dogrywki przesądził o losach spotkania, puszczając gumę między parkanami Salamy.

 

Ponad 12 tysięcy złotych z katowickiej akcji „Dorzuć misie”

W minioną niedzielę 28 stycznia odbyła się akcja Teddy Bear Toss na katowickiej „Satelicie” w meczu pomiędzy GKS-em Katowice a GKS-em Tychy.

Przypomnijmy, że wówczas katowiczanie zdołali pokonać tyszan dopiero po dogrywce. Pierwszą bramkę dla GieKSy zdobył jednak Noah Delmas w 17. minucie meczu, wyrównując stan spotkania na 1:1.

Ostatecznie na trybunach zasiadł komplet publiczności, a więc 1420 osób. Przełożyło się to na To natomiast poskutkowało zebranymi 12 432 złotymi dla fundacji „Jesteśmy Dla Was”. Dodajmy, że akcja organizowana była wspólnie z STS-em. Ich sponsor zagwarantował 10 000 złotych + złotówkę za każdego miśka.

 

Pasiut nie jest już kapitanem GieKSy. „Zdecydowały czynniki zawodowe”

Grzegorz Pasiut od domowego starcia z GKS-em Tychy (4:3 d.) nie pełni już funkcji kapitana.

– Decyzja, którą podjąłem jest spowodowana czynnikami zawodowymi. Uważam, że w tym momencie nie mogę pełnić obowiązków kapitana, ale moja rola na lodzie się nie zmienia i nadal pragnę prowadzić drużynę po kolejne trofea. Chciałbym podziękować kibicom za dotychczasowe wsparcie. Życzę sobie, jak i kibicom kolejnych sukcesów i radości z drużyny. Wasza pomoc jest nieoceniona – zaznaczył Grzegorz Pasiut.

Przypomnijmy, że doświadczony środkowy pełnił tę zaszczytną funkcję nieprzerwanie od sezonu 2019/2020.

W ostatnich meczach obowiązki kapitana przejął Joona Monto. Fiński środkowy jest najlepiej punktującym zawodnikiem ekipy z alei Korfantego. W 34 rozegranych meczach zdobył 11 bramek i zanotował 24 asyst.

– O tym, kto będzie pełnił rolę kapitana GKS-u Katowice w poszczególnych meczach będziemy informowali na bieżąco – czytamy na łamach oficjalnego serwisu internetowego mistrzów Polski.

 

Był efektowny pojedynek pięściarski! Są też zawieszenia

W najciekawiej zapowiadającym się meczu 39. kolejki TAURON Hokej Ligi Re-Plast Unia Oświęcim po wyrównanym i bardzo dobrym jakościowo spotkaniu pokonała GKS Katowice 4:3. Oprócz goli, jednym z najbardziej emocjonujących wydarzeń w tym meczu był pojedynek pięściarski.

Spotkanie od samego początku prowadzone było w szybkim tempie. Oba zespoły wykazywały się sporą aktywnością w ataku i nie szczędziły sobie twardych ataków ciałem. Konsekwencją nieco ostrzejszych starć była bojka pomiędzy Kristapsem Jākobsonsem a Mateuszem Bepierszczem, która rozgrzała kibiców do czerwoności. Doszło do niej w 29. minucie spotkania.

Wcześniej dwóch twardych ataków dopuścił się Roman Diukow, który mocno potraktował najpierw Mateusza Bepierszcza a potem Igora Smala. „Bepi” sam chciał wymierzyć sprawiedliwość i wszczął bójkę Jākobsonsem. Za swoje zachowanie otrzymał karę 2+5+20 i musiał udać się do szatni.

Sędziowie na Kristapsa Jākobsonsa nałożyli karę 5+20 za udział w bójce oraz 2 minuty za… natarcie. Sęk w tym, że to wykluczenie powinien otrzymać Diukow.

Efekt jest taki, że zarówno Bepierszcz, jak i Jākobsons zostali zawieszeni na najbliższe spotkanie.

Przypomnijmy, że wmeczu40. kolejki oświęcimianie zmierzą się na wyjeździe z GKS-em Tychy, a katowiczanie w „Satelicie” podejmą JKH GKS Jastrzębie.

 

ZAPASY

wkatowicach.eu – Zima z zapasami w Katowicach. Świetna zabawa i aktywny trening

W województwie śląskim trwają ferie zimowe. Powróciła więc akcja lubiana przez młodych mieszkańców naszego miasta – „Zima z zapasami”. Wybraliśmy się na jeden z treningów.

Kończy się pierwszy tydzień ferii zimowych w województwie śląskim. Uczniowie mogą spędzać czas wolny na różne sposoby, a ci, którzy zostają w Katowicach, nie muszą się nudzić. W mieście przygotowano ciekawą ofertę zajęć, można więc spędzić ten zimowy odpoczynek aktywnie.

Zapaśniczy Uczniowski Klub Sportowy GKS Katowice ponownie zaprosił wszystkich chętnych uczniów do udziału w akcji „Zima z zapasami”. Udział w zajęciach jest bezpłatny. Możemy przyjść i zobaczyć, jak wyglądają zapasy oraz nauczyć się kilku chwytów. Ważna jest tutaj dobra zabawa i integracja – a to pod okiem dobrych trenerów jest gwarantowane.

Zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku w hali sportowej przy ulicy Józefowskiej 40 w Katowicach. Treningi prowadzone są w godz. 12:30-14:30. Akcja potrwa do 9 lutego.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Gabriel Kobylak 2028

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski. 

W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).

Życzymy powodzenia w naszych barwach!

Foto: GKSKatowice.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga