Dołącz do nas

Kibice Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka Zapasy

Złote Buki 2023. Możemy wybrać najlepszych sportowców GKS-u Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki, hokeja  oraz zapasów GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.

Po raz 16 trwa plebiscyt Złote Buki 2023 na najlepszego sportowca GieKSy, zapraszamy do głosowania. W drużynach piłkarskich kobiecej i męskiej trwają przygotowania do startu rundy rewanżowej sezonu 2023/24. W trakcie zakończonego zgrupowania w Opalenicy zespół rozegrał dwa spotkania towarzyskie: w środę z zespołem Lecha Poznań UAM oraz z niedzielę z Medykiem Konin. Spotkania zakończyły się zwycięstwami naszej drużyny 1:0 i 2:1. W najbliższą sobotę piłkarki rozegrają sparing z drużyną Slavii Praga. Drużyna męska zmierzyła się w meczu towarzyskim z Hutnikiem Kraków, wygrywając 2:1. Przed startem rundy rewanżowej zespół zmierzy się z drużyną Odry Opole. Spotkanie zaplanowane jest na sobotę. Przy Bukowej powstanie zadaszone boisko treningowe dedykowane młodzieży.

Siatkarze przegrali kolejne spotkanie tym razem z drużyną Jastrzębskiego Węgla 1:3. Kolejne spotkanie zespół rozegra w sobotę z ZAKSą Kędzierzyn-Koźle. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 20:30.

Mistrzowie Polski w hokeju na lodzie w ubiegłym tygodniu pokonali Ciarko STS Sanok 3:2 (po dogrywce) oraz przegrali z Unią Oświęcim 2:4 (również po dogrywce). Ze względu na mecze reprezentacji następne spotkania ligowe zaplanowane są na 14 lutego.

 

KLUB

wkatowicach.eu. – Złote Buki 2023. Możemy wybrać najlepszych sportowców GKS-u Katowice

Rozpoczęto nową edycję plebiscytu „Złote Buki”. To już 16 raz, kiedy wybierani są najlepsi sportowcy, którzy w danym roku najlepiej reprezentowali barwy GKS-u Katowice. Znamy listę nominowanych. Można już oddawać głosy.

„Złote Buki” to tradycyjny plebiscyt organizowany przez klub GKS Katowice we współpracy z redakcją GieKSa.pl, w którym kibice wybierają najlepszych sportowców poszczególnych sekcji reprezentujących barwy GKS-u Katowice. Dodatkowo wybierane jest także najważniejsze wydarzenie ostatnich miesięcy.

W kategorii „piłkarka roku” nominację po raz drugi otrzymała napastniczka Amelia Bińkowska. Do walki staną także napastniczka Klaudia Maciążka oraz bramkarka Kinga Seweryn, które w plebiscycie znalazły się po raz pierwszy. Z kolei w kategorii “piłkarz roku” kibice będą wybierali pomiędzy nominowanym wcześniej obrońcą Arkadiuszem Jędrychem oraz debiutującymi w plebiscycie napastnikiem Sebastianem Bergierem i pomocnikiem Antoni Kozubalem.

Wśród nominowanych do miana “siatkarza roku” znaleźli się libero Bartosz Mariański i przyjmujący Jakub Szymański, którzy w plebiscycie uczestniczyli już wcześniej. Kategorię uzupełni Sebastian Adamczyk. Dla środkowego to pierwsze takie wyróżnienie.

Bardzo interesująco zapowiada się walka o głosy w kategorii “hokeista roku”. W szranki staną bramkarz John Murray oraz napastnicy Joona Monto i Hampus Olsson. Dla Fina oraz Szweda to pierwsza nominacja.

Bardzo ciekawie zapowiada się też rywalizacja w kategorii „wydarzenie roku”. Głosujący muszą wybierać bowiem spośród trzech wspaniałych sukcesów. Nominacje otrzymały bowiem – Mistrzostwo Polski hokeistów, Mistrzostwo Polski piłkarek oraz zwycięstwo szachistów Hetmana GKS-u w Superlidze.

Zachęcamy do oddawania głosów już teraz NA TEJ STRONIE. Głosowanie potrwa do środy 7 lutego. Laureatów głosowania poznamy w trakcie gali jubileuszowej GKS-u Katowice.

Lista nominacji w plebiscycie „Złote Buki 2023”
Piłkarz roku:

Sebastian Bergier,
Arkadiusz Jędrych,
Antoni Kozubal.
Piłkarka roku:

Amelia Bińkowska,
Klaudia Maciążka,
Kinga Seweryn.
Siatkarz roku:

Sebastian Adamczyk,
Bartosz Mariański,
Jakub Szymański.
Hokeista roku:

Joona Monto,
John Murray,
Hampus Olsson.
Wydarzenie roku:

Mistrzostwo Polski hokeistów,
Mistrzostwo Polski piłkarek,
Hetman GKS zwycięzcą Superligi.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Mistrz Polski znowu zwycięski w sparingu, zadecydował rzut karny

GKS Katowice wciąż nie stracił żadnej bramki w tegorocznych spotkaniach kontrolnych. Mistrzynie Polski przedłużyły swoją serię wczorajszym wygranym 1:0 sparingiem z Lechem Poznań UAM.

Był to trzeci mecz GieKSy w trakcie zimowych przygotowań. Podopieczne Karoliny Koch najpierw zremisowały bezbramkowo z SMS-em Łódź, a następnie pokonały 3:0 Rekord Bielsko-Biała. Także dla piłkarek “Kolejorza” był to trzeci mecz kontrolny, jednak pierwszy z kobietami. Wcześniej beniaminek Orlen I ligi przegrał bowiem z juniorską drużyną Sucharów Suchy Las (0:9) oraz 1:2 z chłopcami z UKS Śrem.

Wczorajszy sparing rozgrywany był w Opalenicy, gdzie GKS przebywa na obozie przygotowawczym. O triumfie GieKSy zadecydował faul na Dżesice Jaszek, po którym w 70. minucie rzut karny wykorzystała Marlena Hajduk.

Katowiczanki przez najbliższe dni pozostaną w Wielkopolsce, a 4 lutego swój pobyt tam zakończą meczem z Medykiem POLOmarket Konin.

 

Sparing: GKS Katowice lepsze od Medyka Polomarket Konin

Medyk POLOmarket Konin przegrał 1:2 w meczu towarzyskim rozegranym w Koninie z GKS-em Katowice.

Katowiczanki od początku spotkania prowadziły grę, a w 21. minucie Jaszek zagrała do Julii Włodarczyk, która wyprowadziła mistrzynie Polski na prowadzenie. W drugiej części spotkania kibice zgromadzeni na stadionie w Koninie zobaczyli dwa gole. W 55. minucie prowadzenie przyjezdnych podwyższyła Anita Turkiewicz. Gospodynie odpowiedziały w 63. minucie, a wynik nie uległ zmianie do końca spotkania, które zakończyło się wygraną drużyny GKS-u.

GKS Katowice kolejny mecz sparingowy rozegra 10 lutego ze Slavią Praga.

 

wkatowicach.eu – Młoda GieKSa zyska nowe boisko treningowe. Będzie działać cały rok

Zawodnicy Wielosekcyjnej Akademii „Młoda GieKSa” zyskają nowe możliwości rozwoju. Przy ul. Bukowej wybudowane zostanie nowe boisko treningowe, które w sezonie jesienno-zimowym będzie zadaszane z wykorzystaniem hali pneumatycznej, tzw. balonem. Zadanie zostanie dofinansowane ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej w ramach Programu rozwoju infrastruktury piłkarskiej – edycja 2022.

O tym, że Katowice stawiają na sport nie trzeba nikogo przekonywać. Oddane do użytku przede wszystkim mieszkańców naszego miasta trzy baseny, kompleks sportowy przy ul. Asnyka czy liczne remonty przyszkolnych boisk to przykłady infrastruktury sportowej, która w ostatnich latach mocno się w Katowicach rozwinęła. Oczywiście największą inwestycją w tym zakresie jest budowany miejski kompleks sportowy z halą widowiskowo-sportową i stadionem – mówi prezydent Katowic, Marcin Krupa

Aby zwiększyć komfort treningów najmłodszych dostępną infrastrukturę dostosujemy pod potrzeby Akademii Młodej GieKSy, w której na co dzień trenuje ponad 600 dzieci. Właśnie ogłaszamy przetarg na nowe boisko treningowe, które będzie zadaszane z wykorzystaniem hali pneumatycznej, tzw. balonem dodaje prezydent

Nowy obiekt powstanie obok istniejących już boisk treningowych, na terenie wykorzystywanym między innymi podczas rozgrzewek. Inwestycja zostanie przeprowadzona w trybie zaprojektuj i wybuduj, a efektem prac będzie boisko piłkarskie o polu gry 26x52m z nawierzchnią ze sztucznej trawy, zabezpieczone piłko chwytami, z systemem drenażu i oświetleniem zewnętrznym.

W okresie jesienno-zimowym montowana będzie hala pneumatyczna o szerokości 29 metrów i długości 61 metrów, której wysokość sięgnie około 8-9 metrów. Tzw. balon również zostanie wyposażony w oświetlenie. Dodatkowo wykonana zostanie modernizacja terenów zielonych, które służyć będą przeprowadzaniu rozgrzewek i treningów piłkarskich.

Dzięki uwzględnieniu w przedmiocie realizacji zadania inwestycyjnego hali pneumatycznej, warunki atmosferyczne nie będą wpływać na harmonogram i jakość realizowanych treningów. Realizacja inwestycji będzie możliwa po wyborze wykonawcy. Postępowanie przetargowe już trwa – tłumaczy dyrektor ds. inwestycji kubaturowych w Katowickich Inwestycjach S.A., Jarosław Łuczyński

Zainteresowani inwestycją wykonawcy mogą składać oferty w postępowaniu przetargowym – ten etap potrwa do 16 lutego. Następnie komisja przeanalizuje złożone oferty, a wybrany wykonawca będzie miał 11 miesięcy na zrealizowanie inwestycji i przekazanie jej do odbioru. Czas ten ma być liczony od daty podpisania umowy. Na odbiory inwestycji przewidziano do 3 miesięcy.

Jednocześnie trwają intensywne prace przy budowie miejskiego kompleksu sportowego, który będzie składał się zarówno ze stadionu piłkarskiego, jak i hali widowiskowo-sportowej. Oprócz tego, w ramach pierwszego etapu inwestycji, powstają też boiska treningowe, miejsca parkingowe oraz niezbędna infrastruktura drogowa.

Konstrukcja hali została już w pełni zamontowana i w tej części obiektu trwają intensywne prace wykończeniowe. Cały czas prowadzone są również roboty instalacyjne, m.in. związane z oświetleniem, instalacją wodno-kanalizacyjną, centralnym ogrzewaniem. Z kolei na zewnątrz wykonywana jest elewacja, attyka, trwa także montaż okien.

Projekt „Budowa Stadionu Miejskiego w Katowicach – konstrukcja żelbetowa stadionu piłkarskiego” zrealizowano przy pomocy dotacji celowej z budżetu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii w ramach Funduszu Odporności w 2023 roku w wysokości 23.673.058,00 zł. Pierwszy etap budowy stadionu ma być gotowy w II połowie roku.

 

dziennikzachodni.pl – GieKSa rozegrała przedostatni sparing przed wiosną w Fortuna 1. Lidze

GieKSa rozpocznie ligową wiosnę 19 lutego meczem u siebie z Motorem Lublin. Spotkanie z Hutnikiem rozegrane na boisku Rapid było przedostatnim sprawdzianem przed walką o punkty w Fortuna 1. Lidze. Zespół z Nowej Huty zajmuje 6. miejsce w tabeli II ligi.

Hutnik Kraków tej zimy grał już w sparingu na Śląsku i zremisował w Tychach z pierwszoligowym GKS-em 3:3. W sobotę sprawdził formę drużyny trenera Rafała Góraka.

GieKSa prowadziła do przerwy 2:0. Najpierw pięknym strzałem zza pola karnego w dalszy róg prawie w „okienko” popisał się Adrian Błąd. Trzy minuty później podwyższył uderzeniem głową Oskar Repka, wykorzystując dośrodkowanie z rzutu wolnego Shuna Shibaty. W 60. minucie Hutnik zdobył gola kontaktowego. Z rzutu wolnego trafił Dominik Zawadzki.

Zimą GKS Katowice pozyskał jednego zawodnika – jest to 29-krotny reprezentant Estonii, obrońca Marten Kuusk, który występował wcześniej w ekstraklasie Węgier w drużynie Ujpest FC.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Złe miłego początki Jastrzębskiego Węgla

Jastrzębski Węgiel przystępował do meczu z GKS-em Katowice bez Benjamina Toniuttiego, więc Jarosław Macionczyk został szybko rzucony na głęboką wodę. Mistrz Polski miał jednak problemy tylko w pierwszym secie. W kolejnych jastrzębianie kontrolowali przebieg gry i finalnie wygrali 3:1, inkasując tym samym komplet punktów.

Chociaż to gospodarze wygrali dwie pierwsze partie, to szybko dobra gra blokiem GKS-u Katowice nie tylko doprowadziła do remisu, ale pozwoliła graczom z Katowic przejąć inicjatywę (9:5). W tym elemencie nie próżnował również Tomasz Fornal, który swoją dobrą grą na siatce sprawił, że jego zespół złapał kontakt (9:10). Gra się wyrównała, do remisu doprowadził Rafał Szymura (12:12). Przez chwilę to miejscowi mieli minimalną zaliczkę (16:15), ale zmieniło się to między innymi za sprawą Marcina Walińskiego. To jego kontra w ważnym momencie dała GKS-owi dwupunktowe prowadzenie (22:20) i to on zdobył również ostatni punkt w tej odsłonie.

Początek drugiej części meczu był wyrównany, dopiero kiedy przyjezdni zaczęli mieć problemy z przyjęciem, inicjatywa przeszła na stronę jastrzębian. Dobrymi zagrywkami i to kilkoma z rzędu popisał się Fornal (13:7), a jego zespół prawie zamurował siatkę (16:9). Katowiczanie nie mieli absolutnie nic do powiedzenia, nie mogli sforsować siatki, a jeśli już, to uderzali w aut (13:22). Co prawda w końcówce trafiony serwisem został Jean Patry, ale po błędzie w polu zagrywki GKS-u był remis w meczu.

Kontra Marko Sedlacka pozwoliła Jastrzębskiemu Węglowi odskoczyć już na początku (3:1), ale gospodarze problemy mieli z zagrywkami Lukasa Vasiny (4:5). Raz jeszcze jednak zmorą katowiczan okazał się Fornal i jego serwisy (7:10). Z dobrej strony na środku siatki pokazał się Łukasz Usowicz (12:12), ale po chwili wyrównanej gry znów do głosu doszedł jastrzębski blok (18:14). Tym razem podopieczni Marcelo Mendeza nie wypuścili już z rąk prowadzenia, chociaż końcówka tej partii stała pod znakiem błędów w polu zagrywki (24:19). Ostatni akcent seta należał do udanego ataku Jeana Patry.

Set numer cztery w pierwszej fazie toczył się po myśli ekipy z Katowic. Przy serwisach Walińskiego odskoczyła na 6:3. Przez chwilę błędy własne GKS-u sprawiły, że był remis. Problemy w ofensywie zaczęli mieć jednak mistrzowie Polski (7:11). Brak skuteczności nadrabiali blokiem, po “czapie” Norberta Hubera i akcji na siatce Fornala było po 12. Minimalnie lepsi cały czas byli podopieczni Grzegorza Słabego (16:15). Nie na długo, stanęli oni przy zagrywkach Patry’ego (16:18). Potem całą serię Jastrzębski Węgiel miał w najważniejszych momentach: dobrze grał zagrywką i blokiem. Potężny serwis Mateusza Jóźwika doprowadził do piłki meczowej i po błędzie rywali spotkanie dobiegło końca.

Jastrzębski Węgiel – GKS Katowice 3:1 (23:25, 25:18, 25:20, 25:19)

 

HOKEJ

hokej.net – Ciężka, lecz zwycięska przeprawa GieKSy. Ambitni sanoczanie

GKS Katowice umocnił się na pozycji lidera, pokonując na wyjeździe Marmę Ciarko STS Sanok 3:2. O losach spotkania przesądziła jednak dogrywka. Architektami zwycięstwa mistrzów Polski okazał się szwedzki duet napastników GieKSy. Hampus Olsson zaliczył dwa trafienia, a jego rodak Sam Marklund stał się autorem złotego gola.

Bez charakterystycznego dla siebie mocnego uderzenia rozpoczęli spotkanie w Sanoku podopieczni Jacka Płachty. W 2. minucie Konrad Filipek stał się autorem premierowego strzału na bramkę, próbując z prawego bulika zaskoczyć Michała Kielera.Ten jednak przytomnie zamknął parkany i zbił krążek do boku. W kolejnych minutach mistrzowie Polski dłużej utrzymywali krążek w posiadaniu, jednak nie potrafili znaleźć sposobu na szczelną sanocką defensywę. Gospodarze nie zamierzali jednak ograniczyć się do defensywy. W 7. minucie Filip Sienkiewicz zainicjował groźny dwójkowy kontratak, jednak przy pomocy wracającego Mateusza Michalskiego zdołał tą akcje odeprzeć Michał Kieler. Wraz z upływem czasu zespół Elmo Aittoli czuł się coraz bardziej swobodnie, efektem czego były kolejne wycieczki sanoczan do katowickiej tercji.

Lepiej w drugą tercję weszli gospodarze i tak oto w 21. minucie sporo przestrzeni na prawym skrzydle odnalazł Johan Ceder. Doświadczony Szwed zbyt długo zwlekał z decyzją o oddaniu strzału, co pozwoliło na skuteczną interwencję Jakubowi Wanackiemu. Katowiczanie choć sprawiali wrażenie wciąż nieco ospałych wraz z początkiem drugiej odsłony, to w 22. minucie otworzyli wynik spotkania. Z pomocą drużynie przyszedł Hampus Olsson, który pozostawiony bez opieki posłał krążek pod samą poprzeczkę sanockiej bramki. W 26. minucie miało miejsce pierwsze wykluczenie. Na ławce kar zasiadł Dawid Musioł. Jak można było się spodziewać, katowiczanie mocno przyspieszyli rozegrania, dysponując liczebną przewagą na lodzie. I tak, choć sanoczanom udało się wybronić karę swojego obrońcy, to wraz z powracającym na lód Musiołem, Olsson po raz drugi pokonał Salamę.

W 43. minucie Hampus Olsson stanął przed niebywała sposobnością, aby skompletować hat tricka, tym razem posłany przez niego krążek minął jednak bramkę sanoczan. W 47. minucie sanoczanie dopięli swej ambitnej postawy. Marcus Kallionkieli stał się autorem kontaktowej bramki. To trafienie dało sporo wiary podopiecznym Elmo Aiitoli, którzy zaczęli szturmować bramkę Kielera. W 51. minucie działanie te zmaterializował Krzysztof Bukowski, który dobił krążek do pustej bramki, po interwencji Kielera. W ostatnich minutach trzeciej tercji, to gospodarze stwarzali sobie dogodniejsze sposobności do zdobycia bramki, jednak z opresji ratował swoją drużynę Michał Kieler. I tak o to wraz z 60. minutą spotkania na tablicy wyników utrzymywał się remis, co oznaczało, że arbitrzy zmuszeni byli zarządzić pięciominutową dogrywkę.

Podczas gry w formacjach 3 na 3, wydarzenia co nie może dziwić działy się błyskawicznie. W 62. minucie Dominik Salama zniweczył marzenia Hampusa Olssona o trzecim trafieniu, wygrywając z nim pojedynek „sam na sam”. Karuzela ofensywnych wydarzeń na dobre rozkręciła się w 64. minucie. Najpierw Olsson przejął krążek w tercji rywala i gdy wydawało się, że może wyłożyć go do któregoś z partnerów na zakończenie meczu, to zagrał go na kontrę, którą uderzeniem wprost w Kielera wykończył Viitanen. Po chwili raz jeszcze Sanoczanie stanęli pod katowicką bramkę, jednak zaprzepaścili i tą okazję, nawzajem próbując odebrać sobie krążek. Zimnej krwi nie zabrakło za to Samowi Marklundowi, który na 42 sekundy przed końcem dogrywki przesądził o losach spotkania, puszczając gumę między parkanami Salamy.

 

Ponad 12 tysięcy złotych z katowickiej akcji „Dorzuć misie”

W minioną niedzielę 28 stycznia odbyła się akcja Teddy Bear Toss na katowickiej „Satelicie” w meczu pomiędzy GKS-em Katowice a GKS-em Tychy.

Przypomnijmy, że wówczas katowiczanie zdołali pokonać tyszan dopiero po dogrywce. Pierwszą bramkę dla GieKSy zdobył jednak Noah Delmas w 17. minucie meczu, wyrównując stan spotkania na 1:1.

Ostatecznie na trybunach zasiadł komplet publiczności, a więc 1420 osób. Przełożyło się to na To natomiast poskutkowało zebranymi 12 432 złotymi dla fundacji „Jesteśmy Dla Was”. Dodajmy, że akcja organizowana była wspólnie z STS-em. Ich sponsor zagwarantował 10 000 złotych + złotówkę za każdego miśka.

 

Pasiut nie jest już kapitanem GieKSy. „Zdecydowały czynniki zawodowe”

Grzegorz Pasiut od domowego starcia z GKS-em Tychy (4:3 d.) nie pełni już funkcji kapitana.

– Decyzja, którą podjąłem jest spowodowana czynnikami zawodowymi. Uważam, że w tym momencie nie mogę pełnić obowiązków kapitana, ale moja rola na lodzie się nie zmienia i nadal pragnę prowadzić drużynę po kolejne trofea. Chciałbym podziękować kibicom za dotychczasowe wsparcie. Życzę sobie, jak i kibicom kolejnych sukcesów i radości z drużyny. Wasza pomoc jest nieoceniona – zaznaczył Grzegorz Pasiut.

Przypomnijmy, że doświadczony środkowy pełnił tę zaszczytną funkcję nieprzerwanie od sezonu 2019/2020.

W ostatnich meczach obowiązki kapitana przejął Joona Monto. Fiński środkowy jest najlepiej punktującym zawodnikiem ekipy z alei Korfantego. W 34 rozegranych meczach zdobył 11 bramek i zanotował 24 asyst.

– O tym, kto będzie pełnił rolę kapitana GKS-u Katowice w poszczególnych meczach będziemy informowali na bieżąco – czytamy na łamach oficjalnego serwisu internetowego mistrzów Polski.

 

Był efektowny pojedynek pięściarski! Są też zawieszenia

W najciekawiej zapowiadającym się meczu 39. kolejki TAURON Hokej Ligi Re-Plast Unia Oświęcim po wyrównanym i bardzo dobrym jakościowo spotkaniu pokonała GKS Katowice 4:3. Oprócz goli, jednym z najbardziej emocjonujących wydarzeń w tym meczu był pojedynek pięściarski.

Spotkanie od samego początku prowadzone było w szybkim tempie. Oba zespoły wykazywały się sporą aktywnością w ataku i nie szczędziły sobie twardych ataków ciałem. Konsekwencją nieco ostrzejszych starć była bojka pomiędzy Kristapsem Jākobsonsem a Mateuszem Bepierszczem, która rozgrzała kibiców do czerwoności. Doszło do niej w 29. minucie spotkania.

Wcześniej dwóch twardych ataków dopuścił się Roman Diukow, który mocno potraktował najpierw Mateusza Bepierszcza a potem Igora Smala. „Bepi” sam chciał wymierzyć sprawiedliwość i wszczął bójkę Jākobsonsem. Za swoje zachowanie otrzymał karę 2+5+20 i musiał udać się do szatni.

Sędziowie na Kristapsa Jākobsonsa nałożyli karę 5+20 za udział w bójce oraz 2 minuty za… natarcie. Sęk w tym, że to wykluczenie powinien otrzymać Diukow.

Efekt jest taki, że zarówno Bepierszcz, jak i Jākobsons zostali zawieszeni na najbliższe spotkanie.

Przypomnijmy, że wmeczu40. kolejki oświęcimianie zmierzą się na wyjeździe z GKS-em Tychy, a katowiczanie w „Satelicie” podejmą JKH GKS Jastrzębie.

 

ZAPASY

wkatowicach.eu – Zima z zapasami w Katowicach. Świetna zabawa i aktywny trening

W województwie śląskim trwają ferie zimowe. Powróciła więc akcja lubiana przez młodych mieszkańców naszego miasta – „Zima z zapasami”. Wybraliśmy się na jeden z treningów.

Kończy się pierwszy tydzień ferii zimowych w województwie śląskim. Uczniowie mogą spędzać czas wolny na różne sposoby, a ci, którzy zostają w Katowicach, nie muszą się nudzić. W mieście przygotowano ciekawą ofertę zajęć, można więc spędzić ten zimowy odpoczynek aktywnie.

Zapaśniczy Uczniowski Klub Sportowy GKS Katowice ponownie zaprosił wszystkich chętnych uczniów do udziału w akcji „Zima z zapasami”. Udział w zajęciach jest bezpłatny. Możemy przyjść i zobaczyć, jak wyglądają zapasy oraz nauczyć się kilku chwytów. Ważna jest tutaj dobra zabawa i integracja – a to pod okiem dobrych trenerów jest gwarantowane.

Zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku w hali sportowej przy ulicy Józefowskiej 40 w Katowicach. Treningi prowadzone są w godz. 12:30-14:30. Akcja potrwa do 9 lutego.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Marsz ku marzeniom

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.

Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.

Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.

Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.

GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.

Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.

Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.

I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.

GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.

Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.

Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.

No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.

I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.

Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.

Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.

Niepojęte. Twierdza od samego startu.

Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.

W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.

Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.

Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.

Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.

Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.

Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.

A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga