Dołącz do nas

Hokej Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Bartosz Nowak kolekcjonuje trofea

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.

W ostatnią środę, na gali „Złote Buki” w Pałacu Młodzieży, wyróżniono sportowców GieKSy za 2025 rok.

Drużyna żeńska wygrała 2:0 ze Ślęzą Wrocław w 1/8 Pucharu Polski. W sobotę 28 lutego rozpoczniemy rundę wiosenną Ekstraligi – zagramy na Bukowej ze Stomilankami Olsztyn. Julia Langosz otrzymała powołanie do reprezentacji Polski WU-19. Piłkarze zremisowali z Legią Warszawa 1:1 (1:1). Nie milkną echa faulu na Bartoszu Nowaku i czerwonej kartki. jaką powinien otrzymać zawodnik Legii. Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Następny mecz zagramy w niedzielę (22 lutego) o 12:15 z Arką w Gdyni. W sobotę piłkarze przegrali 1:4 sparing z Podbeskidziem. Do drużyny dołączył Damian Rasak.

W ostatnim meczu ligowym siatkarze przegrali na wyjeździe ze Spartą Grodzisk Mazowiecki 2:3. Kolejne spotkanie rozegramy na wyjeździe 21 lutego o 17:00 z BBTS-em Bielsko-Biała. Drużyna w dalszym ciągu prowadzi w tabeli PLS 1. Lidze.

Hokeiści w ubiegłym tygodniu rozegrali dwa zwycięskie spotkania: z JKH GKS-em Jastrzębie (2:1) oraz z KH Energą Toruń (4:0). W tym tygodniu zagramy dwa razy – w piątek (20 lutego, w Satelicie) o 18:00 z Polonią Bytom oraz w niedzielę (22 lutego, w Krakowie) o 17:00 z Cracovią. Do zespołu dołączył Lauri Huhdanpää.

KLUB

dziennikzachodni.pl – Złote Buki 2025. Kibice GKS Katowice wybrali zwycięzców. Bartosz Nowak kolekcjonuje trofea

W katowickim Pałacu Młodzieży wręczono tradycyjne coroczne wyróżnienia GKS-u Katowice. To już 18. edycja plebiscytu, w którym decydujący głos należy do kibiców.

już 18. edycja plebiscytu GKS Katowice. W środę w Pałacu Młodzieży wręczono laury dla najlepszych sportowców i najważniejszego wydarzenia za rok 2025.

W kategorii Piłkarz Roku kibice wybierali z trójki Arkadiusz Jędrych, Mateusz Kowalczyk, Bartosz Nowak. Triumfował ten ostatni, który minione miesiące ma znakomite. 32-letni pomocnik, który zdobył w tym sezonie sześć goli i dorzucił siedem asyst (najlepszy wynik w Ekstraklasie) został wcześniej także Ligowcem Roku Tygodnika „Piłka Nożna”.

– Jak się strzela gole to się o piłkarzu mówi, ale na bramki pracuje cały zespół, od linii obrony. Jestem zaszczycony, że znalazłem się w takim gronie, Arek to przecież już legenda GieKSy, a Mateusz też odgrywa bardzo ważną rolę – mówił ze sceny zawodnik.

Wśród piłkarek kibice przyznali trofeum Kindze Seweryn, która pokonała Klaudię Maciążkę i Aleksandrę Nieciąg.

– Czy jestem zaskoczona? Nie… – ze śmiechem stwierdziła bramkarka GieKSy, która zadebiutowała też w reprezentacji Polski.

Siatkarzem Roku został Bartłomiej Krulicki (nominowani byli także Grzegorz Pająk i Michał Superlak), a Hokeistą Jean Dupuy (na liście znaleźli się także Stephen Anderson i Mateusz Michalski). Kanadyjczyk popisał się znajomością kilku zwrotów po polsku i ujawnił jako fan amerykańskiego Super Bowl.

Za Wydarzenie Roku kibice GieKSy uznali otwarcie Areny Katowice, które pozostawiło w pokonanym polu mistrzostwo Polski piłkarek oraz wicemistrzostwo hokeistów. W czasie akcji charytatywnej poinformowano, że mecze piłkarzy w 2025 roku – początek miał miejsce na „starej” Bukowej – zobaczyło 117.484 kibiców.

PIŁKA NOŻNA

tylkokobiecyfutbol.pl – Mur pękł dopiero przed końcem! GieKSa przełamuje lody i gra dalej!

To był mecz na wyniszczenie w mroźnej scenerii. Przez 85 minut piłkarki Ślęzy Wrocław, a w szczególności ich bramkarka, skutecznie odpierały ataki faworyzowanego GKS-u Katowice w 1/8 finału Orlen Pucharu Polski. Ostatecznie jednak defensywa gospodyń skapitulowała w samej końcówce, a katowiczanki uniknęły dogrywki na mrozie.

Sobotni wieczór, 14 lutego, przywitał zawodniczki we Wrocławiu trudnymi warunkami atmosferycznymi. Przy temperaturze około -2 °C, piłkarki GKS-u Katowice od pierwszych minut starały się narzucić swój styl gry niżej notowanej Ślęzie. Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando przyjezdnych, jednak optyczna przewaga długo nie przekładała się na wynik.

Główną przeszkodą dla katowiczanek okazała się Anna Kowalik – bramkarka gospodyń – która znakomicie spisywała się między słupkami. Już w 17. minucie obroniła groźne uderzenie Julii Włodarczyk, a 31. minuta to kolejna bardzo dobra interwencja. Mimo ogromnej przewagi GieKSy do przerwy wynik pozostawał bezbramkowy.

W drugiej połowie ataki GKS-u wyglądały podobnie, a Ślęza nadal desperacko się broniła. Katowiczankom brakowało precyzji lub szczęścia – przykładem była sytuacja, w której Patricia Hmirova uderzyła z wolnego, lecz piłka trafiła w poprzeczkę.

Napór GKS-u nie słabł. W 72. minucie bliska szczęścia była Katerina Vojtkova, ale ponownie świetną interwencją popisała się Kowalik, utrzymując Ślęzę w grze o awans.

Gdy wydawało się, że kibice zobaczą dogrywkę, nastąpiło przełamanie. W 85. minucie defensywa Ślęzy w końcu «pękła» – po dynamicznej akcji piłkę z bliskiej odległości do bramki skierowała Nicola Brzęczek.

Zaledwie cztery minuty później – w 89. minucie – wynik spotkania na 0:2 ustaliła Klaudia Maciążka, precyzyjnie uderzając z ostrego kąta, co definitywnie przypieczętowało awans GKS-u Katowice do kolejnej rundy.

pzpn.pl – [WU-19] Powołania na towarzyski dwumecz z Włoszkami

Selekcjoner Marcin Kasprowicz ogłosił listę zawodniczek powołanych do reprezentacji Polski U-19 kobiet (górny rocznik 2007) na towarzyski dwumecz z Włoszkami. Przygotowujące się do kwietniowych kwalifikacji do mistrzostw Europy biało-czerwone zmierzą się z Italią we Florencji 4 marca (g. 14:30) i 7 marca (g. 11:00).

Lista powołanych zawodniczek: Nina Abe (Pogoń Dekpol Tczew), Martyna Bartczak (UKS SMS Łódź), Krystyna Flis (FC Basel), Kinga Klimczak (AP Orlen Gdańsk), Julia Langosz (GKS Katowice), Oliwia Łapińska (KKS Czarni Antrans Sosnowiec), Julia Ostrowska (GKS Górnik Łęczna), Zofia Pągowska (UKS SMS Łódź), Magda Piekarska (AS Roma), Anna Potrykus (UKS SMS Łódź), Julia Przybył (Lech UAM Poznań), Emilia Sobierajska (KKS Czarni Antrans Sosnowiec), Lena Świrska (Pogoń Szczecin), Hanna Wieczerzak (WKS Śląsk Wrocław), Julia Woźniak (Sporting CP), Kinga Wyrwas (WKS Śląsk Wrocław), Oliwia Zgoda (BTS Rekord Bielsko-Biała), Maja Zielińska (VfL Wolfsburg), Oliwia Związek (Lech UAM Poznań).

bielsko.biala.pl – Wysokie zwycięstwo Podbeskidzia w próbie generalnej. GKS Katowice rozbity przy Bukowej

Podbeskidzie wygrywa w ostatnim sparingu przed startem rundy wiosennej z GKS-em Katowice, aplikując drużynie ekstraklasy aż cztery bramki. Wbrew pozorom Rafał Górak przeciwko drugoligowcowi nie wystawił całkowicie rezerwowego składu.

W drużynie GKS-u wystąpili piłkarze, którzy zagrała w mniejszym wymiarze z Legią Warszawa. Na murawie pojawili się Ilia Shkuryn, Damian Rasak, Erik Jirka, Konrad Gruszkowski, Eman Marković czy Adrian Błąd.

Podbeskidzie od pierwszego gwizdka „usiadło” na rywalu pressingiem, nie pozwalając faworytom na złapanie oddechu. Strzelanie zaczęło się już po kwadransie. Krzysztof Kolanko najwyraźniej polubił rajdy do środka boiska i niemal skopiował swój wyczyn z meczu ze Stalą Stalowa Wola strzelając gola po ziemi. Kwadrans później podwyższył Wojciech Słomka, który strzałem przy słupku trafił do siatki.

Po przerwie piłkarze Marcina Włodarskiego potrzebowali zaledwie 120 sekund, by zamknąć mecz. Najpierw Oskar Tomczyk wzorowo zamknął centrę Kolanki, a chwilę później kibice Dalibor Takac podszedł do rzutu wolnego i uderzył tak, że bramkarzowi GKS-u pozostało jedynie odprowadzić piłkę wzrokiem.

Gospodarze odpowiedzieli dopiero w końcówce, i to po prezencie od debiutanta. Kamil Sochań niefortunnie zagrał ręką w polu karnym, a do piłki podszedł Adrian Błąd i pewnie zamienił „jedenastkę” na gola.

weszlo.com – Ekspert nie ma wątpliwości. Piłkarz Legii powinien wylecieć z boiska!

Po meczu GKS-u Katowice z Legią Warszawa sporo emocji wzbudziły kontrowersyjne decyzje sędziego Damiana Sylwestrzaka. Zdecydowanie najbardziej niezrozumiałym zachowaniem arbitra był brak pokazania Radovanowi Pankovowi czerwonej kartki za brutalne wejście w nogi Bartosza Nowaka. Ekspert nie ma wątpliwości, że brak wykluczenia Serba trzeba uznać za wielki błąd.

Na łamach TVP Sport do kontrowersji z meczu na stadionie przy Nowej Bukowej odniósł się ekspert od pracy sędziów, Rafał Rostkowski. Jego zdaniem czerwona kartka dla Pankova była ewidentna. Zachowanie Damiana Sylwestrzaka było o tyle dziwne, że został on przez Tomasza Musiała wezwany do monitora, jednak i tak swojej pierwotnej decyzji nie zmienił, co zdarza się niezwykle rzadko.

[…] Rafał Rostkowski jest przekonany, że to był wielki błąd sędziego, że Pankov nie został wyrzucony z boiska.

– Musiał uznał, że faul Pankova trzeba rozpatrywać jako poważny rażący na czerwoną kartkę. Wezwał Sylwestrzaka do monitora, pokazał mu powtórki, czyli umożliwił zmianę decyzji, ale… arbiter utrzymał swoją decyzję w mocy. To jeden z najgorszych błędów sędziowskich w tym sezonie.

Ekspert od sędziowania dodał: – Co skłoniło Sylwestrzaka do utrzymania żółtej kartki w mocy? Trudno stwierdzić. Pankov nie zgiął nogi w kolanie dla złagodzenia skutków zderzenia, lecz jego noga zgięła się pod wpływem oporu materii – pod wpływem zderzenia korków z kością piszczelową Nowaka. Na powtórkach wideo nie widać żadnych istotnych okoliczności łagodzących dla Pankova. W 100 sytuacjach na 100 za takie faule piłkarze powinni być wykluczani z gry – bez względu na minutę meczu, bez względu na wynik, bez względu na klasę rozgrywek. Pal licho, że arbiter pomylił się oceniając sytuację „gołym okiem”. Gorzej, że swojego błędu nie naprawił, choć mógł, miał możliwość i powinien.

tranfsery.info – Damian Rasak wrócił do Ekstraklasy. Wzięło z zaskoczenia

Damian Rasak ponownie zagra w Ekstraklasie. Niespodziewany transfer z udziałem defensywnego pomocnika ogłosił GKS Katowice. 30-latek do zespołu Rafała Góraka przeniósł się z węgierskiego Újpestu na zasadzie wypożyczenia do końca 2026 roku.

Od ponad roku Damian Rasak reprezentował barwy węgierskiego Újpestu, do którego trafił w połowie poprzedniego sezonu z Górnika Zabrze. Wedle doniesień kwota transferu z jego udziałem opiewała na 300 tysięcy euro.

Przez ten czas defensywny pomocnik w zagranicznym zespole cieszył się regularnym miejscem w wyjściowym składzie i zdołał rozegrać łącznie 37 spotkań, w których zdobył bramkę oraz zaliczył asystę.

Nic tak naprawdę nie zwiastowało odejścia 30-latka z Újpestu w zimowym oknie transferowym, ale jednak. Jak się okazało w środowy wieczór, Rasak lada moment ponownie będzie mógł zagrać na boiskach Ekstraklasy.

Zaskakujący transfer z udziałem byłego piłkarza Górnika zaprezentował GKS Katowice. Były młodzieżowy reprezentant Polski wzmocnił drużynę dowodzoną przez Rafała Góraka na zasadzie wypożyczenia, które potrwa do końca 2026 roku.

Tym oto sposobem Rasak wraca do krajowej elity, gdzie łącznie zanotował 215 występów, strzelił czternaście goli i zaliczył tyle samo asyst. Powyższy dorobek uzbierał w barwach wspomnianego już Górnika oraz Wisły Płock.

Wydaje się, że będzie to naprawdę solidne wzmocnienie środka pola walczącej o utrzymanie drużyny z Katowic. W tym momencie znajdziemy ją na jedenastym miejscu w tabeli Ekstraklasy, a najbliższy piątek przyniesie jej domowe starcie z Legią Warszawa.

SIATKÓWKA

siatka.org – Lodowaty prysznic w Grodzisku Mazowieckim! Lider daleki od ideału…

Takiego scenariusza nikt się nie spodziewał. Na początek 23. rundy I ligi siatkarzy GKS Katowice poległ na terenie beniaminka. Mimo prowadzenia 2:0 liderom nie udało się dociągnąć meczu do końca, przegrywając 2:3 z KS-em Spartą Grodzisk Mazowiecki. Najlepszym graczem spotkania wybrano Mateusza Piotrowskiego.

23. kolejka na zapleczu miała sprzyjać frontmenom. Łatwe granie miało czekać na siatkarzy GKS-u Katowice, którzy są głównymi kandydatami do szybkiego powrotu do PlusLigi. Sport jednak bywa przewrotny, nie wybaczając bagatelizowania przeciwnika. Znajdujący się w strefie beniaminek z Grodziska Mazowieckiego postawił się gościom, triumfując u siebie 3:2. Po raz kolejny sprawdziło się też powiedzenie – nie wygrasz 3:0, to przegrasz 2:3.

Początek spotkania należał do pewnych siebie gości. Maksa dawał z siebie Damian Hudzik, a po dwóch asach Damiana Domagały było już 11:6 dla GieKSy. Sytuację próbował ratować Bartosz Stępień. Nic to jednak nie dało, a asem popisał się jeszcze Gonzalo Quiroga – 16:11. Blokiem powalczył jeszcze Maciej Stępień, ale za moment było już po secie, a z prowadzenia 1:0 cieszyła się ekipa z Katowic – 25:21.

Druga partia miała całkiem podobny przebieg, choć po bloku Bartosza Michalaka na prowadzeniu znalazła się Sparta – 3:1. Za sprawą Krzysztofa Gibka za moment był już remis po 4. Blokiem postraszył Bartosz Stępień, parę oczek dołożył Mateusz Piotrowski, lecz po asie Domagały zespół gości zaczął odskakiwać. Dryżyna gospodarzy parokrotnie doprowadzała do remisu. Blokiem zapunktował m.in. Gregorowicz. W samej końcówce nic to jednak nie dało. Nie do zatrzymania był Damian Domagała i za moment zrobiło się już 2:0 dla gości – 25:21.

Jak się później okazało… był to moment zwrotny. Pewni siebie przyjezdni nieco spuścili z tonu, przesypiając kluczowe akcje. Rozpędzać zaczął się z kolei beniaminek. Po bloku Michała Gregorowicza zrobiło się 7:5 dla gospodarzy. Blokiem postraszył też Bartosz Stępień, a cenne oczka dokładał Jakub Buczek – 13:9. Bezkonkurencyjny był natomiast Mateusz Piotrowski, który w pojedynkę zdobył 7 punktów. Wszystko to sprawiło, że gospodarze zaczęli odrabiać zaległości, przełamując faworytów – 25:21.

Siatkarskim widowiskiem okazała się czwarta partia grana na przewagi. Lepiej w seta udało się wejść graczom z Katowic – 5:3. Później rywale postraszyli jeszcze blokiem, a po wymianie dla Bartosza Schmidta zaczęło się robić niebezpiecznie – 9:6. Choć przez większość czasu ekipa gości wiodła prym – 14:11, 19:16, to w końcówce nie było już tak kolorowo. Dwoił się i troił duet Mateusz Piotrowski i Bartosz Stępień, co ponownie przyniosło gospodarzom przełamanie i remis w meczu 2:2 – 28:26. Tie-break to już siatkarska loteria. Tym razem szczęście dopisało KS Sparcie Grodzisk Mazowiecki, a beniaminek dopisał na konto 2 bezcenne oczka. Całość atakiem domknął natomiast Bartosz Stępień – 15:10.

KS Sparta Grodzisk Mazowiecki – GKS Katowice 3:2 (21:25, 21:25, 25:21, 28:26, 15:10)

HOKEJ

hokej.net – „GieKSa” odwraca losy meczu! Wronka z decydującą bramką

W 42. kolejce TAURON Hokej Ligi GKS Katowice podjął na własnym lodowisku ekipę JKH GKS Jastrzębie. Wynik spotkania szybko otworzyli goście, którzy za sprawą skutecznej gry obronnej długo utrzymywali jednobramkowe prowadzenie. Ogromne emocje w trzeciej tercji zapewnił Zack Hoffman, który zdobył bramkę wyrównującą. Po wyrównanym spotkaniu triumfowała drużyna gospodarzy, a zwycięską bramkę zdobył Patryk Wronka.

Spotkanie pomiędzy GKS-em Katowice a JKH GKS Jastrzębie dostarczyło kibicom wielu emocji, walki i sytuacji bramkowych aż do ostatnich minut. Choć to goście jako pierwsi trafili do siatki, ostatecznie górą byli katowiczanie, którzy cierpliwie budowali przewagę i rozstrzygnęli mecz w trzeciej tercji.

Pierwsza tercja była wyrównana, z dużą liczbą strzałów po obu stronach i świetną postawą bramkarzy. W 3. minucie Jastrzębie objęło prowadzenie po skutecznej kontrze zakończonej przez Bērzinša. Gospodarze starali się szybko odpowiedzieć, jednak fiński bramkarz gości Karolus Kaarlehto skutecznie powstrzymywał ataki GKS-u.

W drugiej odsłonie katowiczanie podkręcili tempo gry i częściej przebywali w tercji ofensywnej. Ich wysiłki przyniosły efekt w 39. minucie, gdy Zack Hoffman zdecydował się na strzał spod niebieskiej linii, doprowadzając do wyrównania. Wcześniej obie drużyny miały swoje okazje, ale znów kluczową rolę odgrywali bramkarze, którzy byli dzisiaj w wybitnej dyspozycji.

Dyspozycja obu bramkarzy wskazywała, że mogliśmy niecierpliwie wyczekiwać kolejnej dogrywki z udziałem GieKSy, jednak sprawy w swoje ręce wzięła druga formacja gospodarzy. W 54. minucie Stephen Anderson idealnie w tempo dograł do Patryka Wronki, który precyzyjnym strzałem dał gospodarzom prowadzenie, którego nie oddali do końca spotkania. W końcówce goście próbowali jeszcze doprowadzić do remisu, jednak świetnie spisywał się Jesper Eliasson.

Gospodarze bez energii. Kanadyjczyk bohaterem GieKSy

W 43. kolejce TAURON Hokej Ligi hokeiści KH Energi znów zawiedli. Na własnej tafli przegrali z GKS-em Katowice 0:4, nie znajdując sposobu na dobrze dysponowanego Jespera Eliassona. Katowiczanie byli skuteczni, a bohaterem GieKSy został Stephen Anderson, autor trzech bramek.

W Toruniu od pierwszych sekund tempo spotkania narzucali goście, szybko przejmując inicjatywę. Gospodarze próbowali odpowiedzieć kombinacyjną grą, ale katowiczanie zyskiwali przewagę w starciach i kreowali groźne sytuacje w tercji ofensywnej. Pierwsza tercja była chaotyczna, mało klarownych sytuacji po obu stronach, gra szarpana, a bramkarze mieli stosunkowo niewiele pracy. Po kilku uderzeniach z dystansu i chaotycznych próbach przejęcia krążka obie drużyny szukały swojego rytmu. Aktywny był Andriej Denyskin, ale jego strzał trafił w boczną siatkę, a tuż przed syreną na przerwę Aleksi Varttinen trafił w poprzeczkę.

Pierwszy gol padł w 31. minucie. Stephen Anderson wykorzystał świetne podanie Patryka Wronki i umieścił krążek pod poprzeczką, dając GKS‑owi prowadzenie. Chwilę później Anderson znów popisał się precyzyjnym strzałem z bliska, podwyższając wynik. Katowiczanie kontrolowali środek tafli i wymieniali szybkie podania, w tym świetne dogrania Dupuy’a i Wronki, a defensywa Torunia nie potrafiła znaleźć sposobu na Kanadyjczyka.

Na trzecią odsłonę Energa wyszła z nadziejami, aby odwrócić losy meczu, lecz już po rozpoczęciu gry zgasił je świetnie dysponowany Anderson, który po raz trzeci pokonał Antona Svenssona. Defensywa GKS-u odpowiadała agresywnym pressingiem, a bramkarz Jesper Eliasson był pewnym punktem drużyny zatrzymując wszelkie próby ataku gospodarzy. Najbliżej zdobycia honorowego gola był Andriej Denyskin, lecz z bliska przestrzelił. W 56. minucie GKS podwyższył na 4:0 po kuriozalnej sytuacji: Coatta przeprowadził indywidualną akcję, a jego strzał odbił się od obrońcy Torunia i wpadł do siatki. W ostatnich minutach Anderson jeszcze raz groźnie uderzał, jednak Svensson pozostał na posterunku, a katowiczanie kontrolowali wynik do końca.

Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem GKS Katowice 4:0 (0:0, 3:0, 1:0). Katowiczanie dominowali przede wszystkim w drugiej tercji, a Anderson, zdobywając hat-tricka, był zdecydowanym bohaterem spotkania. Pewnie w bramce zachowywał się przez pełne 60. minut Jesper Eliasson, który obronił wszystkie 38 strzały rywali i po raz drugi w tym sezonie zachował czyste konto.

Potwierdzone! Fiński napastnik dołączył do wicemistrzów Polski

GKS Katowice uzupełnił kadrę przed fazą play-off. Dziś umowę z ekipą z alei Korfantego podpisał Lauri Huhdanpää.

30-letni Fin zaoferował swoje usługi katowickiemu zespołowi i przekonał do siebie sztab szkoleniowy.

Zawodnik pochodzący z Tampere obecny sezon rozpoczął w STS-ie Sanok, który wycofał się z rozgrywek z przyczyn finansowo-organizacyjnych. W ekipie z Podkarpacia rozegrał 31 meczów, zdobywając w nich 3 bramki i notując 9 asyst. Sędziowie nałożyli na niego 12 minut karnych.

Huhdanpää jest w Polsce postacią dobrze znaną. Bronił też barw KH Energi Toruń, Podhala Nowy Targ, JKH GKS-u Jastrzębie i Unii Oświęcim. W sumie w naszej ekstralidze wystąpił w 160 meczach i zgromadził w nich 93 punkty. Na ten dorobek złożyło się 37 goli oraz 56 kluczowych zagrań.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga