Piłka nożna
Dawid Abramowicz w GieKSie
W dniu dzisiejszym nasz klub ogłosił drugi transfer przed nowym sezonem. GieKSa podpisała trzyletnią umowę z Dawidem Abramowiczem, który występuje w obronie. Umowa będzie obowiązywać od 1 lipca. Abramowicz jest wychowankiem KP Brzeg Dolny, a ostatni sezon spędził w Puszczy Niepołomice. Rozegrał tam 23 spotkania (23 w pierwszej „11”, 20 pełnych), na boisku spędził łącznie 2034 minuty i strzelił jedną bramkę.
Piąty finał z rzędu. Dwa mistrzostwa Polski – tyle samo co teraz GKS Tychy, których jednak w tym okresie dwukrotnie zabrakło w finale. Dwa finały przegrane w dopiero w siódmym meczu. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że za ostatnie 5 lat to drużyna Jacka Płachty była najlepszą drużyną w Polsce, a jednak coraz ciężej o optymizm, gdy mowa o hokejowej GieKSie.
Po dwóch mistrzostwach Polski, gdzie w obu przypadkach w finale byliśmy wręcz perfekcyjni pod każdym względem, przyszła porażka z Unią w dogrywce meczu nr 7 – tak minimalna, jak tylko może być, a przecież już po piątym meczu byliśmy o krok od kolejnego złota. Rok temu z kolei już po 4 meczach Tyszanie w każdym kolejnym mogli odnieść ostateczny triumf i choć pogoń za wynikiem, a nawet wyjście na prowadzenie na początku decydującego starcia dały nam mnóstwo emocji, to był to jednak kolejny krok w tył względem poprzedniego sezonu, a jak wyglądał finał w tym roku – każdy wie.
Nikt w tej lidze nie lubi GKS-u Katowice… i ma to swoje dobre strony. Brak sympatii ze strony kibiców Tychów, Sosnowca czy Oświęcimia jest oczywisty i jest to odwzajemnione i te animozje dodają emocji, a to dla emocji śledzimy sport. Idzie za tym jednak coś więcej – oprócz zdobycia mistrzostwa Polski, pobocznym celem każdej z tych drużyn jest pokonanie GKS-u. Poza krakowską Cracovią, gdzie nie zapowiada się, by w najbliższych latach mieli wrócić do walki o najwyższe cele, Katowice to zdecydowanie największe i najbardziej rozpoznawalne miasto ligi i każde mniejsze miasto tym bardziej chce udowodnić swoją wyższość na lodzie. Naszą reakcją na to jest… wyznaczenie top-4 jako celu na sezon. W lidze, gdzie są 4 drużyny mające pieniądze, by móc realistycznie walczyć o coś więcej, niż przetrwanie.
Końcowy wynik to jednak nie wszystko, czego kibice potrzebują – potrzebujemy czuć, że klub ,,gdzieś” zmierza, potrzebujemy również małych powodów do ekscytacji, a także potrzebujemy, by ludzie pracujący w klubie pokazali nam, że to oni się lepiej znają na hokeju i ,,zamknęli nam mordę”. Tak jak mordę zamyka nam sekcja piłkarska, tak jak 3 lata temu zrobił to Teemu Pulkkinen, tak tym razem dosłownie każda obawa kibiców znalazła potwierdzenie. Każdy czuł, że siedmiu obrońców to za mało, każdy widział, że brakuje nam ofensywnie usposobionego defensora, każdy wiedział, że mamy problem z przewagami i naprawdę ciężko uwierzyć, że ludzie, którzy dali nam dwa mistrzostwa Polski mieliby się z tym nie zgodzić. Gdzie więc była na to reakcja?
Jedną z najważniejszych cech naszych mistrzowskich ekip był głód. Oczywiście było też wtedy grono doświadczonych Polaków, a nawet przewinęło się też kilku doświadczonych obcokrajowców i nie chcę brzmieć, jakbym myślał, że teraz ktoś nie chciał zdobyć mistrzostwa, bo nie wątpię, że wszyscy chcieli, ale czegoś w porównaniu do ekipy sprzed 3 i 4 lat ewidentnie brakowało. Sami zboczyliśmy z drogi, która działała. W Tychach pałeczkę po doświadczonym Komorskim przejmują Łyszczarczyk czy Paś, którzy spokojnie mają pewnie z 7-8 lat grania przed sobą. U nas wydaje się zawiodło przekazanie pałeczki w obronie po pożegnaniu się z Kruczkiem czy Wajdą, a teraz czeka nas to w ofensywie. Są oczywiście bracia Hofman, gdzie oglądanie ich rozwoju było jednym z przyjemniejszych elementów tego sezonu i głęboko wierzę, że będą liderami na lata nie tylko GKS-u, ale i reprezentacji… ale co jeśli okaże się, że jednak są to gracze jedynie na 3 formację i 20 punktów w sezonie? Te przekazanie pałeczki zdecydowanie nie jest tu tak płynne i naturalne, a przecież tyle lat pracy jednego trenera i dyrektora w połączeniu ze stabilnym finansowaniem z miasta to powinny być wręcz idealne warunki do takiej długofalowej pracy.
Praktycznie co roku przykro kibicom GieKSy czyta się o nowych kontraktach, transferach i negocjacjach już nawet w trakcie play-offów, gdzie my na pierwsze wieści czekamy zazwyczaj aż skończą się hokejowe mistrzostwa świata. I niby zawsze ostatecznie jakoś to nadrabialiśmy, bo 5 razy z rzędu w finale nie byliśmy przypadkowo, ale nie wierzę, że na tym czekaniu nie tracimy, a teraz już z całą pewnością można powiedzieć, że zeszłoroczna przerwa między sezonami była w naszym wykonaniu po prostu słaba. Nie ma w tym gronie żadnego zawodnika, którego będzie warto wspominać po latach. Kibice potrzebują zawodników z charakterystycznymi cechami – jeszcze długo będziemy pamiętać szaleństwo w oczach i uśmiechu Erikssona, umiejętność wejścia na wyższy poziom w kluczowych momentach Lehtonena, huknięcie Hudsona, technikę Koponena czy ,,nienormalność” Murray’a, a jak pokazują wyniki – nie tylko kibice potrzebują takich zawodników, ale klub też. Hokej nie jest sportem dla normalnych. Gdy 3 lata temu przyszedłem na pierwszy przedsezonowy sparing – od pierwszego kontaktu z krążkiem było widać, że Koponen to Pan Hokeista. Nie chcę wytykać palcem hokeistów, bo myślę, że oni są najmniej temu winni, ale aktualnie większość naszej kadry to hokeiści po prostu przyzwoici… i tyle. Przyzwoitością nie wygrywa się mistrzostwa.
Nie wiem, co by się musiało stać, bym o kimkolwiek, kto miał swoją zasługę w zdobyciu dwóch mistrzostw Polski myślał za kilka lat w sposób negatywny, począwszy od dyrektora sportowego, przez trenera i na zawodnikach kończąc. Ilu błędów by nie popełniono w tym sezonie i ilu potencjalnie nie popełni się jeszcze w przyszłości – za ten pierwszy wielki sukces GKS-u, jaki miałem okazję doświadczyć w życiu, trener Płachta może mieć w Katowicach własną ulicę, a odwieszenie łyżew na kołek przez Grzegorza Pasiuta powinno być jednoznaczne z powieszeniem numeru 18 w Satelicie, a może i nawet na to samo zasługują Bartosz Fraszko czy ,,Nasz Warszawiak” Mateusz Bepierszcz. Czy aktualnie nasze finanse pozwalają na stworzenie równorzędnej rywalizacji z Tychami, ale czego by tu wcześniej nie osiągnięto – teraz także potrzebuję widzieć, że klub ma obrany właściwy kierunek i do tego kierunku dąży. Może trzeba jasno powiedzieć, że jeśli właściciel nie chce kroku do przodu, bo przy świetnej postawie piłkarzy już nie potrzebuje ,,tematu zastępczego”, to wykonujemy krok w tył i odmładzamy skład?
Zdobytymi mistrzostwami klub poniekąd wydał na siebie ,,wyrok” – zupełnie inaczej cieszyło srebro drużyny Toma Coolena, gdy zaledwie 2 lata wcześniej nie było hokeja w Katowicach, a 3 lata wcześniej bohaterem kibiców w Satelicie był Maros Goga. Teraz już wszyscy wiemy, jak to jest być na szczycie – i chcemy tego znów, jednak tak jak pisałem wyżej, końcowy wynik to nie jedyny sposób na usatysfakcjonowanie kibiców, tymczasem w tym sezonie mimo wszystko tylko on się zgadza, bo jednak finał to jest w pewnym stopniu sukces, ale czy z obecnie obranym kursem ten finał będzie także za rok?
Felietony Piłka nożna
GieKSa nie pęka przed NIKIM
Za nami jakiś szalony czas, ostatni tydzień to było coś, co przyniosło nam taką dawkę emocji, że po prostu trzeba ochłonąć. Zaczęło się od euforii po golu w doliczonym czasie z Wisłą Płock, ale nawet to nie zapowiadało, na jakiej karuzeli znajdziemy się w następnych dniach. Po Rakowie myśleliśmy, że limit spektakularnego widowiska na jakiś czas wyczerpiemy. I przyszedł mecz w Poznaniu.
Sam zastanawiałem się, jak ten mecz będzie wyglądał. Opcje dla mnie były dwie – GieKSa na fali tego rozpędu znów zagra bardzo dobrze albo jednak ciśnienie po energetycznym i emocjonalnym meczu w Częstochowie spadnie, co ze 120 minutami w nogach przełoży się na to, że jednak dość gładko polegniemy. Jak się okazało, sprawdziła się ta pierwsza opcja.
Trener Rafał Górak mówi o tym, że jeśli chcemy być poważną drużyną, to nie możemy mieć wymówek, że gramy co trzy dni i jesteśmy zmęczeni. No niby tak, ale w Polsce… jesteśmy do tych wymówek przyzwyczajeni. Zresztą – niedaleko szukać – trener Łukasz Tomczyk po meczu Rakowa z Motorem właśnie na ten aspekt zwracał uwagę i po prostu narzekał.
A tu nagle pojawia się GieKSa, która nie dość, że właśnie zagrała tę dogrywkę, nie dość, że w najkrótszym możliwym odstępie meczów (czwartek – niedziela), nie dość, że przegrała, to jeszcze musiała jechać na daleki wyjazd do obecnego i z dużym prawdopodobieństwem przyszłego Mistrza Polski.
I ta GieKSa rozegrała przy Bułgarskiej kapitalne zawody. To już nie był taki mecz, jak w poprzednim sezonie w Poznaniu. Wtedy przegraliśmy gładko 0:2 i pocieszaliśmy się tym, że „wstydu nie było”. Jakże daleki jest to obraz od wczorajszego spotkania. Teraz katowiczanie nie byli skromnym beniaminkiem, który przyjeżdża z respektem i liczy, że uda się z tego terenu wywieźć jeden punkt i to najlepiej 0:0. Teraz to była drużyna, która przyjechała tam jak po swoje, grała wysoko, starała się nie dać zepchnąć do defensywy i momentami po prostu dyktować warunki. Lech był przed przerwą dość bezradny.
Jedyne czego nam brakowało to bramki. I długo to wyglądało tak jak mecze, które znaliśmy z tego sezonu – że GKS dominuje, ma nawet jakieś sytuacje, choć nie bardzo klarowne, ale gola zdobyć nie potrafi. Potem przeciwnik włącza swoją jakość ładuje jednego, dwa lub trzy gongi (Cracovia) i mamy po zawodach.
Na szczęście skuteczność jest ostatnio po naszej stronie. I Eman Marković strzelił piękną bramkę głową. Dopiero na powtórce zza bramki było widać, jak dobry był to strzał. Okupiony co prawda rozciętym łukiem brwiowym, bo zaraz po uderzeniu piłki, trafił Eman głową w Joela Pereirę, ale piękny był obrazek, jak jednocześnie nasz zawodnik krwawił i uśmiechał się z powodu zdobytego gola. Piłkarz od tych dwóch meczach gra tak, że za chwilę może stać się jednym z ulubieńców Nowej Bukowej.
W drugiej połowie oglądaliśmy wszystko co najlepsze i… najgorsze w wykonaniu GieKSy. Jak traciliśmy jesienią multum bramek do szatni, to teraz zaczynamy tracić gole zaraz po wyjściu na boisko. Dwa gole w Częstochowie teraz Kolejorz na ukłuł zaraz po przerwie. Koncentracja, panowie, koncentracja! Było w tym oczywiście sporo pecha, bo piłka poodbijała się tak, że trafiła Arka i wpadła do bramki. Ale z drugiej strony, każde wstrzelenie piłki w piąty metr to ryzyko, że takie zamieszanie powstanie i wyjdzie z tego gol. Nawiasem mówiąc to – jeśli dobrze liczę – siódmy gol samobójczy w tym sezonie. Dość absurdalna liczba.
Jak rządzi przypadek, widzieliśmy przy bramce Ilji Szkurina. Tam też po kapitalnym zagraniu Bartka Nowaka, Ilja próbował mijać przeciwnika, ale futbolówka odbiła się od pleców czy od głowy siedzącego rywala i Białorusin dopełnił formalności. Strasznie dziwny ten nasz Ilja, bo ostatnio gra coraz lepiej w środku boiska, dobrze zbiera te piłki i rozprowadza, potem w roli już stricte napastnika dość mocno psuje, a na koniec… strzela gola.
Co do drugiego gola dla Lecha, to przyznam na chłodno, że nie mam pretensji. Oczywiście można powiedzieć, że poszliśmy za bardzo do przodu, że zabrakło asekuracji. Ale tak naprawdę z tego typu sytuacji gol pada raz na sto. Przecież mieliśmy zawodników z tyłu, natomiast Lech świetnie rozegrał tę akcję prostopadłym podaniem. Ale nadal to nie było bardzo duże zagrożenie. Zadecydowało niebywale dobre wykończenie Hakansa. Gdyby on nie zdecydował się na uderzenie z tej niełatwej pozycji, to uważam, że na 90 procent odebralibyśmy piłkę, a już na pewno zdążylibyśmy wrócić – innych piłkarzy Lecha też przecież jeszcze nie było.
Ale GKS dalej cisnął i wcisnął tę trzecią bramkę. Sektor gości znów był w euforii. I tutaj mam pretensje do naszych zawodników, że po minucie stracili znów gola. No nie można tak łatwo wypuszczać prowadzenia.
W końcówce też z jednej strony momentami było nieźle, nie broniliśmy się dramatycznie przez cały doliczony czas, potrafiliśmy oddalić, a Bartek miał nawet szansę na czwartego gola. Z drugiej strony – no muszę to powiedzieć, czasem niefrasobliwość Bartka może być brzemienna w skutkach, bo po zdarzają mu się ostatnio głupie straty, po których rywale przeprowadzają groźne kontry. Nasz pomocnik to ekstraklasowy artysta, ale czasem bym ten artyzm odłożył na rzecz rozwagi. Oczywiście Bartek nie byłby sobą, gdyby nie dał w tym meczu jakiejś liczby, a była to wspomniana asysta do Szkurina.
Swoją robotę zrobił też Rafał Strączek. Interwencja z końcówki pierwszej połowy, ale zwłaszcza dwie kapitalne obrony w doliczonym czasie gry drugiej, uchroniły nas przed fatalnymi nastrojami po końcowym gwizdku sędziego. Bo gdybyśmy strzelili w dwóch meczach na wyjeździe siedem bramek mocnym rywalom i oba te mecze przegrali, to przecież to byłby jakiś dramat. A tak, wywalczyliśmy zasłużony punkt na boisku Mistrza Polski.
Wspomnijmy oczywiście też o Sebastianie Milewski i Damianie Rasaku, bo wykonali oni znakomitą robotę w środku pola i w głównej mierze dzięki nim obraz gry wyglądał tak, jak wyglądał. Graliśmy pressingiem, wysoko, odbieraliśmy piłki. Potem można było je rozgrywać. Dodam jeszcze, że jak raz na jakiś czas zacentruje w starym stylu Alan, to nie ma co zbierać. Piękna asysta do Emana. No i zadebiutował Marius Olsen i jak na debiut wyszło to całkiem, całkiem.
Pozostał niedosyt po tym meczu, bo jednak GKS trzykrotnie prowadził i trzy razy to prowadzenie tracił. Marzyliśmy o wielkim zwycięstwie, ale to się nie ziściło. Natomiast, jakkolwiek nie powiem, że porażka była wkalkulowana w tym meczu, to dopisany punkt jest lekkim bonusem do naszego dorobku ligowego.
Jednak patrząc długofalowo, ten mecz pokazał coś innego. Ten i w Częstochowie. Że GKS to już ekstraklasowa drużyna pełną gębą, ale do tego jeszcze być może taką z górnej połówki tabeli. Bo jechać sobie na takie wyjazdy i po prostu normalnie grać, prowadzić tę grę, być wysoko na boisku, to nie jest oczywistość. Są drużyny, które właśnie za podwójną gardą się chowają i czekają na 1-2 okazje w meczu do kontry. Pewnie czasem i tak trzeba zagrać. Ale GKS patrzy na silne i słabe strony przeciwników. Skoro Cracovia czy Lechia potrafiły Lecha zdominować przy Bułgarskiej, to nasi trenerzy wyszli pewnie z założenia, że czemu i my nie mamy.
Z drugiej strony w drugiej połowie Lech pokazał jednak ofensywną klasę. Kilka akcji rozegrali świetnych. My też mamy czasem trochę brak szczęścia, że jednak nasi przeciwnicy się budzą i zaczyna im wiele rzeczy wychodzić. Kolejorz uważam, że po przerwie był bardzo groźny. Zresztą te trzy bramki strzelił. Nie bez powodu.
Piękną mamy tę drużynę, szaloną, dającą tyle emocji. Mnóstwo radości po strzelonych bramkach, dużo wkurzenia po traconych. Nad tym drugim aspektem trzeba popracować. Ale z dwojga, wolę 3:3 czy 4:4, w których zespół gra pięknie, walczy, gryzie tę trawę i jest niezłomny, a przy okazji traci gole niż 1:1 czy 0:0 po bezbarwnym, słabym meczu.
Spójrzmy też na to tak – jeśli rywale są na tyle mocni, że potrafią nam strzelić trzy czy cztery bramki, to dobrze, że przynajmniej jesteśmy taką samą liczbą na to odpowiedzieć. Bo przecież moglibyśmy z Lechem przegrać 0:3, a z Rakowem 0:4. I odbiór byłby zgoła odmienny.
Ostatecznie rezultat tego „dwumeczu” jest dla nas minimalnie dobry. Odpadliśmy z Pucharu Polski i zanotowaliśmy „tylko” remis w meczu ligowym. Ale to „tylko”, to jednak bardzo dużo. Zwłaszcza patrząc, jak ten mecz wyglądał. Poza rezultatami liczą się inne rzeczy – te wspomniane powyżej.
Czekamy na Motor. Już w piątek kolejne wyzwanie, wracamy na Nową Bukową po dwóch tygodniach, choć patrząc na te dwa ostatnie mecze mamy wrażenie, że minął z miesiąc. GKS dostarcza emocji i niezapomnianych wrażeń. I o to nam wszystkim chodzi.
Felietony Piłka nożna
Brzmi jak marzenie
Jutro przyjdzie nam się zmierzyć w jednym z najważniejszych pojedynków w nowej historii GieKSy. Równać się może z tym chyba tylko pojedynek z Arką w Gdyni, który choć co prawda był zwykłym pojedynkiem ligowym – to fakt grania w ostatniej kolejce i zależności pomiędzy wynikiem, a awansem jednej z tych drużyn sprawiał, że był to po prostu istny finał sezonu. Arka była wówczas jak Brazylia w 1950, kiedy to w finale na Maracanie wystarczał Kanarkom remis. GieKSa wcieliła się w rolę Urugwaju, który musiał wygrać. I wygrał.
Od tamtego czasu GieKSa gra z dobrym skutkiem w ekstraklasie. I mimo, że jest to „nasza Liga Mistrzów”, to jednak rozgrywamy w niej powszednie mecze ligowe. Fakt, że wiele z nich to są piłkarskie i kibicowskie święta, ale pod względem ważności – są one zwykłymi meczami w najbliższej lidze. Jutro czeka nas mecz niezwykły. Mecz decydujący o czymś, o czym jeszcze niedawno jedynie mogliśmy marzyć w jakichś iluzorycznych majakach. Teraz Katowiczanie stają przed realną szansą. Szansą gry na Stadionie Narodowym o jedno z dwóch najważniejszych trofeów w polskiej piłce.
Zadanie jawi się z jednej strony jako bardzo trudne. Zagramy w końcu z jedną z najlepszych drużyn w ekstraklasie, z ekipą, która świetnie sobie radziła w europejskich pucharach. Stworzony przez Marka Papszuna Raków, pokonując podobne szczeble co GKS, stał się niespodziewanie klubem i drużyną na regularne podium. Byli mistrzem i zdobywcą pucharu.
Z drugiej strony jednak patrząc na ostatnią formę Rakowa, nie jest to drużyna nie do pokonania. Dalej ma bardzo dobrych zawodników, ale coś w tym zespole na wiosnę nie gra. Drużyna nie punktuje należycie, gra jest niemrawa. Na ten moment trener Tomczyk nie wniósł do tego zespołu czegoś mocnego i widocznego. Zadanie po Marku Papszunie miał trudne, ale mimo wszystko – Raków gra przeciętnie.
Dlatego jakbym miał zakwalifikować ten mecz, to powiedziałbym, że Raków jest faworytem, ale nie murowanym. Dałbym w szansach takie 65-35. Pamiętajmy też, że może być remis, a o wszystkim mogą decydować rzuty karne.
Od czasu awansu do ekstraklasy z Rakowem rozegraliśmy cztery mecze, z czego trzy przegraliśmy po 0:1. Nie był to jednak jakieś bardzo słabe spotkania w wykonaniu GieKSy. Najsłabszy był chyba mecz z 1. kolejki obecnego sezonu na Nowej Bukowej. Ale już w poprzednim sezonie u siebie i w grudniu w bieżącym na wyjeździe – to był już spotkania, które porażkami wcale się zakończyć nie musiały.
No dali nam przykład Katowiczanie, jak w Częstochowie zwyciężać mamy, w poprzednim sezonie. Po bardzo dobrym meczu GieKSa wygrała wówczas przy Limanowskiego 2:1. A Raków przecież wtedy był w dużo lepszej formie.
Mamy nadzieję, że zespół już się oswoił z meczami na wyjeździe z wielkimi. Dotychczas wyjąwszy wspomniany mecz z Rakowem, przegrywaliśmy. Na Legii, Lechu czy Jadze. Czas ten trend odwrócić, a szansa ku temu jest bardzo dobra, bo oprócz Rakowa, za chwilę gramy przecież przy Bułgarskiej.
Półfinał Pucharu Polski… Brzmi jak marzenie. Na razie nie ma co myśleć, co dalej. Trzeba się mocno skupić na czwartkowym meczu i po prostu realizować swój plan jak najlepiej. GieKSa to potrafi – pokazała to z Wisłą Płock. Niezależnie czy jest to oddanie piłki czy gra z nią. Ważne, żeby taktyka była dobrze dobrana i realizowana.
Ostatnim raz na tym szczeblu graliśmy 22 lata temu. Ponad dwie dekady. Tyle czasu nie znaczyliśmy nic w Pucharze Polski. Teraz GieKSa jest w najlepszej czwórce. Z nadzieją na więcej.


Cierpliwy
31 maja 2016 at 12:24
Obrońca z puszczy, pomocnik z partyzantów no i jeszcze napastnika z Granatu Skarżysko.
kibic
31 maja 2016 at 13:00
Mam nadzieje że te transfery to tylko wzmocnienia ławki a konkretne dopiero przed nami jeśli się mylę to znowu ktoś robi nas za idiotów, i żeby ktoś nie napisał że czepiam się tym piłkarzom bo tak nie jest i ich wartość poznamy po grze tylko się pytam gdzie te transfery podobno już szykowne ód stycznia czy to tylko kolejna bujda zarządu. Czy ktoś zna odpowiedź
tomek
31 maja 2016 at 13:54
A nie mówiłem że dyletant brzeczek do współy z zarządem nie zrobi wartościowych transferów niezależnie od kasy jaką mu sie da. Z tego nic nie będzie to nie są ludzie do gry o awans i tyle. Wyjebać brzeczka natychmiast bo bedzie kolejny sezon w plecy
maxiu
31 maja 2016 at 15:10
napiszcie znawcy kogo byscie zaakceptowali w GieKSie?? Bo kurwa tutaj sami trenerzy działacze i skauci!!! Czekam na opinie Katowickich Gmochów!!!!
pawelas197
31 maja 2016 at 15:29
po czesci maja racje bo narazie to sa 2 transfery z 2 ligi to naprawde musieli by byc wyrozniajacy sie zawodnicy odskocznia od innych aby grali u nas o awans zobaczymy ale jakos tak to wyglada na uzupelnienia obym sie mylil
kris
31 maja 2016 at 16:25
Transfery jak na razie dupy nie urywają,ale obym się mylił,czekamy na jakieś znane nazwiska ogranych zawodników w Ekstraklasie.
Kibic2
31 maja 2016 at 16:37
@Kris ładnie cie poniosło hehe. Piękny żart;))))
Berol
31 maja 2016 at 16:48
Sezon transferowy jeszcze sie nawet dobrze nie rozpoczał sciagli w miare ciekawie wygladającego serba do pomocy z tego co pisza to chyba za free Na lewą obrone gdzie mamy luke tego goscia z Niepołomic niby go obserwowali nie ma co skreslac gosci na starcie jak niektórzy juz pisza ze szrot moze i to beda dobre transfery zobaczymy … Nazwiska też nie grają i nie ma gwarancji ze ktos przyjdzie za spora kase z nazwiskiem i dobrym civ że na pewno u nas bedzie dobrze grał już nieraz sie na tym przejechalismy . Poziom naszej pierwszej ligi nie jest porywajacy tu nie trzeba finezji tu trzeba zapierdalac bo wygrywaja przy tym miernym poziomie raczej ci którym bardziej sie chce wiec nie jestem przekonany ze ambitny jakis chłop z charakterem z nizszej ligi musi byc gorszy niby od jakiegos tam gwiazdorka który przyjdzie tu sobie dorobic do piłkarskiej emerytury i bedzie dreptał po boisku .Narazie sa dwa transfery na pozycje gdzie i tak musielismy obowiazkowo wiec spokojnie nie ma co już narzekac na zapas dla samej idei narzekania 🙂 bez jaj
JARECKI
31 maja 2016 at 16:53
@maxiu te same nicki noname marudza i w innych tematach.
Ograne nazwiska z Ex bla bla bla juz u Nas takie były i co?
Wszystko wam zle pie…ne marudy
Berol
31 maja 2016 at 17:13
najlepszy ostatni przykład Zahorski nazwisko civ ok pewnie tez nie tani a co ten chłop sobą w tym sezonie niby prezentował …… przemilczmy i same kontuzje tego nie tłumacza nikt mi nie powie
1964
31 maja 2016 at 17:42
Są to nowi zawodnicy którzy stanowili o sile swoich zespołów!Na ich plus jest to że grali praktycznie cały sezon!Więc dajcie szanse nowym twarzą na pokazanie się!Nazwiska kogo wy tu kurna chcecie sćiągnąć! jesteśmy w 1 lidze i dla wyróżniających się kopaczy celem jest ekstraklapa!Nazwiska nie grają!
furti
31 maja 2016 at 18:15
Berol dobrze godo. tu trza zapierdalac.
Berol
31 maja 2016 at 18:30
Błaszczykowskiego swego czasu tez gdzies z 4 ligi kiedys wyciągnięto pare klas wyzej 🙂 i potem grał jak z nut w sumie do dzis swietnie smiga wiec trzeba szukac tez po tych niższych ligach a nie tylko patrzeć do góry budżet też jest jaki jest w miare stabilny ale bez szału wiec trzeba rozważnie sprowadzac zawodników nie tak jak np w Zabrzu u naszych kolegów bo tam to mają mega jakis kosmos niezrozumiały dla mnie w polityce transferowej nie wiem kto tam to robi ale od lat dla mnie to najlepszy przykład jak nie powinno sie tego robic czysty chaos burdel zawodnicy brani nie wiadomo wedle jakich zasad na smieszne kontrakty i długi pogrążające klub nie idzmi tą drogą ….
Irishman
31 maja 2016 at 18:35
Ludzie, czy Wy (niektórzy) kiedykolwiek napisaliście coś pozytywnego?
Sezon jeszcze trwa, a my już pozyskujemy zawodników! Tak już bardzo dawno nie było. Oczywiście, że ci zawodnicy „dupy nie urywają” ale to wygląda na dobrze przemyślane i wypracowane posunięcia. Właśnie na pozycjach, na które przyszli mieliśmy problemy.
Oczywiście też liczę na ciąg dalszy, i na jakieś „hity” ale póki co wygląda to bardzo obiecująco.
hajna
31 maja 2016 at 20:25
Transfery jak na GKSa są ok środek pola i obrona czas wywalic Zahorskiego i Bartusia z taty Iwana to trzecioligowcy te transfery byly nietrafione a teraz większość płacze że z drugiej ligi.Wazne że chcą tu grać bo nie kozdy chce grać w Katowicach i to nie z winy zarządu ale nerwowej atmosfery że strony kibiców.Wymiana co roku 5-6 zawodników bez większego ogrywania swoich młodych zawodników to strata kasy bez efektów sportowych.
Berol
31 maja 2016 at 23:44
Iwan bardzo na minus ten sezon przyznam ze sie po nim wiecej spodziewałem potencjał chłop niby ma ale gdzie go zatracił ???nie wiem kolejny chłop niby z dobrymi papierami a zawiódł w pierwszej lidze powinien byc profesorem rzadzic i dzielic w pomocy u nas a padaka kolejna ze łeb tylko w dół nazwiska nie graja…..
Greg
1 czerwca 2016 at 00:08
Ale nie do końca te ruchy transferowe rozumie bo oczywiście nie możemy na starcie skreślać nikogo tylko miec nadzieje ze ci co przychodzą juz gorszej padaki nie mogą grać ale właśnie ale ci zawodnicy co przychodzą za free wiec niech Cygan powie wkoncu na jakimś spotkanie ze
A – panowie nie napalajcie sie na transfery bo nie ma kasy i tylko możemy zakontraktować piłkarzy z karta
B- mamy kasę na transfery myślimy i realnych wzmocnieniach i ściągniemy paru zawodników
Jeszcze jedno czy my wogole mamy jakiś scouting w Gieksie … Bo jak tak to czemu nie poszukamy w Niemieckich słabszych ligach zawodników ci piłkarze przewyższają nawet naszych z ekstraklasy
Trzeba zebrania i niech Cygan powie albo jest tak albo tak
tomek
1 czerwca 2016 at 07:10
Fajnie się słucha tych optymistów którzy wierzą w to że przypadkowymi zawodnikami i z trenerem dyletantem da się zrobić awans. Jeżeli brzeczek chciał wyławiać perełki to był na to czas. Co wyłowił wszyscy widzieli. Mówie to z całą odpowiedzialnością że te dwa wzmocnienia nic nie dadzą. To nie są ludzie gotowi do gry w pierwszej lidze a co dopiero awans z nimi robic. Zobaczymy jakie beda kolejne nazwiska. Mam nadzieje że znaczące bo jak nie to brzeczek i caly zarzad moga juez skladac dymisje. W tym roku ma byc awans i tego sie trzymajmy. Oczywiscie awansu nie bedzie bo GKS przy takim zarzadzaniu i z takim trenerem nie ma na to szans.Wszystkim optymistom zadam jedno pytanie na czym budujecie ta swoja nadzieje na awans. Tej ligi nie da sie wygrac II ligowymi graczami. Trenera trzeba miec tez na poziomie i z jaimis osiagnieciami. Co ma brzeczek. On wdzi jakosc w dotychczasowym zespole. Przemyślcie to sobie
Jarecki
1 czerwca 2016 at 07:31
@tomek a jakiego trenera bys widzial na miejscu Brzeczka? Ojrzynskiego moze? Kiedy sie wreszcue nauczycie ze nazwiska nie graja?! Ci gracze naprwno sie nie nadaja a skad to wiesz? Kolejny fachowiec zza monitora
tomek
1 czerwca 2016 at 08:09
Widziałbym Oresta Lenczyka
tomek
1 czerwca 2016 at 08:21
Pytasz skąd wiem że sie nie nadają. To proste i to dotyczy prawie każdej dziedziny życia. Jeżeli przez pół życia byłeś zwykłym pracownikiem bez szczególnych ambicji i osiągnięć a ja ci powiem ze od jutra będziesz dyrektorem odpowiadającym za wszystko to jak myślisz uda się to. Mało prawdopodobne. Zresztą nie jest dziełem przypadku to że w biznesie nikt by się na coś takiego nie zdecydował. Dlaczego. Bo to jest zabawa w rosyjską ruletkę. W biznesie nikogo nie stac na robienie eksperymentów które mają małe szanse powodzenia za to sporo kosztują. Proste pytanie do Ciebie. Czy w przypadku konieczności operacji serca wolałbyś aby operował Cię profesor o uznanym nazwisku który wykonał 200 takich operacji czy prowincjonalny lekarz który asystował parę razy przy takiej operacji. Ludzie kiedy wy zrozumiecie, że sukces to nie jest przypadek. Skąd u was takie durne rozumowanie.Wspomnicie moje słowa że jeżeli nie dojdą ludzie z papierami do grania i z doświadczeniem to nic z tego nie bedzie za to eksperyment bedzie dosc kosztowny. Biednych nie stac na tanie rzeczy.
Irishman
1 czerwca 2016 at 10:26
Tomek, to ja też zadam Ci pytanie – jakie to wielkie sukcesy miał Nawałka gdy do nas przychodził?
A co do transferów:
Prokicia wszyscy chcieli zatrzymać w Mielcu bo był jednym z najlepszych – ale skończył mu się kontrakt, a on ma ambicje grać o coś więcej niż utrzymanie w I lidze. Z resztą wystarczy sobie przypomnieć nasz sparing ze Stalą, w którym ogrywał naszych piłkarzy jak chciał.
Abramowicz to moim zdaniem przykład młodego, utalentowanego, niespełnionego piłkarza, który myślał, że może wszystko, a życie pokazało mu miejsce w szeregu. Chłopak, ma potencjał, ma coś udowodnienia i… MA JUŻ 25 LAT, a dotąd nic nie osiągnął. Stąd aż 3-letni kontrakt, podczas którego myślę, że będzie chciał zaistnieć w polskiej piłce.
I oczywiście, że gdyby na tych transferach się skończyło to mielibyśmy trochę lepszą drużynę niż w mijającym sezonie ale nadal byłoby bardzo trudno o awans. Ale, no ludzie… PRZECIEŻ TAK NAPRAWDĘ OKIENKO TRANSFEROWE JESZCZE SIĘ NIE ZACZĘŁO, a Wy już lamentujecie! 🙂 🙂 🙂
@Greg, no dziś to nie te czasy co były za Mariana, że kupowało się zawodników odsprzedawało z zyskiem i kupowało kolejnych. Dziś większość klubów opiera się na pozyskiwaniu nowych zawodników za free. Walka o nich polega na zaproponowaniu im samym (oraz ich menedżerom) lepszych warunków niż konkurencja.
Jarecki
1 czerwca 2016 at 11:22
@Tomek w pilce ze drogi nie znaczy zawsze lepszy.Nazwiska nie graja.Jaka masz gwarancje ze twoj profesor nie jest juz zmanierowany nie dopadla go rutyna i ma wyjebane na to zeby sie ciagle udoskonalac pracowac nad soba?Moze ten lekazyna z prowincjonalnego szpitala okaze sie fachowcem . Daj juz spokoj Lenczykowi
tomek
1 czerwca 2016 at 11:58
Człowieku czy ty myślisz czy też bawisz sie w kontestatora dla zasady. Co do Nawałki może i sukcesów wielkich nie miał ale był obyty w prowadzeniu innych drużyn no i był świetnym zawodnikiem. Ponadto ma osobiste predyspozycje ku temu. Zresztą podając jego przykład tylko potwierdzasz moją tezę. Nawałka teraz jest kimś kto może zrobić wynik a nie wtedy kiedy był w GKS. Co do zmanierowanego profesora. Człowieku nie wiesz co piszesz. Gdyby cię naprawde taki problem dotknął to szukałbyś najlepszego z możliwych fachowców a teraz to popierdolić sobie możesz. Jasne że drogi piłkarz może okazać się słaby ale tylko wtedy gdy kupują go debile. Zaś piłkarz z IV ligi może być świetny gdy kupują go fachowcy. Jak się na czymś nie znasz to kupujesz produkt markowy. Jezeli zaś twoja wiedza jest ogromna to masz pole do popisu i mozesz tanio kupic cos dobrego. Niestety jednak brzeczek sie nie zna bo inaczej nie zakontraktowałby takich zawodników zimą i nie twierdził że po co wzmocnienia jak jest tak wielka jakość w zespole.
Irishman
1 czerwca 2016 at 12:43
Ale kurcze Panowie po co te nerwy? Zobaczymy co dalej będzie z transferami, a potem i tak wszystko zweryfikuje liga.
A co do zimowych transferów, to oczywiście też oczekiwałem czegoś więcej ale myślę, że tak z Szymańskiego jak i Kochańskiego możemy mieć pożytek. Oczywiscie to nie są zawodnicy, którzy na dzień mogą POPROWADZIĆ drużynę do zwycięstw, choć z czasem dlaczego nie.
Jarecki
1 czerwca 2016 at 14:43
@Tomek no skoro jestes takim znawca to ja sie poddaje. Szkoda nerwow skoro ty i tak wiesz lepiej.Jak to Irish wszystko zweryfikuje boisko. Jesli sie pomyle to przyznam to oficjalnie. Zrobisz to samo?
Z mojej strony koniec zasmiecania tego tematu.Chcesz dalej dyskutowac to zapraszam na priv
tomek
1 czerwca 2016 at 14:59
Panowie tu nie chodzi o nerwy tylko o fakty. Mam nadzieje że wszyscy optymiści nie będą krzyczeć w marcu że trzeba wyjebać trenera i zarząd. Wtedy to bedzie musztarda po obiedzie. No chyba że awans chcecie za kolejne 10 lat. Tak też można i z takim podejściem to bardzo realne. Zarząd ma zrobić wynik bo ogłosił to publicznie. Jeśli go nie będzie będą mega problemy z kibicami i z jakąkolwiek frekwencja na stadionie. Chcecie stadion na 20 tys pytam po co. Wystarczy max na 5 tys. Nawet w ekstraklasie ta frekwencja średnio większa nie była. Frekwencję buduje sukces i dobre widowisko plus dobra infrastruktura. Na gieksie nie ma ani jednego ani drugiego. Utrzymywanie klubu piłkarzyków i stadionu tylko po to aby byli jest bez sensu. To ma też być biznes. Niestety przy takim podejsciu nic dobrego nie bedzie. Zatrudnić profesjonalnego menago z sukcesami i mało ważne w jakiej dziedzinie. W zarządzaniu zawsze chodzi o to samo o wynik a obecny zarząd nie ma wyników i tylko udaje ze cokolwiek robi. Problem jest tylko taki że zawodowy menago determinowany wynikiem i sportowym i finansowym z nikim by sie nie pierdolił. Cieniasy nie miały by racji bytu. A u nas cienki jest ale chuj moze sie przyda. Potem ze musi sie rozwinąc. Na koncu stwierdzaja ze zmarnował szanse. 3 sezony siedzial bral kase niewazne. CZy ci ludzie uwazaja ze to jest za darmo. Zresztą nie ma sensu się denerwować. Niech się dzieje wola nieba
JARECKI
1 czerwca 2016 at 15:56
@Tomek i tutaj zgodnosc jest pelna. Zarzad dal sobie 2 lata na awans do Ex. 1 rok juz za nami i nic.Za nastepny rok bedziemy albo swietowac albo rzadac głów i to nie tylko pilkarzykow trenera czy menago.
pawelas197
1 czerwca 2016 at 17:16
ja przypomne ze jest mowa o 4.5 transferach gdzies tak bylo napisane wiec sami widzicie ze nie bedzie jakis wielkich nazwisk narazie zawodnicy z karta na reku przychodza
tomek
1 czerwca 2016 at 20:07
Do Jarecki. Owszem zrobie to samo. Powiadasz ze wiem najlepiej. Powiem ci tak nie uzurpuje sobie prawa do udawania znawcy futbolu choc cos wiem na ten temat bo gralem w pilke. Na zarzadzaniu i owszem znam sie bo zarzadzam firma zatrudniającaponad 600 osob i mam wyniki wiec chyba cos wiem. Z cała odpowiedzialnoscia za slowo powiem ze zarzadzanie na bukowej to amatorszczyzna. Menago nie musi byc wybitnym znawca futbolu. Wystarczy jak sobie dobierze odpowiednie osoby i potrafi podejmowac trafne decyzje. Trzeba miec plan dzialania niezbedne do jego realizacji oszacowane ryzyko i reakcje na nie plus budzet. Trzeba tez miec predyspozycje kierownicze a u naszej wladzy tego nie widze. Jak wiem ze mam budzet na utrzymanie lub na srodek tabeli to nigdy nie powiem ze bede awans robil. Rozumie ze w marcu pogadamy co
maxiu
1 czerwca 2016 at 20:38
tomek@ nie ośmieszaj się i przestan narzekać i udawac takiego znawce!!! Bo czytajac te twoje wypociny robi mi sie niedobrze!!! Czas pokaze kto miał racje!! Ja jestem optymistą. Acha i jeszcze jedno zdradz w jakiej to firmie pracuje 600 fachowców z papierami i najwyzszymi kwalifikacjami??Bo nie wyobrazam sobie zebys mógl zatrudniac mlodych ambitnych i perspektywicznych pracowników!!!Sama śmietana tylko pozazdrościc!!!Ale sie usmailem!!
tomek
1 czerwca 2016 at 21:36
do maxiu. Widac ze jestes debilem po podstawowce
roberto
1 czerwca 2016 at 21:50
Tomek@Jak prowadzisz tak wielka firme to na pewno jestes wykształconym człowiekiem,wiec nie musisz tutaj nikogo obrazac!! Jak chcesz dyskutowac na temat konkretnych transferów,to wymien mi 4 zawodników ktorych sprowadzenie do klubu daje gwarancje radykalnej poprawy i jakosci gry!! I jeszcze jedno moze jak ci tak dobrze idzie w interesach to zaczniesz sponsorowac GKS KATOWICE i wtedy kupno zawodnika z papierami na gre w I lidze nie bedzie problemem!!
Ps:do maxiu@ wyluzuj!!Pozdrawiam INO GIEKSA!!
tomek
1 czerwca 2016 at 21:55
Ja sponsoruje gks.
tomek
1 czerwca 2016 at 21:58
roberto. Nie ja zaczalem zabawe w obrazanie. Czlowiek ktory nie ma zadnych argumentow a obraza innych jest debilem i zdania nie zmienie. Podaj mi budzet na transfery to podam ci zawodnikow
tarantino
1 czerwca 2016 at 22:28
Ja podbijam pytanie do tomek@ wymien 4-5 zawodnikow z taka gwarancja o jakiej pisał roberto!!Kasa nie gra roli!!
tomek
1 czerwca 2016 at 22:42
bez problemu. Zwracam ci jednak uwagę że głupio sformułowałes pytanie. Głupie pytanie to i głupia odpowiedz. Lewandowski, krychowiak milik, glik, rybus. Zauważ ze to i tak tanio bo mogłem siegnąc po lepszych zawodników nie majac ograniczenia w budzecie. Mam nadzieje ze rozumiesz swoja glupote
tarantino
1 czerwca 2016 at 22:50
A jak bym ci napisał 2 miliony to co odpisalbys mi ze to za malo aby poprawic jakos gry??Chcialem tylko sprzawdzic czy masz wogóle jakies pojecie,I juz wiem. Pozdrawiam!I nie wypowiadaj sie wiecej.
maxiu
1 czerwca 2016 at 22:54
No tak a jednak kolejny szczoch zwalczajacy kompleksy przed kompem!!! tomek@ zajmij sie firmą bo ci fachowcy za granice spierdziela. hahaha. Ale kmiot!!
Greg
1 czerwca 2016 at 23:29
Irish mi chodzi o to czy wogole jest jakiś budżet transferowy czy my jako klub z ponoć jednym z najwiekszych budżetów w 1 samej lidze mamy jakaś pule na transfery czy tylko możemy liczyć na zawodników którym sie kończą umowy bo wtedy jest prosta odp nie ma co myślec o wielkich nazwiskach czy jakichkolwiek tylko jesteśmy uzależnieni od wlasńie takich piłkarzy
I w tym momencie powinien sie skończyć temat transferów w klubie bo każdy będzie wiedział jak to wyglada
Greg
1 czerwca 2016 at 23:33
A tak pozatym jebac śmierdzieli
furti
2 czerwca 2016 at 22:42
Ronaldinho by sie nom przydol.
ula
3 czerwca 2016 at 11:34
Taa i cristiano ronaldo i messi a moze jeszcze ibrahimowic
CIErPLIWY
4 czerwca 2016 at 12:15
Gonzo odzyska formę strzelecką i będzie OK !