Piłka nożna
Jaka taktyka na wiosnę? Będzie spory wybór
Przygotowania do nowej rundy nabierają rozpędu, przed nami kluczowy w przygotowaniach obóz w Turcji. Już za kilka dni piłkarze wylecą do tego kraju, by tam w spokoju przygotować się nadchodzących spotkań. Można chyba śmiało założyć, że kadra, która mamy jest praktycznie zamknięta. Spróbujmy zatem podsumować kim dysponujemy i jakie są nasze możliwości gry.
Nowi zawodnicy: Wielkich zmian nie ma
Do zespołu, póki co oficjalnie dołączył skrzydłowy Kamil Jóźwiak, obrońca Tomasz Wisio oraz pomocnik Igor Sapała. Pozbyliśmy się wiecznego rezerwowego Jurkowskiego oraz Sobkowa. Wielkich zmian w składzie nie było i raczej nie ma się co spodziewać, że do zespołu nagle dołączą np.dwaj kluczowi zawodnicy.
Największy plus okienka: Adrian Frańczak
W moim odczuciu to nie nowi zawodnicy a powrót do gry Adriana Frańczaka może być dla nas największym wzmocnieniem tego okienka. Zawodnik ten może grać na czterech pozycjach i wszędzie gdzie gra spisuje się co najmniej poprawnie. Zdarzały się drobne błędy piłkarskie, ale jego wielką zaletą jest charakter, który pokazuje na boisku. Powrót Frańczaka wyraźnie wzmocni zarówno rywalizację w obronie, jak i pomocy.
Zmiany w kadrze? Tylko jakościowe
Przed trenerem Brzęczkiem i dyrektorem Motałą trzecie okienko transferowe. Pierwsze zimowe było fatalne, drugie letnie na czwórkę w skali szkolnej. Teraz czas na trzecie zimowe, które ocenimy po czasie. To, co jednak zwraca uwagę to fakt, iż zarządzający transferami starają się z każdym transferem podnosić jakość i otwierać nowe możliwości dla GieKSy. Szukamy również zawodników, którzy będą pasować do stylu, który chce wprowadzać trener, czyli granie piłką i kontrola spotkań w tym elemencie. Jak „na papierze” podniesiono jakość i rywalizację zobaczycie w analizie, którą przedstawię poniżej.
Bramkarze:
Wielkiego wyboru, póki co nie mamy. Mateusz Abramowicz jest numerem jeden i jedyne co musimy teraz robić to pilnować by był zdrowy i gotowy do gry. W dalszym ciągu problem jest z Sebastianem Nowakiem. Zawodnik miał wrócić do treningów z drużyną, ale w sparingach nie zagrał ani minuty. Jeśli problem będzie się powtarzać być może trzeba ściągnąć na pół roku kogoś doświadczonego na pozycję drugiego bramkarza . Wierzbicki, póki co występuje w sparingach, ale przy całej naszej sympatii do tego zawodnika nie jest to bramkarz, który zapewni nam spokój przy odpukać kontuzji czy też kartce Abramowicza. Kluczem tutaj jest jednak rozwiązanie sytuacji zdrowotnej Nowaka.
Obrona:
Wymiana transferów, póki co 1:1. Odszedł Jurkowski, przyszedł Wisio, który ma swym doświadczeniem wspomóc drużynę. Pytanie, czy Wisio w ogóle będzie grać?. Kamiński z formą z jesieni jest nie do ruszenia. Prażnowski wiadomo – jeden błąd w meczu musi być, ale generalnie na warunki pierwszej ligi jest to solidny obrońca. Garbacik nie zamierza odpuszczać. Ciekawa będzie rywalizacja o drugie miejsce na środku obrony.
Pozytywny ból głowy będzie mieć trener Brzęczek na lewej obronie. Przyznam szczerze, iż jestem bardzo ciekawy jak trener, rozwiążę tą rywalizację między Abramowiczem i Frańczakiem, który może grać na tej pozycji. Zacznijmy jednak od Frańczaka w kontekście lewej obrony. W moim odczuciu może to być jedyna pozycja gdzie-póki co Adrian będzie mieć szansę na granie. Prawa obrona wiadomo-Czerwiński, prawa pomoc mimo wszystko dla Foszmańczyka ciągle, lewa pomoc to młodzieżowiec. Zostaje więc lewa obrona i tu pojawia się problem. Dawid Abramowicz nie grał źle, ale też uczciwie przyznajmy – popełniał drobne błędy. Jego wielką wartością dodaną są jednak stałe fragmenty gry, gdzie załatwił nam 2 gole, dwie bezpośrednie asysty oraz karnego. Czy stać nas będzie na rezygnację z tego w ciągu sezonu i posadzenie na ławce Dawida? Szczerze wątpię by trener Brzęczek chciał z tego rezygnować. Przynajmniej nie na początku rozgrywek. Prawa obrona to wspomniany Czerwiński z alternatywą Frańczaka w razie kartki.
Pomoc:
Póki co największe wzmocnienia w tej formacji. Opcji, jakie nam się otworzyły po transferach jest multum, co na pewno ucieszy trenera. Tutaj najlepiej widać jak podniesienie jakości może wpłynąć na grę zespołu i zdobywanie punktów.
Zacznijmy analizę od środka pola – Kalinkowski i Zejdler byli nie do ruszenia na jesień. Powracający po kontuzji Zejdler wystąpił we wszystkich sparingach więc wydaje się, że ze zdrowiem wszystko w porządku. Do tego duetu wypożyczono Sapałę z Piasta, który może grać na pozycji 6 i 8. Zawodnik ten w moim odczuciu przewidziany jest do rywalizacji ze wspomnianą dwójką. Tym transferem trener chciał się zabezpieczyć przed ewentualnymi kartkami naszych podstawowych pomocników. Duda i Pielorz pokazali, że można na nich liczyć, gdy wchodzą na zmiany, ale w meczu, gdy grają od początku nasza gra nie wyglądała już tak dobrze. Obu kończą się również kontrakty w lecie i kto wie, czy nie jest to dla nich ostatni moment na pokazanie się w zespole. Jak dla mnie Duda i Pielorz to teraz czwarty i piąty zawodnik do grania. Gry Foszmańczyka w środku pola nie biorę pod uwagę. Fosa pokazał, że potrafi grać na każdej pozycji jednak najwięcej daje zespołowi gdy gra pod napastnikiem, ewentualnie gdy grał na boku, ale z taktyką, że ma schodzić do środka.
Prawa pomoc – wydaje się, że na razie będziemy stosować wariant z Foszmańczykiem na tej pozycji. Sprawdził się on całkiem nieźle w niektórych meczach, gdzie zawodnik miał większe możliwości zejścia do środka boiska. Wiadomo, że zawodnik lepiej czuje się na środku za napastnikiem, ale na tej pozycji robi się straszny tłok. Większość meczów graliśmy jednak dwoma napastnikami i taką taktykę moim zdaniem będzie wprowadzać trener Brzęczek. Do rywalizacji zostaje mogący tutaj grać Frańczak oraz młodzieżowcy Jóźwiak i Mandrysz. Dla nich jednak bardziej przewiduję grę na lewej pomocy. Obaj młodzi gracze mogą tam zagrać i wydaje się, że we dwoje będą toczyć rywalizację o grę w składzie. Na razie w lepszej sytuacji Jóźwiak bowiem grał w sparingach. Mandrysz po kontuzji jeszcze nie zagrał w żadnym sparingu. Ofensywny pomocnik – wydaje się, że tej taktyki będziemy korzystać rzadko. Mamy trzech dobrych zawodników z przodu i przy tym układzie zabrakłoby miejsca przynajmniej dla dwóch z nich. Możliwa jest jednak jeszcze jedna opcja, w której Foszmańczyk zostaje na prawej pomocy a ofensywnego pomocnika gra Grzegorz Goncerz. Od razu wspomnimy, że występ tego zawodnika na boku pomocy jest wykluczony. Wołkowicz i Szołtys daleko w tyle, jeśli chodzi o kadrę i kto wie, czy Ci zawodnicy w ogóle wystąpią na wiosnę.
Napastnicy – Chyba nie ma się co spodziewać transferu napastnika. Nie wyszło z Górskim, medialne doniesienia mówiły o Sekulskim, ale ten wybrał Piasta. Wobec braku napastnika przesunięto na pozycję ataku Prokica, który spisuje się bardzo dobrze w sparingach. Strzela bramki, jest aktywny. Wydaje się, że zgłosił mocny akces do składu na wiosnę, jeśli chodzi o atak. Wzrasta też rywalizacja w zespole na tej pozycji i być może będzie to dobre posunięcie, by próbować tam Prokica, a nie kupować czy inwestować pieniądze w kogoś innego, kto nie zna szatni czy też specyfiki klubu. Gorszej rundy Andreja raczej nie zagra, więc tylko możemy zyskać – co pokazują sparingi. Do pracy musi się wziąć Mikołaj Lebedyński, który nieoczekiwanie może mieć spory problem z wejściem do składu.
Podsumowanie: W transferach bardziej stawiamy na podniesienie jakości na poszczególnych pozycjach aniżeli na wielkie newsy transferowe. Zawodnicy, którzy do nas dołączyli pozwalają nam „na papierze” na zwiększenie rozwiązań taktycznych oraz zabezpieczenie przed sytuacją gdzie słabsza forma jednego z graczy powodowała słabszy mecz innych. Teraz wydaje się, że w miejsce kolegi wejdzie inny zawodnik, który da podobną jakość. Wszystko w rękach trenera, by zrobić z tego zespół, który z powodzeniem będzie grać o awans do ekstraklasy. Poniżej na ten moment najlepsza jedenastka według mnie.
Piłka nożna Wywiady
Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE
Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.
Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.
W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.
O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.
Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.
Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.
Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.
Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.
W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.
Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.
Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.
Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.
Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.
Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.
Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.
Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.
W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.
Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.
Piłka nożna
Potencjalni rywale w Lidze Konferencji
Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.
GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).
ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.
Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.
Piłka nożna
Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy
GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.
Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.
Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.
W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)
MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.



harry64
9 lutego 2017 at 12:23
Bardzo fajny tekst, tylko chyba coś uciekło w pierwszym akapicie 😉
kosa
9 lutego 2017 at 16:36
Już poprawione. Dziękujemy za uwagę 🙂
piotrek
9 lutego 2017 at 17:02
Czy juz wiadomo gdzie w sobotę sparing
kejta
9 lutego 2017 at 23:56
boiska wszystko zweryfikuje, dobrze ze pierwsze dwa mecze gramy z najgrozniejszymi rywalami. moze sie okazac ze ci co blyszczeli forma na jesien teraz beda bez niej dlatego dobrze ze mamy kilka nowych chlopakow wcale sie nie zdziwie gdy Wisio Sapala czy Jozwiak wskocza do pierwszego skladu wiec nie ma co narazie typowac poierwszej jedenastki najwazniejsze zeby byla atmosfera w szatni wtedy beda wyniki 🙂