Piłka nożna
Noty i opisy po Olimpii
Było beznadziejnie, tragicznie i bez wyrazu. GKS przegrał w Grudziądzu 0:1 i trudno zrozumieć, czemu tak nisko. Zawodnicy z Grudziądza pokazali naszym piłkarzom, na czym polega gra w piłkę, czysto sportowo i jeśli chodzi o ambicje. Stracona bramka była skandalem, nawet nie tyle w kontekście nieudanej interwencji Pietrzaka, co zachowania trójki pozostałych obrońców, którzy wszyscy wbiegli niemal do bramki, a także pozostałych zawodników, którzy powrót w swoje pole karne mieli w dupie i spacerkiem lub na stojąco obserwowali, jak rywal posyła piłkę do pustej bramki. W ofensywie było zero – zero celnych strzałów, zero dobrych akcji. Za to multum śmieszych błędów. Słowem – żenada.
Łukasz Budziłek – 6
Kilka dobrych interwencji zaliczył, zwłaszcza jedną w pierwszej połowie, po strzale z bliska głową jednego z rywali. Nie mógł liczyć na pomoc kolegów z obrony, którzy grali fatalnie. Miał trochę szczęście, gdy piłka trafiła w słupek, a także gdy rywale strzelali tuż obok bramki. Przy golu bez szans. Zdarzały się też lekko niepewne momenty, ale bez konsekwencji.
Alan Czerwiński – 4,5
Zawodnik nie potrafi dośrodkować w pełnym biegu, ustawia sobie piłkę długi czas, ale w tym meczu przynajmniej „coś” próbował, w przeciwieństwie do innych spotkań. Nie było też aż tylu asekuranckich podań do stoperów. Nadal duże problemy w pojedynkach 1 na 1. Przeciętne zawody, Alan miał dużo słabszych meczów w GieKSie.
Mateusz Kamiński – 3
Nie radził sobie z zawodnikami rywali, w pierwszej połowie mieli oni mnóstwo sytuacji. Zagubiony przy straconej bramce. Błędy w kryciu. Miał szansę na zdobycie gola, ale z bliska strzelił głową nad poprzeczką. W końcówce grał z przodu, jak kiedyś Adrian Napierała. Bez efektu.
Adrian Jurkowski – 3
Niepewny w defensywie, ale też duży problem w wyprowadzaniu piłki. Raz w niegroźnej sytuacji podał piłkę prosto do przeciwnika i była z tego bardzo groźna akcja. Piłkarz przeplata lepsze mecze z gorszymi, ale te gorsze są naprawdę słabe. Nie radzi sobie z grą pod pressingiem przeciwnika.
Rafał Pietrzak – 5,5
Jeden (jedyny?) o którym można powiedzieć, że pokazał cień ambicji. Biegał szybciej i żwawiej od swoich kolegów. Miał jedną bardzo fajną akcję, kiedy najpierw odebrał piłkę rywalowi, przebiegł 30-40 metrów i dobrze rozprowadził piłkę. Przy straconym golu interweniował niefortunnie, bo zamiast wybić piłkę na róg, odbił ją prosto do przeciwnika. Powinien mecz skończyć z dwiema żółtymi kartkami, ale sędzie się zlitował i nie pokazał mu ewidentnej drugiej.
Tomasz Wróbel – 1
Poziom okręgówki. Ten piłkarz kiedyś był wiodącą postacią w swoim klubie w ekstraklasie? To chyba musiał być ktoś inny, tak samo jak ktoś inny rozgrywał świetne mecze jesienią w GieKSie. Zawodnik z takimi umiejętnościami – a wiemy, że je ma – gra taką padlinę, że szkoda gadać. Proste, niewymuszone straty, zero w ofensywie, przejście obok meczu. I tak wygląda cała runda…
Grzegorz Goncerz – 3
Zawodnik ofensywny gra na pozycji defensywnej i widać, że nie jest stworzony do tego typu akcji. Jego atutem – w dobrej formie – jest szybkość, pojedynki 1 na 1, zwłaszcza na skrzydle. Tutaj musi grać w destrukcji i ta gra jest chaotyczno-szarpana. Do tego brakuje mu pewności, gdy dostał bezpańską piłkę tuż przed polem karnym – idealną do strzału – i fatalnie ją przyjął. Cały czas czekamy na Grzegorza na prawym skrzydle.
Rafał Figiel – 2
Zawodnik sam przyznaje, że najlepiej się czuje na pozycji ofensywnego pomocnika, więc trener robi mu krzywdę wystawiając do zadań destrukcyjnych. Wyglądało na to, że piłkarz nie wie jak tam grać, jak się zachowywać i pamiętamy go głównie z gonienia przeciwnika i… faulowania go. Jeśli Figiel – to tylko w ofensywie.
Przemysław Pitry – 2
Powoli można tracić cierpliwość, gdy patrzy się na kapitana zespołu, który spaceruje, człapie po boisku i w ciągu 90 minut przebiega pewnie ze 2 kilometry. Masa błędów i niedokładnych podań, niewymuszone straty, podania do przeciwnika. Nie widać, żeby przykładał się do pojedynczego zagrania. Gdy może rozprowadzić piłkę, wdaje się w niepotrzebne dryblingi. Bardzo słaby mecz.
Krzysztof Wołkowicz – 1
Nie wiedzieć czemu trener zaczął na niego stawiać, bo ten zawodnik z każdym występem na boisku pokazuje, że pierwsza liga to za wysokie progi dla niego. Czwarta, piąta – i owszem, ale nie zaplecze ekstraklasy. W meczu z Olimpią nie udała mu się ani jedna akcja, zagubiony na boisku, brak techniki, szybkości, brak wiary w siebie. Rozumiemy trenera, że szuka nowych rozwiązań, ale Wołek nie będzie lekiem na całe zło.
Michał Zieliński – 2
Nieobecny. Nie miał wsparcia od kolegów z pomocy, nie dostawał podań. A jak już miał piłkę do oddawał strzały w stylu futbolu amerykańskiego, czyli 10 metrów nad bramką. Słabiutko.
Grzegorz Fonfara (grał od 57. minuty) – 4
Nawet coś tam się starał po wejściu, ale efektów z tego nie było żadnych. Nic więcej nie da się powiedzieć.
Janusz Gancarczyk (grał od 57. minuty) – 4,5
Swoją obecność zaznaczył w ostatniej minucie, kiedy klasycznie się machnął i… wyszedł mu strzał w poprzeczkę. Próbował grać na skrzydle, współpracować z Alanem Czerwińskim. Brakowało jednak szybkości i zdecydowania, a raz podał wszerz boiska na kontrę.
Paweł Szołtys (grał od 74. minuty) – niesklas.
Młodzian został wpuszczony na boisko w trudnym momencie, ale nie udało mu się nic wnieść w poczynania drużyny. Do niego pretensji nie mamy, natomiast duża rola Kazimierza Moskala, aby nie dopuścił do tego, aby młody zawodnik nabrał beznadziejnych nawyków starszych kolegów czyli odpuszczania i niechlujstwa na boisku.
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025
Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.
Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.
Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.
Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!
We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.
Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.
Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.
Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.
I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.
Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.
Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.
W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.
GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.
Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.
Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.
Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.
Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.
GKS Katowice, po rzutach karnych, przegrał z Herning Blue Fox w meczu o brązowy medal Pucharu Kontynentalnego. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.
Hokej
Misja Nottingham
Już w czwartek nasi hokeiści rozpoczną rywalizację w Pucharze Kontynentalnym.
Obecna edycja nieco różni się od poprzednich, ponieważ zrezygnowano z drugiej rundy tych rozgrywek, rozszerzając zmagania finałowe. W finałowym turnieju rywalizować będzie sześć zespołów podzielonych na dwie grupy. Los sprawił, że naszymi rywalami będzie łotewska drużyna HK Mogo, a także gospodarze – Nottingham Panthers. Drugą grupę stanowią Duńczycy z Herning, francuskie Angers oraz Torpedo z dalekiego Kazachstanu. Każda z drużyn rozegra po trzy spotkania, dwa w grupie oraz „finałowe” o konkretne miejsce w zależności od wywalczonego miejsca w grupie.
My swoje zmagania rozpoczynamy w czwartek szesnastego stycznia, co ważne tym razem obyło się bez zamieszania z wizami czy pozwoleniami o pracę. W pełnym składzie przystąpimy do gry w drugim dniu turnieju. Wobec tego obie drużyny będą rozgrywać z nami swoje drugie mecze. O to, z jakim celem na Wyspy Brytyjskie wybrała się nasza drużyna, zapytaliśmy Patryka Wronkę: „Przyjeżdżamy po zwycięstwo – to jest nasz cel. Cieszymy się, że tutaj jesteśmy i jest to troszkę też odskocznia od codzienności od tej naszej ligi i fajne doświadczenie, które patrząc do przodu co nas czeka, przyniesie wiele dobrego.”
Na pierwszy ogień pójdą hokeiści HK Mogo. Drużyna, która swoje mecze rozgrywa w Rydze na co dzień występuje w rodzimej Optibet Hokeja Liga, a poprzednie dwa sezony zakończyła mistrzostwem. Obecnie jest liderem rozgrywek z punktem przewagi nad gościnnie grającym w tamtejszej lidze Kyiv Capitals. Sama pozycja w tabeli niczemu nie przesądza, bo pierwsze cztery zespoły dzielą raptem 4 punkty, a nasi rywali mają o mecz lub dwa więcej spotkań. Natomiast na duże uznanie zasługuje seria kolejnych wygranych spotkań, która rozpoczęła się 25 października. Łotysze przeszli suchą stopą przez kolejne czternaście spotkań, zaliczając przy tym trzy shot outy. Swoje zmagania w Pucharze Kontynentalnym rozpoczęli od poprzedniej rundy, która w połowie listopada rozegrana została we francuskim Angers. Mogo mimo rozpoczęcia turnieju porażką 4-6 w meczu z gospodarzami, finalnie awansowali dalej po wygranych z Cortiną 3-0 i węgierskim Gyergyoi 6-2. Liderem tego zespołu zdecydowanie jest Deivids Sarkanis, doświadczony hokeista zdobył w tym sezonie 36 pkt i góruje zdecydowanie zarówno w liczbie asyst (19) jak i goli (17). Kolejnymi znaczącymi graczami są: Kaspars Ziemins (28 pkt – 14G, 14A) oraz Janis Zemitis (27 pkt – 10G, 17A). Dostępu do bramki broni głównie Karlis Mezsargs (skuteczność 0.926% – 17 spotkań), a zastępuje go Rudolfs Lazdins (skuteczność 0.902- 7 spotkań) co ciekawe zespole występują tylko rodzimi zawodnicy.
Kolejnym naszym rywalem będą gospodarze – Pantery z Nottingham. Anglicy również zajmują pierwszą lokatę w Brytyjskiej Elite League. Poprzedni sezon zakończyli wyraźną porażką (0-4) w finale play-off z Belfast Giants. W tabeli obecnych rozgrywek również jest ciasno w czołówce tabeli i sytuacja będzie się wyjaśniać do końca rozgrywek. Historia poprzednich spotkań nie jest już taka okazała jak u bałtyckich rywali, bo jeszcze 10 stycznia przydarzyła się porażka z vice liderem z Belfastu (1-4). Tonu zespołowi nadają hokeiści zza oceanu, którzy zdobyli do tego pory po 31 pkt – Ross Armour (15G, 16A) i Tim Doherty (7G, 24A). Zawodników, którzy ciągną zespół do przodu jest więcej, bo ponad 20 pkt zdobyło ich łącznie sześciu. O zabezpieczenie tyłów dba Amerykańsko – kanadyjski duet bramkarzy Jason Grande (skuteczność 0.911% – 13 spotkań) i Kevin Carr (skuteczność 0.912% – 17 spotkań). Do Pucharu Kontynentalnego przystępują dopiero od trzeciej rundy, a w przeciwieństwie do pierwszego rywala katowiczan, Pantery to spora mieszanka hokeistów z Kanady i USA, a w zespole występują także Szwedzi, Węgier i oczywiście Brytyjczycy.
Zapytany o skalę trudności napastnik stwierdził: „Jeżeli chodzi o przeciwników, to ciężko stwierdzić kto będzie najtrudniejszym. Myślę, że będzie to wyrównany turniej, a o zwycięstwie będą decydowały małe rzeczy – tak zwane detale.”
Miejscem zmagań będzie Motorpoint Arena mieszcząca 10 000 widzów, z tym lodowiskiem dobre wspomnienia mają na pewno Bartosz Fraszko, Grzegorz Pasiut i Patryk Wronka, co też potwierdza ten ostatni: „To lodowisko już chyba na zawsze będzie miało same dobre skojarzenia, bo przecież awans do Elity tutaj robiliśmy jako reprezentacja, więc liczę, że dalej będzie dla nas szczęśliwe.” Życzyć należy, by równie dobre wspomnienia przywiozła reszta naszej drużyny niezależnie od narodowości. Natomiast wyżej wymienionemu tercetowi życzymy formy godnej legendy Robin Hooda – wszak to symbol tego miasta.
Kibicom, którzy wybierają się do Anglii, życzymy wyśmienitej zabawy i wielu okazji do świętowania!
15.01.2026 (czwartek, 20:00) GKS Katowice – HK Mogo
16.01.2026 (piątek, 20:00) Nottingham Panthers – GKS Katowice
















gobert
18 maja 2014 at 17:20
Nota Fonfarze za grę wystawił ,, Fan Club’ za wrażenie.
kibic
18 maja 2014 at 17:40
Nota dla Wołkowicza i tak za wysoka!!!Az sie dziwie ze nie został zmieniony!!!
mario
19 maja 2014 at 09:54
Panie trenerze raz jeszcze prosze nie czekajcie na nowy sezon juz wpuszczajcie mlodych zawodnikow a tym starym lebrom podziekujemy i tak nie musza byc w tym momencie nawet na stadionie. Samymi mlodymi sie nie wygra ale my w tym sezonie nie czekamy juz niestety na wygrane ale na mocne pokazanie ambicji checi gry i checi godnego noszenia naszych barw. walka u nich to to co bedzie na pewno bo im zalezy a zgranie zespolu przyjdzie z czasem, MY NADAL MAMY WIARE