Po ostatnim meczu finałowego turnieju Pucharu Kontynentalnego potozmawialismy krótko z trenerem Jackiem Płachta. Szkoleniowiec nie krył rozczarowania wynikiem zarówno spotkania, jak i całego turnieju. My jednak jako kibice, pomimo gorszego wyniku niż w Belfaście (czwarte miejsce vs. trzecie), dostrzegamy znaczący progres w grze naszego zespołu, co niewątpliwie jest zasługą p. Jacka.
Fjodor: Trenerze, gratuluję trzech dobrych, wyrównanych meczów. Czy to, co tu ugraliście, można traktować jako sukces, czy pozostaje jednak pewien niedosyt (rozmawialiśmy w momencie, kiedy medal dla GieKSy był jeszcze sprawą otwartą – red.)?
Jacek Płachta: Na pewno pozostaje niedosyt. Zarówno we wczorajszym, jak i dzisiejszym meczu mieliśmy swoje szanse i wypuściliśmy to z rąk. Uczymy się z tego, co tutaj zagraliśmy i z kim zagraliśmy i na pewno jakieś wnioski musimy z tego wyciągnąć.
Fjodor: Z przebiegu gry, zarówno kazachski, jak i walijski zespół, mimo że teoretycznie silniejsze, wydawały się do ogrania? Czego zabrakło?
Płachta: Przede wszystkim niewykorzystanych szans, które się zemściły. Jeśli po dwa razy w meczu, tak, jak wczoraj i dziś, ma się pustą bramkę i tego nie strzela, to ciężko wygrać.
Fjodor: Czy będziecie się emocjonować ostatnim meczem turnieju, który zadecyduje o ewentualnym medalu dla nas?
Płachta: Od początku patrzyliśmy tu na siebie i trudno coś powiedzieć na gorąco po ostatnim meczu, który mogliśmy rozstrzygnąć na swoją korzyść. Na pewno musimy wyciągnąć z niego wnioski. Będziemy śledzić wynik, bo jeżeli zdobędziemy medal, to będziemy musieli przyjechać na ceremonię.
***
Jako że Trener od razu uciekł do autokaru, nie zdążyłem przekazać, że my jako kibice, choć rzecz jasna odczuwamy niedosyt z powodu wyniku, jesteśmy dumni z postawy zespołu. Trenerze, głowa do góry!
Najnowsze komentarze