Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Drugi egzamin dojrzałości

Avatar photo

Opublikowany

dnia

To już ostatki ligowo-pucharowego futbolu w tym roku, ale… jakie. O ile po poprzedniej przerwie reprezentacyjnej czekały nas głównie pojedynki ze słabszymi przeciwnikami (oprócz Korony), to teraz GieKSa rozegra nie lada pojedynki. Dwa razy zmierzymy się z Jagiellonią, naszymi oponentami będą także Pogoń i Raków. Starcia niezwykle trudne i w żadnym z nich GKS nie będzie faworytem. Nie oznacza to jednak, że o punkty, a nawet zwycięstwa, pokusić się nie można. Co udowodniła praktycznie cała poprzednia kolejka ekstraklasy, gdzie sensacja goniła sensację. I przegrana GieKSy z Piastem – jakkolwiek bolesna – była niczym w obliczu triumfów Arki z Lechem czy przede wszystkim wygranej Termaliki przy Łazienkowskiej.

Te wymienione spotkania pokazują, że w tej lidze wszystko jest możliwe. I choć GKS w obecnym sezonie żadnej większej niespodzianki nie sprawił, to pamiętamy zeszłoroczne wygrane ze wspomnianymi ekipami: Jagą, Pogonią czy Rakowem właśnie. Po polepszeniu sobie sytuacji w tabeli w październiku w wyniku dobrej serii z niżej notowanymi przeciwnikami – czas więc zapunktować z zespołami z topu polskiego futbolu.

Bardzo byliśmy niepocieszeni po starciu z gliwiczanami. Seria czterech wygranych, w tym trzech ligowych mocno uspokoiła sytuację, wyniosła GKS do środka tabeli, ale poprawiając to dobrym wynikiem z Piastem, można byłoby stworzyć sytuację wręcz idealnie spokojną, patrząc przez pryzmat pierwszej części sezonu. To się nie udało i jako że cały dół wygrał – sytuacja znów stała się taka, że trzeba trzymać rękę na pulsie. Taki to już jest piłkarski żywot. Gdy wydaje się, że jesteś już na dobrej drodze, wystarczy jedno potknięcie w newralgicznym momencie i znów musisz mieć czujność i oczy dookoła ligowej głowy.

Patrząc z perspektywy czasu, można ten mecz z Piastem ocenić dwojako. Po pierwsze GieKSa po prostu nie zagrała dobrego meczu, dała się zdominować fizycznie rywalowi i nie mieliśmy specjalnie pomysłu, jak się temu przeciwstawić. Zawiodły elementy walki i czysto piłkarskie. Po prostu z naszej strony był to w każdym calu nieudany mecz. Nie było planu B, nie było reakcji. Znów pojawiły się błędy w obronie. Ogólnie totalna klapa.

Druga jednak kwestia jest taka, że naprawdę Piast wyszedł na boisko jak nowonarodzony i poziom ich boiskowej agresji, ale też wiary w sukces i przekonania o tym, że mają środki do osiągnięcia celu, był niebywały i zaskakujący. Oglądałem niemal wszystkie mecze Piasta w tym sezonie i ta drużyna była niemrawa, bezjajeczna, ich kapitan Jakub Czerwiński znów marudził i kręcił nosem na postawę. Mogliśmy więc liczyć i mieć nadzieję, że na Nową Bukową wyjdzie ekipa słaba i zdołowana, a zdania o nowej miotle będzie można po raz kolejny między bajki włożyć. Tymczasem podopieczni Daniela Myśliwca zaskoczyli wszystkich. Rozegrali najlepszy mecz w sezonie i z taką dyspozycją tego dnia wygraliby co najmniej z połową ligi. I choć GKS powinien się umieć przeciwstawić rywalowi, to trzeba powiedzieć, że tego dnia ostatnie miejsce Piasta w tabeli nie miało nic wspólnego z ich dyspozycją sportową.

Było minęło. Straciliśmy cenne punkty i wracamy do gry. Przed katowiczanami starcie z Jagiellonią, drużyną grającą efektownie i skutecznie – patrząc przez pryzmat ostatniego 2,5 roku w ekstraklasie – drużyną zdecydowanie najlepszą i najrówniejszą. Jedyną, która potrafi łączyć grę w lidze i europejskich pucharach. Solidnie ciągle budowaną i prowadzoną przez Adriana Siemieńca, który nawet mimo okresowych wpadek czy lekkich kryzysów, potrafi szybko wyprowadzać ją na prostą. Tak – Jagiellonia to naprawdę mega ekipa, świetna drużyna.

I w tym sezonie gospodarze niedzielnego meczu dają radę. Przeszli swoje rundy w eliminacjach Ligi Konferencji, a tam zaliczyli choćby remis na wyjeździe ze Strasbourgiem. W Pucharze Polski awansowali do 1/8 finału. W lidze zajmują drugie miejsce, a po obecnie trwającej kolejce mogą być nawet liderem.

To że ekipę Siemieńca da się pokonać – i to w Białymstoku – pokazała jednak choćby Termalika w pierwszej kolejce i niedawno Raków. Zwłaszcza wygrana niecieczan 4:0 była iście sensacyjna. Jaga nie jest drużyną nie do pokonania, ale zawsze jednak bardziej jest prawdopodobne, że wygra niż przegra. Teraz białostoczanie są na fali, bo przecież wygrali dwa tygodnie temu w Szczecinie po nieprawdopodobnie intensywnym meczu i golu w doliczonym czasie Oskara Pietuszewskiego.

GieKSa miała jeden egzamin dojrzałości w poprzednim okienku ligowym. Po Niecieczy trener mówił, że jest to ocena celująca. Po Piaście niestety ta ocena lekko spadła i dałbym ją na cztery plus. Czyli nadal ocena zacna. Teraz zadanie jest nieporównywalnie trudniejsze. I trzeba by było być szaleńcem, by założyć podobny dorobek punktowy. Jednak to, na co mamy prawo liczyć, to jakaś przyzwoita i solidna liczba punktów w nadchodzących trzech spotkaniach ligowych. No i awans w Pucharze Polski – bo tam będziemy mieli z Jagą atut własnego boiska.

Trudno powiedzieć, jak rozwinie się sytuacja. To jedna wielka niewiadoma. W zeszłym sezonie jednak GKS przegrał w Białymstoku tylko 0:1, a przecież w końcówce padł nieuznany gol Galana. Dlaczego więc nie mielibyśmy tym razem z Jagą zapunktować? Trzeba zagrać swoje, a wtedy wszystko będzie możliwe.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Admon

    22 listopada 2025 at 17:05

    Jutro będzie solidny wpierd… z takim podejściem jak z Kurczakami z Gliwic

Odpowiedz

Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.

Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.

Co do poprawy? 

OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.

GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.

STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).

Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.

Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.

Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.

MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.

TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Spodek Super Cup 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mateusz Wdowiak piłkarzem GieKSy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mateusz Wdowiak dołączył do naszej drużyny na zasadzie transferu definitywnego. 29-latek związał się z GieKSą umową do 30 czerwca 2027 roku. 

Wdowiak jest pomocnikiem – może grać jako „10” oraz wahadłowy. W poprzedniej rundzie reprezentował Zagłębie Lubin. W barwach tej drużyny wystąpił łącznie w 73 spotkaniach, strzelił 9 bramek oraz zaliczył 6 asyst. W tym sezonie wystąpił w 12 meczach (11 Ekstraklasa, 1 Puchar Polski).

Na wcześniejszym etapie kariery reprezentował Cracovię, z którą był związany od najmłodszych lat. W barwach „Pasów” zaliczył 152 spotkania, strzelając 13 bramek i notując 23 asysty. Z ekipą z Krakowa świętował zdobycie Pucharu Polski, strzelając decydującą bramkę w finale.

Po dobrych występach po zawodnika sięgnął Raków Częstochowa, a dla Wdowiaka nastał najlepszy okres w karierze. Z ekipą z Częstochowy zdobył: Mistrzostwo Polski, Puchar Polski (dwukrotnie) oraz Superpuchar (również dwa razy). W Rakowie wystąpił w 98 spotkań, strzelając 17 bramek i zaliczając 7 asyst.

Nowy zawodnik wkrótce dołączy do drużyny przebywającej na zgrupowaniu w Turcji. Życzymy mu wszystkiego, co najlepsze w naszych barwach!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga